Bojan RIS

Na temat dzisiejszego piwa krąży w internecie pewna teoria, że trunek ten pojawia się na rynku nie po raz pierwszy (choć w nieco zmienionej formie). Zajmę się dziś bowiem piwem Bojan RIS, które otrzymałem już dłuższy czas temu w przesyłce od Browaru Bojanowo. Nie jest to jednak zwyczajny imperialny stout – tym co go wyróżnia to bardzo długi czas leżakowania wynoszący aż 1465 dni, z czego 100 dni z płatkami dębowymi z beczek po sherry oloroso. Zapowiada się więc ciekawie :).

We wstępie napomknąłem na temat pewnych kontrowersji związanych z Bojanem RISem z Browaru Bojanowo. Dotyczą one bardzo wyraźnych podobieństw do RISa Whiskey BA, którego swego czasu wypuścił Browar Tenczynek – już w momencie, gdy jego właścicielem była spółka należąca do Janusza Palikota, niedługo po przejęciu zakładu od Browarów Regionalnych Jakubiak. Oba piwa mają bliźniacze parametry, co nasuwa na myśl tezę, że baza obu piw mogłaby być taka sama. Jest jednak pewien szkopuł – cofnąłem się w czasie i sprawdziłem, że oba risy mają jednak odmienne chmielenie. W Bojanowie użyto dwóch polskich odmian – Sybillę oraz Marynkę, natomiast w Tenczynku Magnum i Sybillę. Nie jest to więc to samo piwo, choć w teorii bardzo, ale to bardzo podobne.

Tym, co wyróżnia Bojana RISa – oprócz długiego leżakowania, jest dodatek płatków dębowych uzyskanych z beczek po znanymi wzmacnianym brandy hiszpańskim sherry oloroso, tj. mocno utlenionym wariantem tego wina. Samo sherry (ale z tego co pamiętam nie w wersji oloroso) piłem tylko raz i w sumie smakowało mi – chociaż nie na tyle, abym uznał, że muszę koniecznie do niego jak najszybciej wrócić.

W przypadku recenzowanego dziś przeze mnie piwa na uwagę zasługuje dość złożony zasyp składający się ze słodów jęczmiennego, żytniego oraz pszenicznego.

Zanim przejdę do notki degustacyjnej, jeszcze kilka słów na temat opakowania piwa Bojan RIS. Jest OK. Nie jest to może szczyt designu, ale dość nieźle koresponduje ze stylem, z jakim mamy tu do czynienia. Jest czytelnie, choć zastanawiają mnie nieco piktogramy oznaczające słodycz oraz goryczkę. Oba oznaczają naprawdę wysokie (być może nawet maksymalne wg tej skali) wartości tych parametrów. Wychodzi na to, że będzie to piwo naprawdę słodkie z pokaźną goryczką. Sprawdźmy, czy tak jest w rzeczywistości :).

Skład piwa Bojan RIS:

woda, słody: pilzneński, Cararoma, Caramunich typ II, czekoladowy żytni, czekoladowy pszeniczny, pszeniczny, płatki dębowe sherry oloroso, chmiele: Marynka, Sybilla.

Parametry piwa Bojan RIS:

Styl: imperial stout
Ekstrakt:
 24° Plato
Alk. obj.:
 9,5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 21.11.2021

Kolor: Czarne, nieprzejrzyste.
Piana: Niska, szybko opada do równomiernej obrączki. Koloru ecru.
Zapach: Winny, owocowy, beczkowy, waniliowy, z czekoladowym tłem.
Smak: Piwo jest zdominowane przez sherry – ba, do Bojana RISa przeszły intensywne nuty, które w pierwszej kolejności skojarzyły mi się z gęstym, zawiesistym i mocno tanicznym czerwonym winem wytrawnym. Jest też wyraźnie podwyższona kwasowość. W tle sporo gorzkiej czekolady z dodatkiem wiśni w likierze. Trunek sprawia wrażenie alkoholowego niczym mocne wino. Grzeje w przełyk. Goryczka niska.
Wysycenie: Umiarkowane.

Bojan RIS

Uuu, dawno nie piłem tak bardzo “winnego” piwa jak Bojan RIS. Na myśl mi przychodzą jedynie Portery Komendowe ze szczecińskiej Starej Komendy, w których użyte beczki po winie odcisnęły wyraźne “piętno”. W Bojanie oprócz typowo winnej owocowości otrzymaliśmy całkiem sporą dawkę kwasowości oraz tanin, co nie każdemu musi pasować. Bojan RIS w smaku wyraźnie przypominał czerwone wino wytrawne. Mimo zapowiedzi na etykiecie słodyczy i goryczki w tym trunku jest niewiele. Podsumowując, jest to trunek interesujący, chociaż przegięto z ilością płatków dębowych, ewentualnie trafiły do piwa na zbyt długi czas. Jeśli jesteście miłośnikami wina, to Bojan RIS Wam powinien podpasować.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy z Browarem Bojanowo

PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd:
70 %
Aromat:
85 %
Smak:
73 %
Poprzedni artykułWieści Tygodnia #193
Następny artykułPINTA wśród 100 najlepszych browarów 2019 r. wg RateBeera
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.