Perfect LagerOj, nazbierało mi się w szkicach rozpoczętych recenzji lagerów, które są – przyznaję bez bicia- traktowane przeze mnie tu na blogu trochę po macoszemu. Dzieje się tak głównie dlatego, że świat piw górnej fermentacji jest z reguły po prostu ciekawszy i bogatszy. Uwarzyć dobrego lagera naprawdę nie jest łatwo i browary rzemieślnicze wciąż rzadko się za nie zabierają. Tym bardziej odważną decyzją było więc wypuszczenie przez Browar Doctor Brew piwa pod nazwą Perfect Lager, która nie ukrywam – rozbudza nadzieję, że w końcu browar kraftowy w końcu uwarzył (przynajmniej) dobrego lagera. Czy tak jest w rzeczywistości? Czas sprawdzić :).

Przy okazji tej recenzji będę miał okazję sprawdzić jeszcze jedną rzecz. Otóż jest to piwo uwarzone w Browarze Niechanowo. Być może pamiętacie, że to tam było uwarzonych i wycofanych w czerwcu z rynku pięć partii bezalkoholowego piwa BeFree, które w wyniku błędu przy pasteryzacji dofermentowywało w butelce i przegazowywało się, co w wielu przypadkach skutkowało wybuchem butelki, czyli tzw. granatem. Problem ponoć został już rozwiązany i większych problemów z piwem od Doctorów być już nie powinno. Za chwilę się okaże, czy jest tak też w przypadku Pefect Lager.

Choć w leadzie doczepiłem się do nazwy recenzowanego dziś piwa, to muszę przyznać, że dobrze wpisuje się ona w dotychczasowy imidż marki, która nie od dziś budowana jest przez Marcina Olszewskiego i Łukasza Lisa na mniejszych lub większych kontrowersjach. Na etykiecie nie zabrakło też grafomańskiej “morskiej opowieści” (jak określa to Tomasz Kopyra), która stylizowana jest na coś w stylu komentarza sportowego. Więcej o browarze Doctor Brew pisałem w opublikowanej miesiąc temu recenzji Azacca Single Hop IPA.

Wracając do piwa Perfect Lager, gdy wczytamy się w informacje podane na etykiecie, okazuje się, że mamy do czynienia z american lagerem (i nie mam tu na myśli czegoś w stylu Bud Lighta, ale lager chmielony amerykańskimi nowofalowymi odmianami). Choć deklarowana goryczka swoim teoretycznym poziomem nie rzuca na kolana, to jednak do piwa sypnięto trzy chmiele – Ella, oraz doskonale wszystkim znane Magnum oraz Centennial.

Styl: jasny lager
Ekstrakt:
 12%
Alk. obj.:
 4,9%
IBU
29

Data przy­dat­no­ści: 05.02.2018

Kolor: Złote, opalizujące.
Piana: Niezbyt wysoka, tworzy się dość ociężale. Zostawia jednak całkiem niezły lejsing.
Zapach: Słodowy, zbożowy, lekko diacetylowy (maślany).
Smak: Słodowy, choć na szczęście w taki przyjemny sposób. Szkoda, że goryczka nie jest silniejsza, bo tak mamy do czynienia z trochę nijakim piwem. Amerykańskiego chmielu za bardzo nie czuć. Goryczka mało intensywna, zaznaczona na finiszu.
Wysycenie: Niskie, w kierunku umiarkowanego.

Perfect Lager

No właśnie, tego się obawiałem. Perfect Lager to nazwa zdecydowanie na wyrost. Do perfekcji mu brakuje i to naprawdę sporo. Dla mnie zabrakło przede wszystkim chmielowości, a szczególnie goryczki. Bez tego piwo wydaje się zbytnio ugrzecznione i trochę nijakie. Gdybym dostał je w ciemno, nigdy bym nie powiedział, że wyszło ono spod ręki Doctorów :P. Bardziej stawiałbym na któryś z tzw. browarów regionalnych, któremu przez pomyłkę sypnęło się minimalnie więcej niż zwykle chmielu ;). Podsumowując, Perfect Lager w mojej opinii nie jest niczym interesującym, choć jest jak najbardziej do wypicia.

Ocena: 3,6/5
Cena: otrzymane w prezencie