Sourtime AgrestPamiętacie mój wpis o wybuchającym kwasie Sourtime z porzeczką z Browaru Maryensztadt? Oczywiście browar błyskawicznie przeprosił za zaistniałą sytuację i w ramach rekompensaty mi trzy swoje ciekawe piwa. Wśród nich znalazł się też sour ale, ale tym razem z dodatkiem nie porzeczki, a agrestu. 9° Plato, 3,5% alkoholu, owoce i kwaśność zapowiadają świetne piwo na lato, które trwa w najlepsze. Czy Sourtime Agrest spełni pokładane w nim nadzieje?

Za kwaśność sour ale’i odpowiada najczęściej kwas mlekowy. Do piwa może trafić on na różne sposoby. Można po prostu użyć gotowego kwasu, co jest czasem traktowane jako pójście na łatwiznę i nie jest przez wszystkich szanowane. Można też dostarczyć do piwa na etapie produkcji bakterii, które w naturalny sposób je zakwaszą. Można to zrobić na kilka sposobów – można zakwaszać zacier (sour mash), brzeczkę (kettle sour), a także fermentujące już piwo. Bakterie dają z reguły ciekawszy, bardziej złożony efekt, jednak sam proces jest dużo mniej przewidywalny. Browar Maryensztadt, mimo ryzyka, postanowił zaszczepić swoje piwo bakteriami szczepu Lactobacillus :).

Biorąc pod uwagę to jak smakuje agrest, całość zapowiada się naprawdę kwaśno. Niestety, dawno już agrestu nie jadłem i nie wiem, czy będę w stanie precyzyjnie zidentyfikować jego smak. Poza kwaśnością z dzieciństwa kojarzy mi się z jednym – z bardzo grubą i twardą skórką, którą trzeba było wyrzucać ;). W owocowych sour ale’ach chmiel gra zwykle mocno drugorzędną rolę, więc sporym zaskoczeniem było dla mnie to, że Browar Maryensztadt zdecydował się nachmielić Sourtime Agrest odmianą Citra. Zapewne nie wniesie ona za wiele do smaku i zapachu, ale jednak jest to ciekawostka.

Styl: fruit sour ale
Ekstrakt:
 9° Plato
Alk. obj.:
 3,5%

Data przy­dat­no­ści: 07.01.2019

Kolor: Żółte, wpadające nieco w pomarańcz. Mętne. Przypomina sok z żółtych grejpfrutów. Na dnie butelki sporo osadu drożdżowego.
Piana: Niska, szybko redukuje się do niewielkiej obrączki.
Zapach: Bardzo owocowy, pojawia się wyraźny agrest, który po chwili zaczyna przypominać… marakuję, a także charakterystyczne kefirowe nuty kwasu mlekowego. Nie ma wątpliwości, że jest to piwo kwaśne.
Smak: Gdybym nie wiedział, że do piwa trafił agrest, to po smaku w ciemno stawiałbym na wspomnianą już wyżej marakuję. Sourtime Agrest piwo intensywnie kwaśne, lekkie, ale nie wodniste. W tle pojawia się przyjemna zbożowość, która trochę kojarzy mi się z berliner weisse, chociaż w piwie z Maryensztadtu nie ma słodu pszenicznego. Goryczki brak.
Wysycenie: Średnie w kierunku wysokiego.

Sourtime Agrest

Sourtime Agrest

Sourtime Agrest z Browaru Maryensztadt to piwo intensywnie kwaśne, czyli takie jakie lubię. Samą kwaśność oceniam na poziomie berliner weisse. Sam agrest jest wyczuwalny przede wszystkim w aromacie, w smaku owoce również się pojawiają, ale nie wiem, czy zidentyfikowałbym te akcenty jako agrest. Przyjemne, idealne na lato piwo.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy z Browarem Maryensztadt