SpontanyuzuLambiki, czyli powstające za sprawą fermentacji spontanicznej kwaśne piwa, należą do moich ulubionych. Oficjalnie określa się tak jedynie te piwa, które powstają w rejonie Payottenland położonym na zachód od Brukseli, głównie w dolinie rzeki Zenne. Choć browary z innych rejonów świata nie mogą korzystać z tej nazwy, to jednak po piwa fermentacji spontanicznej jak najbardziej sięgają. Jakiś czas temu taki właśnie trunek trafił do mnie dzięki promocji w oficjalnym sklepie internetowym Mikkellera. Drogą kupna nabyłem Spontanyuzu, czyli leżakowane w beczce sour ale fermentacji spontanicznej z dodatkiem yuzu.

Będzie to mój pierwszy kontakt z owocem o dość egzotycznej nazwie, jakim jest pochodzący z Chin yuzu. Okazuje się, że jest to cytrus o owocach zbliżonych wyglądem do mandarynki. Obecnie wykorzystuje się go (głównie skórkę oraz sok) przede wszystkim w kuchni japońskiej oraz w przemyśle kosmetycznym. W internetach można znaleźć informację, że jego aromat jest połączeniem kilku innych, dobrze nam znanych cytrusów.

Fermentacja spontaniczna to chyba najstarsza metoda uzyskiwania alkoholu – polega ona na poddaniu brzeczki działaniu mikroorganizmów unoszącym się w powietrzu, takim jak dzikie drożdże, czy też bakterie. Dzięki temu gotowe piwo otrzymuje szereg niepowtarzalnych w przypadku innych metod produkcji cech. Jest to połączenie wysokiej kwasowości z akcentami, które są często określane z języka angielskiego jako “funky”, do których należą takie aromaty jak aromat siana, wyrobów skórzanych, stajni, konia. Wszystko to sprawia, że lambiki zdecydowanie nie są piwami dla wszystkich, szczególnie te niedosładzane. Na taki ekstremalny wariant, bez grama dodatkowego cukru, zdecydował się Mikkeller w przypadku Spontanyuzu. I chwała mu za to :). Niestety, nie znamy żadnych szczegółów na temat tego piwa, poza tym, że yuzu stanowi 3% całości i piwo leżakowało w drewnianych beczkach.

Mikkeller to jeden z legendarnych europejskich browarów piwnej rewolucji, znany doskonale tym, którzy nowofalowym piwem zainteresowali się jeszcze zanim ten trend przywędrował do Polski. Mikkeller został założony w 2006 r. przez Mikkela Borga Bjergsø i Kristiana Klarupa Kellera, który jednak szybko – bo w 2007 r. – zrezygnował z warzenia piwa, poświęcając się pracy dziennikarskiej. Co ciekawe brat bliźniak Mikkella – Jeppe Jarnit-Bjergsø – w 2010 r. założył inny bardzo znany nowofalowy browar: Evil Twin Brewing. Choć Mikkeller to duńska firma, to swoje piwa sprzedawane w Europie warzy głównie w Belgii w Browarze de Proef. W marcu tego roku ruszył natomiast stacjonarny browar Mikkellera, zlokalizowany w USA, w Queens w stanie Nowy Jork.

Styl: fruit sour wild ale
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 7,7%
IBU:
 b/d

Data przydatności do spożycia: 24.05.2027

Kolor: Złote, wpadające w pomarańczowy. Równomiernie zamglone.
Piana: Ładna, biała, drobna i gęsta. Zostawia śladowy lejsing. Opada do obrączki i sporej wyspy na powierzchni piwa.
Zapach: Owocowy, cytrusowy. Bardzo świeży, przypomina mi trochę Sprite’a. Jest też sporo nut dzikich – siana, stajni, ale nie końskiej derki.
Smak: Dominuje yuzu (znów kojarzy mi się ze Sprite’m, chwilę za nią kubki smakowe są porażane przyjemną, całkiem intensywną kwasowością. Finisz taniczny, cierpki. Piwo bardzo orzeźwia, zostawia długi cytrusowy posmak. Alkohol świetnie ukryty, niewyczuwalny. Spontanyuzu pije się jak niesłodzony soczek cytrusowy.
Wysycenie: Umiarkowane.

Spontanyuzu

Bardzo zaskakujące piwo. Gdybym nie wiedział, że dodano do niego yuzu, stawiałbym na limonkę. Spontanyuzu swoim cytrusowym charakterem przypominał mi trochę piwo Limonka Hooligans z Piwoteki oraz… napój Sprite. Co się rzadko zdarza w przypadku niesłodzonych lambików, myślę, że spokojnie wypiłbym 0,5 litra, a nawet 0,75 litra, co mogłoby się okazać mocno zdradliwe przy woltażu na poziomie 7,7%. Faktem jest jednak to, że alkohol jest świetnie ukryty :).

Cena: 85 DKK za 0,375 litra w sklepie internetowym (około 50 zł)