NaftaliLeżenie w łóżku i kurowanie się z infekcji dróg oddechowych ma jedną zaletę – można nadrobić zaległości i dokończyć recenzje, które już od dłuższego czasu wiszą w szkicach bloga. Jako, że już od jutra zaczyna się Szczecin Beer Fest, wpadłem na pomysł zaprezentowania Wam dziś i jutro dwóch piw z browarów, które zapowiedziały swoją obecność na szczecińskim festiwalu. Pierwszym piwem z tej serii będzie Naftali z Browaru Golem, czyli lekkie, kwaśne i mocno chmielone ale z dodatkiem płatków owsianych i laktozy. Piwo to już piłem w nieco mniej zobowiązujących okolicznościach ponad miesiąc temu, jednak tak mnie ono wtedy zauroczyło, że postanowiłem do niego wrócić i opisać je tu na blogu.

Naftali swoją premierę miało podczas piątej edycji wrocławskiej imprezy Beer Geek Madness. Połączenie piwa kwaśnego i laktozy jest tym, co wyróżnia recenzowane dziś piwo – nie przypominam sobie, abym miał już okazję takowe przetestować. W ogóle laktoza w piwach jasnych jest składnikiem dość rzadkim. A efekt może być naprawdę ciekawy, ponieważ zarówno zastosowany szczep drożdży kveik, jak również nowofalowe chmiele, powinny wnieść do trunku sporo owocowych akcentów, które przy udziale cukru mlecznego mogą dać smak przypominający owocowo-mleczny shake. W recepturze Naftalego znalazły się również płatki owsiane, które powinny podnieść treściwość tego lekkiego przecież piwa. Małym niedopatrzeniem ze strony twórców jest brak informacji na temat tego, w jaki sposób zakwaszono brzeczkę. Domyślam się, że kwaśność będzie pochodzić z kwasu mlekowego, zapewne ze słodu zakwaszającego. Całość w połączeniu z niskim ekstraktem i taką też zawartością alkoholu daje nam coś, co ma ogromny potencjał na letni hit. Czy tak jest w tym przypadku? Ja już wiem, a Was potrzymam jeszcze przez chwilę w niepewności.

Browar Golem ruszył w 2015 r. i wywodzi się z Poznania. Swoje piwa warzy w Kamionce, w browarze należącym do właściciela browaru w Czarnkowie. Na moim blogu pojawił się jak dotąd tylko raz za sprawą recenzji Dybuka – jego debiutanckiego piwa. W ofercie tego kontraktowca jest już znacznie więcej ciekawych piw – łącznie naliczyłem ich aż 17. Większość z nich ma nazwy wywodzące się z klimatów judaistycznych – z żydowskiej mitologii, kabały, ale także z Biblii. Tak też jest i z Naftalim, które jest imieniem, od którego wg świętej księgi chrześcijan i Żydów swoją nazwą wziąć miało jedno z plemion Izraela.

Styl: norsk sour oatmeal milk farmhouse hoppy ale
Ekstrakt:
 10%
Alk. obj.:
 3,5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 09.2017 r.

Kolor: Jasnosłomkowe, prawie białe. Mętne. Przypomina barwę soku z białych grejpfrutów. Na dnie butelki dość sporo zbitego osadu drożdżowego.
Piana: Obfita i drobna, śnieżnobiała. Jest całkiem trwała. Zostawia przyzwoity lejsing.
Zapach: Jest cytryna, grejpfrut, jest też winogron, ananas.  Pojawiają się też nuty mleczne, przez co po ogrzaniu piwo zaczyna pachnieć niczym jogurt o smaku owoców tropikalnych.
Smak: Jest kwaśno – kwaśność przypomina tę znaną z niskosłodzonych napojów o smaku cytrynowym. Dodatek laktozy dał bardzo fajny efekt niskosłodzonego jogurtu o smaku kwaśnych owoców tropikalnych. W tle pojawia się przyjemna zbożowość, znana mi np. z witbierów. Płatki owsiane również zrobiły to, co miały zrobić – tekstura piwa jest gładka, aksamitna, ale trunek, jak na swoje parametry, sprawia wrażenie treściwego. Finisz cierpki, goryczka chmielowa zaznaczona o charakterze grejpfrutowym.
Wysycenie: Wysokie, dzięki czemu piwo jest lekkie i orzeźwiające.

Naftali

Świetne piwo! Coś takiego mógłbym pić litrami w upalne, letnie dni :). Być może niektórym się narażę, ale śmiem twierdzić, że Naftali  pod względem “współczynnika” orzeźwienia jest sporo lepsze od naszego rodzimego grodziskiego ;). Dawno tak sesyjnego piwa nie piłem – zniknęło w oka mgnieniu i aż żałowałem, że mam tylko jedną 0,5 litrową butelkę. Wszystko jest w nim idealnie wręcz skomponowane – baza słodowa, kwaśność, słodycz, goryczka. Browarze Golem, dobra robota i oby tak dalej!

Cena: nie zanotowałem :/.