Leżakowanie w beczkach po winie potrafi dać naprawdę ciekawe efekty. Oprócz typowo drewnianych nut, jak np. dębowa wanilina, wnoszą często aromaty typowe dla wina. Tego rodzaju beczki są też zwykle skolonizowane przez różnego rodzaju mikroby – bakterie i dzikie drożdże. Wszystko to sprawia, że użycie ich w “barrel ejdżingu” jest loterią i nigdy do końca nie wiesz, jaki będzie jego efekt. Mimo to browary ryzykują i czasem przynosi to naprawdę świetne efekty, jak w przypadku Porterów Komendowych ze Starej Komendy. Dziś dla odmiany mam okazję sprawdzić, jak z tym tematem poradził sobie Przystanek Tleń, który wypuścił na rynek piwo Sour Cherry Wild Ale White Wine BA.

To nie pierwszy wariant Sour Cherry Wild Ale’a, który ujrzał światło dzienne. Wcześniejszy wariant – leżakowany w beczce po czerwonym winie – zebrał bardzo dobre recenzje, co zachęciło mnie do sięgnięcia po wersję white wine BA.

Sour Cherry Wild Ale White Wine BA to pszeniczne piwo o parametrach zbliżonych do jasnego pełnego ;). Jak widać po nazwie, do trunku dodane zostały wiśnie. W teorii więc może to być coś w rodzaju wiśniowego lambika, czyli krieka. Wszystko zależy od poziomu kwaśności, jaką udało się uzyskać. W przypadku piw dzikich różnie z tym bywa – same bretty, bez udziału bakterii kwasu mlekowego, wnoszą raczej słodkie owocowe aromaty, ale też i nuty kojarzące się z sianem, stajnią, końską derką, czy też wyrobami skórzanymi.

Na bardzo ładnej etykiecie Sour Cherry Wild Ale White Wine BA, której głównym motywem jest wizerunek szpaka (tego ptaka, a nie komentatora sportowego) znajdziemy m.in. informacje na temat sugerowanej temperatury serwowania, odpowiedniego szkła, ale tez piktogramy z cechami trunku, jak i grafikę medalu Konkursu Piw Rzemieślniczych. W 2017 r. piwo to otrzymało brązowy medal w kategorii “Sour ale”.

Przystanek Tleń to położony w Borach Tucholskich pensjonat z restauracją i browarem. Pojawia się on na moim blogu już po raz trzeci. Co ciekawe, za każdym razem wpadało mi w łapki piwo barrel aged – dwa poprzednie były z beczek po mocnych destylatach (rumie i whisky) i były naprawdę dobre, więc tym bardziej jestem ciekaw dzisiejszej degustacji.

Styl: wild ale/fruit ale
Ekstrakt:
 12,5° Plato 
Alk. obj.:
 6%
IBU:
 1/5 w skali własnej browaru

Data przy­dat­no­ści: 20.09.2019

Kolor: Czerwone, umiarkowanie zamglone.  
Piana: Umiarkowana, średniopęcherzykowa. Syczy i dość szybko opada do obrączki i sporej wyspy na powierzchni piwa.
Zapach: Wiśniowy, winny, dziki. Bardzo przyjemny, przypomina krieka.
Smak: Umiarkowanie kwaśne (tj. nie na tyle, aby wykręcało ryjek) i dzikie. Jest tu sporo dodających słodyczy estrów – banan, brzoskwinia. Są też typowo dzikie nuty, przypominające wyroby skórzane. Jest też trochę zbożowości. Finisz wiśniowy, winny, kwaskowy i cierpki, nieco pusty. Cierpkość zapewne pochodzi zarówno od brettów, jak i od beczkowych tanin. Wraz z ogrzewaniem wzrasta słodycz, ale też nuty białego wina. Niemniej beczka mogłaby w tym piwie być wyraźniejsza. Goryczka niska.
Wysycenie: Dość wysokie.

Bardzo przyjemne piwo. Nie pogniewałbym się się, gdyby kwaśności było więcej. Niestety, dodane do Sour Cherry Wild Ale White Wine BA wiśnie dość skutecznie przykryły beczkę w smaku, przez co piwo nie jest aż tak złożone, jakby mogło być. Piwo jest jednak smaczne i wypiłem je z dużą przyjemnością.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy ze szczecińskim sklepem specjalistycznym Chmiel – Świat Piwa