Drugim po quadruplu Gulden Draak 9000 piwem, które otworzyłem z okazji swoich 30 urodzin było piwo, którego wersję podstawową piłem na stoisku Browaru Golem bodaj podczas pierwszej edycji Szczecin Beer Fest w 2017 r. Zrobiło na mnie ono na tyle duże wrażenie, że okrzyknąłem je wówczas najlepszym napitkiem imprezy. Dzisiejszym bohaterem recenzji będzie wariant leżakowany w beczce po bourbonie. Oto przed Państwem Lilith Bourbon BA! :).

Lilith już w chwili swojej premiery na rynku, czyli jesienią 2016 r., zrobiła wśród beer geeków dużą furorę. I to pomimo niezbyt imponujących – jak na dzisiejsze czasy – parametrów. No i nie był to barrel aged. Piwo jest warzone raz do roku i wypuszczane jesienią. Nazwa tego piwa nawiązuje do pochodzącej z żydowskich wierzeń upiorzycy groźnej dla kobiet w ciąży i niemowląt w pierwszych tygodniach ich życia.

Natomiast Lilith Bourbon BA, którą dziś się zajmuję, zadebiutowała na początku 2017 r. (przynajmniej wtedy pojawiły się pierwsze recenzje na portalu Polski Kraft). Ma 24° Plato i 9% alkoholu. I w zasadzie to tyle, co wiemy na temat tego trunku. Ba, na etykiecie nie znajdziemy nawet składu – zamieszczona została bowiem jedynie słynna informacja alergenowa pt. “zawiera słód jęczmienny”. Również strona internetowa nie zawiera żadnych dodatkowych informacji. Aha, jest to warka oznaczona jako “VINTAGE 2018”.

Sama etykieta zwraca uwagę swoją ascetyczną formą – jest utrzymana wyłącznie w czarno-białych barwach. Na półce jednak zdecydowanie nie rzuca się w oczy ;).

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Styl: imperial stout
Ekstrakt:
 24° Plato  
Alk. obj.:
 9%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 30.11.2019 r.

Kolor: Czarne, nieprzejrzyste, przy stopce kieliszka brązowo-czerwonawy refleks.
Piana: Po otwarciu kapsla mocno syknęło. I faktycznie, przy nalewaniu piany było dużo – była ona brązowa, drobniusieńka i gęsta.
Zapach: Nuty waniliowe, kawowe i czekoladowe. Są też kokos oraz trochę sosu sojowego, który mi jednak wcale nie przeszkadza.
Smak: Mniam. Ile się tu dzieje. Beczka po bourbonie zrobiła tu fantastyczną robotę. Nuty czekoladowe i kawowe bardzo fajnie przeplatają się z intensywną waniliną z beczki po bourbonie, która dodaje piwu słodyczy. Obecne są też delikatne drewniane taniny, dodające Lilith Bourbon BA pazura. Trunek zostawia długi czekoladowy posmak na języku i podniebieniu.
Wysycenie: Trochę za wysokie wysycenie nieco przeszkadza – na szczęście pęcherzyki są na tyle drobne, że nie szczypią w gardło.

Moja butelka była ciut zbyt wysoko nasycona. Nie mogę powiedzieć, że Lilith Bourbon BA była przegazowana, ale jednak wolałbym, aby było mniej dwutlenku węgla. I w zasadzie jest to jedyny minus. ktoś mógłby przyczepić się pewnie do sosu sojowego w smaku i zapachu, ja jednak w długo leżakowanych piwach lubię ten aromat i wcale mi nie przeszkadza. Poza tym piwo jest mega kompleksowe, złożone. Użyta do leżakowania beczki dała świetny efekt, jest intensywnie wyczuwalna.

Cena: 15,95 zł za 0,33 litra w szczecińskim sklepie specjalistycznym Chmiel – Świat Piwa