RISzard III

Imperialne stouty – podobnie jak “ipy” – mocno przez ostatnie lata ewoluowały. Od palonych, intensywnie goryczkowych, risy obecnie przeszły w piwa słodkie, czekoladowo-kawowe, do których dodaje się najróżniejsze dodatki, leżakuje się w drewnianych beczkach. Browary co rusz prześcigają się w znajdywaniu nowych pomysłów. Tymczasem takich zwyczajnych, oldschoolowych risów na półkach polskich sklepów nie jest za wiele. Nie ukrywam, że czasem mam ochotę napić się właśnie takiego piwa, dlatego już jakiś czas temu w jednym ze sklepów internetowych zakupiłem trunek RISzard III z Browaru Warsztat Piwowarski.

O browarze:
Warsztat Piwowarski to wrocławski browar rzemieślniczy, który wystartował we wrześniu 2015 r. Jest to projekt, którego twórcami były cztery osoby: Agnieszka Wołczaska-Prasolik a.k.a. Marusia, Sławomir Prasolik a.k.a. Slavoy, Jarosław Hołowiak oraz Ewa Hołowiak. Wg portalu Polski Kraft browar w swoim portfolio ma obecnie 56 piw, w tym np. weizen, gose, black IPA, czy też imperial stout.

RISzard III to już trzecie podejście Warsztatu Piwowarskiego do tematu imperialnego stoutu – w ramach tej serii ukazał się “sesyjny” ris o ekstrakcie 19,5° Plato oraz imperial stout z malinami. Opakowanie tego piw prezentuje się naprawdę ładnie. Etykieta jest utrzymano w brunatno-białych-złotawych barwach. Szczególnie połączenie białych i jakby złotawych fontów daje fajny efekt. Wszystko jest czytelne i sprawia wrażenie ekskluzywności produktu. Poza tym etykieta ma przyjemną w dotyku, satynową teksturę. No, podoba mi się.

Jeśli chodzi o informacje na temat piwa, to najwięcej dowiadujemy się o zasypie, w którym znalazły się wyłącznie słody jęczmienne. Nie ma słodu pszenicznego ani żytniego. Nie ma też płatków jęczmiennych, czy owsianych. Co ciekawe Warsztat Piwowarski nie wymienia również… jęczmienia palonego, który jest jednym z ważniejszych składników stouta. Niestety nie podano, jakiej odmiany chmielu użyto, choć pewnie w tym akurat piwie nie ma to wielkiego znaczenia. Czy tak będzie? Za chwilę się przekonamy :).

Aha, w ramach kronikarskiego obowiązku wspomnę jeszcze, że to dopiero druga recenzja piwa uwarzonego przez Warsztat Piwowarski. Wcześniej recenzowałem piwo Frutal.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Skład piwa RISzard III:

woda, słody jęczmienne: pilzneński, wiedeński, karmelowy, czekoladowy, barwiący, chmiel, drożdże.

Parametry piwa RISzard III:

Styl: russian imperial stout
Ekstrakt:
 24° Plato
Alk. obj.:
 8,5%
IBU:
 3/5 w skali własnej browaru

Data przydatności: 15.12.2020

Kolor: Czarne, nieprzejrzyste.
Piana: Bardzo niska, praktycznie jej nie ma. Brązowa. Szybko znika – zostaje jedynie mikroskopijna obwódka.
Zapach: Palony, czekoladowy. Kojarzy się z dobrej jakości czekoladką z nadzieniem alkoholowym.
Smak: Czekolada (dużo), sporo szlachetnej, przyjemnej kawy. Pojawiają się również smakowite nuty utlenienia – owoce kojarzące się z winem typu porto – krótko mówiąc czerwone owoce. Piwo RISzard III to trunek słodki, pełny, w przyjemny sposób wyklejający usta. Zostawia długi posmak gorzkiej czekolady. Goryczka umiarkowana – głównie palona. Finisz lekko alkoholowy – czuć, że piwo jest dość mocne, co jednak nie wpływa u mnie na przyjemność z degustacji.
Wysycenie: Niskie.

RISzard III
RISzard III

Bardzo dobry ris. Muszę przyznać, że faktycznie Warsztatowi Piwowarskiemu udało się skutecznie nawiązać do oldschoolowych risów. RISzard III to rasowy przedstawiciel stylu. Nie ma tu fajerwerków, do których przyzwyczaiły nas współczesne imperialne stouty przeładowane różnymi dodatkami. Niemniej wszystko jest tu na swoim miejscu – jest wyraźna kawa, czekolada. Pojawiło się już sporo nut charakterystycznych dla utlenienia ciemnego mocnego piwa. Bardzo przyjemnie mi się to piło. Niestety, muszę odjąć trochę punktów za wygląd.

Cena: 12,64 zł za 0,33 litra w sklepie internetowym

PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd:
74 %
Aromat:
85 %
Smak:
90 %
Poprzedni artykułZnamy przyczynę przegazowania piw Mini Maxi
Następny artykułMaryensztadt startuje z serią piw nasyconych azotem
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.