Czarny SzkunerSzczeciński browar kontraktowy Hopster zaczyna decydować się na coraz śmielsze kroki – ostatnio ogłosili, że wypuszczą trzy piwa z dodatkiem owoców. Wcześniej, w okolicy Bożego Narodzenia, na rynku pojawiły się trzy ciekawe piwa, z których dwa mają w sobie, jak mawia Bartek Nowak z blogu Małepiwko.pl, tzw. czynnik hitogenny. Jednym z nich jest imperial stout “Dziad Mróz”, drugim zaś – porter bałtycki o nazwie Czarny Szkuner. I właśnie tym drugim chciałbym się dzisiaj zająć na blogu.

Jest to już piąte hopsterowe piwo, które mam okazję zaprezentować na moim blogu – w archiwum możecie zapoznać się z: Indianą, Kawą na Ławę, Na Południe oraz z Rudolfem. Generalnie nie zrobiły na mnie większego wrażenia, no może oprócz kawowego lagera, który naprawdę mi smakował. Porterów bałtyckich w naszych sklepach jest już naprawdę sporo – a jeszcze do niedawna tego typu piwa były warzone przez duże i średnie browary. Teraz jednak za ten styl, a nawet za jego imperialny wariant, zabiera się coraz więcej rzemieślników, którzy chcą mieć w swoim portfolio piwowarski skarb Polski :).

Dla formalności przypomnę, że wzorcowy porter bałtycki to ciemny, mocny (o ekstrakcie 18-22° Plato) lager, który powinien charakteryzować się nutami czekoladowymi, kawowymi, a nawet owocowymi (śliwka, rodzynki) – te pojawiają się z reguły w miarę upływu czasu, ponieważ jest to efektem postępującego utlenienia.

Czarny Szkuner pod względem parametrów jest typowym porterem bałtyckim – klasycznie piwa w tym stylu mają 18-22° Plato. Jego nietypowość polega na tym, że w zasypie znalazł się słód żytni, który powinien wnieść do piwa nuty ziemiste oraz podnieść jego pełnię. Nachmielony został jedną odmianą chmielu – polską Marynką. Jest to zatem single hop. W składzie znalazł się też cukier, użyty zapewne dla podbicia ekstraktu.

Jak pewnie zauważyliście, dość rzadko odnoszę się do wyglądu etykiety – tym razem na chwilę się nad nią zatrzymam, bo bardzo mi ona się podoba. Jest bardzo prosta, wręcz ascetyczna, ale bardzo czytelna. Jej głównym motywem jest czarny kontur żaglowca płynącego wśród fal, mocno kontrastującego z czystym, białym tłem. Jedynym małym minusem dla mnie był brak możliwości uchwycenia jej w całości na jednym zdjęciu butelki :).

Styl: porter bałtycki
Ekstrakt:
 21%
Alk. obj.:
10%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 31.01.2018

Kolor: Ciemnobrązowe, w szerokim szkle nieprzejrzyście czarne. Przy nalewaniu wygląda jednak na klarowne.
Piana: Tworzy się dość niemrawo, nawet przy agresywnym nalewaniu nie można jej nazwać obfitą. Dość szybko redukuje się do obwódki.
Zapach: Sporo czekolady i kawy. Niestety pojawia się też alkohol, trochę rozpuszczalnika i nutka farby emulsyjnej.
Smak: W smaku jest lepiej niż w zapachu – jest dość słodko, mamy sporo czekolady deserowej. Goryczka raczej niska, w typie kawowym. W tle pojawia się coś, co kojarzy mi się z jakimiś ciemnymi, twardymi cukierkami do ssania – być może z kukułkami, być może z raczkami. Czarny Szkuner jest piwem nisko nasyconym, o aksamitnej, treściwej strukturze – zakładam, że jest to zasługą dodania słodu żytniego.
Wysycenie: Niskie.

Czarny Szkuner

Choć zapach w pierwszej chwili nie zachęcał, to jednak Czarny Szkuner okazał się dość przyjemnym, smacznym porterem bałtyckim, czego końcowa ocena może do końca nie oddaje. Być może brakuje mu cech “urywających dupę”, ale trzeba przyznać, że jest to solidny przedstawiciel stylu. Co ja bym w nim zmienił? Przede wszystkim potrzymałbym go jeszcze trochę na leżaku oraz postarałbym się poprawić pianę – może niewielki dodatek słodu pszenicznego rozwiązałby ten problem. Poza tym widziałbym to piwo z dodatkiem np. wiórów drewnianych, ale w odpowiedniej ilości, aby nie przypominało naparu z parkietu. Niemniej propozycja Hopstera jak najbardziej mnie usatysfakcjonowała i obok Kawy na Ławy jest to wg mnie jedno z najlepszych piw z jego portfolio.

Cena: 7,70 zł za 0,5 litra w szczecińskim sklepie specjalistycznym