Baran z JajemPo dzisiejszej recenzji zapewne pojawią się głosy, że… odgapiam od Kopyra. Prawda jest jednak inna, bowiem kolejność porterowych degustacji na ten tydzień w ramach przygotowań do Święta Porteru Bałtyckiego zaplanowałem sobie już w ubiegły weekend. Jedynie przypadek sprawił, że tekst z moimi wrażenia z degustacji piwa Baran z Jajem z kooperacji Browaru Pracownia Piwa i Podgórz pojawia się dwa dni po recenzji Tomka Kopyry. A jest to piwo wielce ciekawe, ponieważ na swój sposób łamie ono konwenanse. Udowadnia ono bowiem, że porter bałtycki wcale nie musi być… lagerem!

W Polsce przyjęło się myślenie, że porter bałtycki, którym coraz częściej się szczycimy, zawsze jest lagerem. Faktycznie, praktycznie wszystkie polskie piwa w tym stylu fermentowane są drożdżami dolnej fermentacji. Porterowi “ortodoksi” nie będą z tego szczęśliwi, ale prawda jest taka, że piwa górnej fermentacji mają znacznie dłuższą historię w porównaniu do lagerów. Tomek Kopyra w linkowanej już wyżej recenzji stwierdził, że porter bałtycki oraz znany nam dzisiaj ris miały wspólnego przodka, który po zadomowieniu się na kontynencie europejskim nie oparł się lagerowej “rewolucji”. Dzięki temu powstało piwo, które w porównaniu do imperial stoutu ma czystszy profil, jest mniej kawowe i palone, ale jest za to bardziej czekoladowe. Należy jednak pamiętać, że istnieją wyselekcjonowane szczepy “górnych” drożdży, które z dobrym skutkiem potrafią pracować w dolnych zakresach temperatur bez zbędnych produktów ubocznych charakterystycznych dla ejli.

Jakkolwiek Browar Podgórz ma już w swoim portfolio lagery, to Pracownia Piwa, której najbardziej rozpoznawalną twarzą jest Tomek Rogaczewski, ich nie ma i póki co chyba nie ma zamiaru ich warzyć. No, ale biorąc się do kooperacji z Podgórzem grzechem byłoby nie uwarzyć porteru bałtyckiego, a właśnie z talentu do warzenia piw w tym stylu słynie Łukasz Jajecznica, założyciel Browaru Podgórz. Zdecydowano więc, że Baran z Jajem będzie należał do tego właśnie gatunku. Ale żeby nie było nudno, postanowiono go trochę urozmaicić – właśnie poprzez górną fermentację oraz to, że Baran z Jajem jest imperialną wersją porteru bałtyckiego.

Pierwszym szeroko znanym piwem w tym stylu w Polsce był Imperator Bałtycki z Browaru PINTA. Obecnie styl ten przeżywa swoje 5 minut w związku z hajpem, jaki obserwujemy aktualnie w temacie Imperium Prunum, który również jest jego reprezentantem. Czym zatem różni się wersja imperialna od regularnej? Przede wszystkim wyższym ekstraktem. W Polsce przyjęło się, że porter bałtycki ma ekstrakt 18-22° Plato, co z reguły daje około 8,5-10% alkoholu. Imperial baltic porter ma zatem 24 i  stopni Plato, często charakteryzuje się też intensywniejszym chmieleniem.

W przypadku Barana z Jajem niestety za wielu szczegółowych informacji na jego temat nie mamy. Jak wszystkie etykiety Pracowni Piwa, tak i ta jest bardzo oszczędna pod tym względem. Jest to dla mnie po części zrozumiałe, ponieważ dzięki temu w przypadku zmian receptury nie trzeba zmieniać projektu naklejki na butelkę. Dlatego ekipa z Modlniczki zwykła szczegóły zamieszczać na swojej stronie internetowej, do której zresztą jest na etykiecie odesłanie. Szkopuł w tym, że na stronie www opisu tego piwa nie ma, co zapewne wynika z przeoczenia.

Jak już jestem przy etykiecie to muszę się przyczepić do tego samego, do czego przyczepiłem się w przypadku recenzowanego niedawno 652 m n.p.m., a mianowicie do sugerowanej temperatury serwowania. W mojej opinii jest ona za niska! No, ale sprawdźmy czy mam rację.

Styl: por­ter bał­tyc­ki
Ekstrakt:
 24%
Alk. obj.:
 9,5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 13.10.2018 r.

Kolor: Czarne, nieprzejrzyste i to już przy nalewaniu.
Piana: Bardzo nikła, nawet przy ostrym nalewaniu nie chce się tworzyć.
Zapach: Belgijska czekolada, jakieś czekoladki z lekko alkoholowym nadzieniem. Do tego wyraźna chmielowość, ale nie w typie cytrusów, ale raczej w stronę lasu.
Smak: Baran z Jajem to piwo bardzo treściwe, gęste, ale nie przesadnie słodkie. Piwo jest bardzo czekoladowe, pełne i aksamitne – nuty kakaowe na dłuższą chwilę osadzają się na podniebieniu i języku. Gdzieś w tle próbują przebić się subtelne śliwki oraz wanilia. Na finiszu wyraźna, przyjemna i szlachetna goryczka chmielowa, która świetnie kontruje słodycz. Na języku pojawia się też specyficzna cierpkość, która mi osobiście kojarzy się z piwami z dodatkiem truskawek. Alkohol świetnie ułożony.
Wysycenie: Niskie, bardzo pozytywnie wpływa na “sesyjność” tego porteru ;).

Świetne piwo. Osobiście nie wyczułem w nim niczego, co sugerowałoby, że jest to górna fermentacja. Niskie nasycenie sprawia, że w odbiorze jest ono bardzo gęste i treściwe, do czego dochodzi wyraźna, ale nie przesadna słodycz skontrowana goryczką chmielową. Wg mnie wszystko jest w nim na swoim miejscu – Baran z Jajem to piwo naprawdę dobrze przemyślane. Na uwagę zasługuje też świetne jego ułożenie, co wśród jemu podobnych zbyt częste nie jest. Pracowni Piwa oraz Podgórzowi naprawdę należą się za nie brawa :).

PS.
Choć jest to górna fermentacja postanowiłem przypisać to piwo do porterów bałtyckich, które są u mnie na blogu są w menu przypięte do kategorii lagerów. Zdecydowałem się na to ponieważ nie chcę mnożyć niepotrzebnych bytów, a czymś takim byłyby dwie kategorie o tej samej nazwie. Mam nadzieję, że zrozumiecie to ;).

Cena: piwo otrzy­ma­ne w rama­ch współ­pra­cy ze szcze­ciń­skim skle­pem Chmiel – Świat Piwa