B-Day 4: Panie Proszą PanówPINTA oraz AleBrowar to nestorzy polskiego kraftu. Inicjatywy te w zeszłym roku świętowały kolejno piąte i czwarte urodziny. Pośród lokali z ciekawym piwem, w tym rzemieślniczym, jednym ze starszych jest łódzka Piwoteka Narodowa. Pewnego dnia ekipy tych trzech podmiotów spotkały się i wymyśliły, że warto zrobić coś wspólnymi siłami. I tak wymyślili piwo B-Day, wypuszczane odtąd co roku na ich urodziny. Ubiegłoroczna, czwarta jego edycja, załapała niestety opóźnienie i na rynek trafiła dopiero na przełomie 2016 i 2017 roku. B-Day 4: Panie Proszą Panów, bo tak to piwo się nazywa, dopiero na początku marca trafiło w moje łapki, więc nadszedł czas, aby przyjrzeć mu się bliżej i naskrobać parę słów tu na blogu.

Pierwszym B-day’em było Lądowanie w Bawarii, czyli weizenbock IPA, drugim Przewrót Mleczny – double chocolate milk stout, do którego Manufaktura Czekolady stworzyła okolicznościową czekoladę. Trzecim piwem z tej serii było natomiast Spoko Marocco – pale ale z różnymi rodzajami pieprzu.

B-Day 4: Panie Proszą Panów przez twórców zostało określone jako perlage dry new zealand IPA. Niewiele Wam to mówi? Już śpieszę z pomocą. Jest to lekkie, jasne piwo górnej fermentacji, nachmielone nowozelandzkimi chmielami, fermentowane drożdżami szampańskimi, z dodatkiem soku z białych winogron szczepu Seyval Blanc. Ta odmiana winorośli charakteryzuje się dużą odpornością na mróz i zupełną odpornością na infekcje grzybem, dzięki czemu nie wymaga stosowania chemicznych środków zabezpieczających. W poszukiwaniu odpowiednich owoców ekipy AleBrowaru, PINTY oraz Piwoteki Narodowej w październiku trafiły na Podkarpacie do winnicy Sztukówka. Tam z zebranych owoców wytłoczono kilkaset litrów soku, który przewieziono do Gościszewa, gdzie trafił on do piwa. Całość nachmielono jedną odmianą chmielu, której cechą charakterystyczną są nuty białych owoców, w tym także winogronowe, czyli Nelson Sauvin. Aby podkreślić winny charakter tego piwa do fermentacji użyto drożdży wykorzystywanych zazwyczaj do produkcji win musujących.

Więcej o warzeniu B-Day 4: Panie Proszą Panów i jego okolicznościach dowiecie się ze specjalnie nagranego z tej okazji filmu:

Biorąc to piwo do ręki, muszę niestety przyczepić się do dwóch rzeczy. Po pierwsze – w mojej opinii przekombinowana została umieszczona na butelce nazwa stylu, ponieważ sugeruje ona znacznie mocniejsze piwo. Zabrakło mi słowa “lite” albo “session”. Natomiast człon “dry” jest wg mnie zbędny, ponieważ odbiorcy niewiele mówi. Po drugie, jako bloger, nienawidzę metalizowanych etykiet. Odbijanie od nich światła mocno utrudnia zrobienie sensownego zdjęcia – aparat zwyczajnie wariuje i nie wie jak ustawić ostrość :/.

Styl: perlage dry new zealand IPA / session IPA
Ekstrakt:
 9%
Alk. obj.:
 3%
IBU:
 20

Data przy­dat­no­ści: 16.04.2017

Kolor: Przybrudzony żółty, mętne.
Piana: Średnia, ale gęsta, biała. Choć początkowo dość szybko zaczyna się strzępić, utrzymuje się zaskakująco długo.
Zapach: Słodowy, zbożowy, początkowo trochę przypomina koncernowego lagera. Na drugim planie wyraźna owocowość – jest winogron, białe wino, są też białe owoce (liczi) charakterystyczne dla Nelson Sauvin.
Smak: Bardzo ciekawy. B-Day 4 to piwo bardzo lekkie – od razu to czuć. Nie oznacza to jednak, że nic w nim się nie dzieje. Na pierwszym planie jest obecna zbożowa słodowość, w krok za nią jest jednak wyraźna, cierpka owocowość. Są białe owoce, trochę nafty i duuuużo winogrona. Całość jest mega orzeźwiająca i faktycznie może przypominać niektóre wina musujące aka szampany. Mimo, że dodatek chmielu w smaku i aromacie jest wyraźny, to goryczka jest niska.
Wysycenie: Wysokie.

B-Day 4: Panie Proszą Panów

B-Day 4: Panie Proszą Panów

B-Day 4: Panie Proszą Panów to smaczne piwo, choć nie ma w nim efektu “wow”. Szkoda też, że nie trafiło ono na rynek latem – może wtedy ocena byłaby ciut wyższa. Wiem, że niemożliwe byłoby wówczas użycie świeżego soku gronowego, ale w skwarze mogłoby ono w pełni rozwinąć swoje skrzydła. Wyobrażam sobie, że w upalnym słońcu mogłoby świetnie orzeźwiać, a przy tym nie zniszczyć człowieka procentami po kilku butelkach ;). Bardzo miła odskocznia od tych wszystkich mocnych piw od IPA w górę ;). Podpasować powinno szczególnie tym, którzy nie są miłośnikami wysokiej goryczki, ale są uwielbiaja owocowe aromaty w piwie. Niestety cena, którą przyszło mi zapłacić za tak lekkie piwo, była zbójecka.

Cena: 11,90 zł za 0,5 litra sklepie specjalistycznym