Zawodowy GraczBrowar Gentleman, którego piwa już dwukrotnie prezentowałem tu na blogu, w krótkim czasie wypuścił na rynek aż trzy nowości: witbier Pomarańczowy Nomada uwarzone w kooperacji z Browarem Pustynnym, saison Farmer’s Wife oraz żytnie american IPA Zawodowy Gracz. Wszystkie trzy otrzymałem w ramach “darów losu”. Właśnie to ostatnie piwo wydaje mi się być najciekawsze – i to z kilku względów, dlatego postanowiłem po nie sięgnąć w pierwszej kolejności. Jak wiadomo – tego typu piwa im świeższe tym są lepsze.

Żytnich IPA mamy w Polsce niewiele. A to dlatego, że słód żytni to surowiec, który potrafi napsuć naprawdę sporo krwi piwowarowi. Problemem jest przede wszystkim filtracja zacieru, a to dlatego że słód żytni nie ma tzw. łuski (albo ma jej niewiele), która opadając na dno mogłaby stworzyć złoże filtracyjne, przez które przesączany jest zacier. Dlatego konieczne jest wspomaganie się dodatkowymi składnikami – w Polsce najczęściej stosuje się do tego łuskę gryczaną. Dodatkowo charakterystyczną cechą żytniego zacieru jest jego kleistość, która również sytuacji nie ułatwia. Jednak końcowy efekt może być na tyle ciekawy, że warty jest on tej całej męczarni ;).

No właśnie, co słód żytni wnosi do gotowego piwa? Pewnie niektórzy z Was powiedzą: surowiec ten sprawia, że piwo jest gęste i oleiste. Owszem, może dawać taki efekt, ale ponoć jest to błąd technologiczny polegający na niezastosowaniu podczas zacierania przerwy beta-glukanowej. Wówczas faktycznie piwo teksturą przypomina czasami oliwę. Generalnie jednak żyto wprowadza do trunku taką charakterystyczną chropowatość – inaczej się tego opisać chyba nie da. Wprowadza również akcenty ziemiste.

Zawodowy Gracz został nachmielony całym zestawem amerykańskich odmian, w składzie znalazła się też jedna polska i jedna brytyjska. I tak na etykiecie wymieniono: Iunga (PL), Challanger (UK), Amarillo, Citra, Simcoe, Zeus oraz Centennial.

Browar Gentleman jako jeden z pierwszych zdecydował się na przesyłanie mi piw do degustacji, dzięki czemu mogliście przeczytać moje wrażenia z dwóch “dżentelmeńskich” piw: Łobuza z Wybrzeża oraz Rock of Ages.

Styl: rye american IPA
Ekstrakt:
 16%
Alk. obj.:
 7,1%
IBU
95

Data przy­dat­no­ści: 28.08.2018

Kolor: Bursztynowa, umiarkowanie zmętnione.
Piana: Obfita, gęsta i drobna, koloru przybrudzonej bieli. Zostawia bardzo ładny lejsing.
Zapach: Słodowy – wyraźny pilzneński, trochę karmelu i nut ziemistych. Na drugim planie cytrusy i żywica z drzew iglastych.
Smak: Pierwszym co rzuca się na język, jest gładkość tekstury Zawodowego Gracza, która jest zasługą dodatku żyta – oraz niskie nasycenie. Jest dość słodko – piwo jest pełne, słodowe. Słodycz pochodzącą ze słodów fajnie uzupełniają wyraźne amerykańskie chmiele – głównie wnoszące akcenty cytrusów i innych, słodszych owoców tropikalnych. Goryczka wyraźnie zaznaczona – przyjemna, choć trochę długa.
Wysycenie: W sam raz, niezbyt mocno, ale Zawodowy Gracz nie jest piwem całkowicie płaskim.

Zawodowy Gracz

Smaczne piwo. Zawodowy Gracz to IPA, któremu bliżej do Wschodniego Wybrzeża USA niż do Zachodniego ;). Słodowość jest w nim wyraźna. Żyto może nie dało się we znaki ekstremalnie – piwo na pewno oleiste nie jest, jednak nabrało naprawdę przyjemnej gładkości, którą często w podobny stopniu uzyskuje się za pomocą płatków owsianych. Założony na początku 2016 r. nowosądecki browar chmielu nie pożałował, co zresztą czuć zarówno w aromacie, jak i smaku, a przede wszystkim w goryczce. Spoko piwo – być może niczego nie urwało, ale wypiłem je z przyjemnością.

Cena: otrzymane z browaru w ramach współpracy