Rock of AgesStouty to jeden z najbardziej lubianych przeze mnie stylów piwa – zarówno imperialne, mleczne, tropikalne, czy wędzone wersje rzadko kiedy mi nie smakują, chyba że są po prostu wadliwe.  W mojej opinii najbardziej efektowne, oprócz risów, są stouty dymione, szczególnie te uwarzone na słodzie peated. Nuty kawowe, czekoladowe i torfowe (asfaltu, smoły, spalonych kabli i układów scalonych) tworzą naprawdę fajną kompozycję, w mojej opinii dużo lepszą niż w przypadku piw jasnych. Dawno whisky stoutów u mnie nie było, czas więc to zmienić. Tak się złożyło, że jedną z niedawnych premier był Rock of Ages z Browaru Gentleman, czyli właśnie stout w wersji peated.

Jak dotąd miałem okazję zrecenzować jedno piwo z Browaru Gentleman – w sierpniu ubiegłego roku opisywałem Wam swoje wrażenia z degustacji Łobuza z Wybrzeża, czyli west coast IPA. Nie tak dawno, bo mniej więcej trzy miesiące temu kontraktowiec ten obchodził swoje pierwsze urodziny. Swoje piwa warzy w Gryfie, czyli w dużym browarze w Szczyrzycu. W portfolio ma już całkiem spory wachlarz stylów – choć większość z nich to chmielone po amerykańsku ejle. Wyjątkiem są Zeppelin (niemiecki pilsner) oraz Miodowy Pils (w tym wypadku styl jest wiadomy 😉 ).

Rock of Ages to w zasadzie, patrząc na parametry, foreign extra stout, czyli mocniejszy, bardziej ekstraktywny brat dry stoutu. 6,5% alkoholu przy 17° Plato oznacza dość płytkie odfermentowanie, co w połączeniu z płatkami owsianymi zapowiada podwyższoną pełnię i brzmi naprawdę obiecująco. Piwo zostało nachmielonę jedną odmianą – polską Marynką. Z reguły jednak w tym stylu chmielowość nie odgrywa większej roli, więc nie spodziewam się chmielowej bomby. Może jednak się mylę, bo dobrze wykorzystana, niedoceniana przez wielu Marynka może dać naprawdę fajny, ciekawy efekt.

Rock of Ages promowany jest przez całkiem fajną animację opublikowaną na Youtube:

Muszę przyznać, że szata graficzna głównego motywu na etykiecie podoba mi się – połączenie czerni i czerwieni jest jak najbardziej w porządku.  Zastrzeżenia mam jedynie do kroju czcionki użytej w części przeznaczonej na, jak to Kopyr zwykł mówić, morskie opowieści. Wykorzystano font, który sprawia wrażenie mocno ścieśnionego, co bardzo negatywnie wpływa na jego czytelność. Ale to tylko mały drobiazg. Brakuje mi też informacji o miejscu produkcji tego piwa – domyślam się, że tak jak poprzednie trunki Gentlemana, tak i ten został uwarzony w szczyrzyckim Gryfie. Mam nadzieję, że się nie mylę ;). Niemniej najważniejsza dla mnie i tak jest zawartość butelki.

Styl: whisky stout
Ekstrakt:
 17%
Alk. obj.:
 6,5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 07.01.2018

Kolor: Czarne, nieprzejrzyste.
Piana: Dość obfita, beżowa. Niestety od razu po nalaniu słychać, że głośno syczy i momentalnie zaczyna się dziurawić i strzępić. Redukuje się do obrączki.
Zapach: Nie ma w nim za wiele paloności i kawy, która jest charakterystyczna dla stoutu. Jest za to sporo whisky i to tej mocno torfowej, z Islay.
Smak: Jest kawa, sporo czekolady i duuuużo wędzonki torfowej. Nie ma żadnej wątpliwości, że został użyty słód peated. Rock of Ages jest piwem pełnym, z długim czekoladowym aftertaste’m. Alkohol jest świetnie ukryty. Goryczka przede wszystkim palona, nie chmielowa.
Wysycenie: Umiarkowane w kierunku wysokiego.

Rock of Ages

Rock of Ages to bardzo smaczny, naprawdę solidny whisky stout. W smaku i zapachu nie ma do czego się przyczepić. Nasycenie mogłoby być ciut niższe, co wbrew pozorom oprócz zwiększenia sesyjności, mogłoby pozytywnie wpłynąć na pianę, której do ideału niestety trochę brakuje – bardzo szybko się strzępi i dziurawi. A tak poza tym wszystko jest na swoim miejscu. Piwo mi smakowało. Dzięki Kamil za możliwość spróbowania tego stoutu! Dobra robota :).

Ocena: 4,2/5
Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem Gentleman