Łobuz z WybrzeżaWczoraj (w poniedziałek) na blogu pojawiła się recenzja piwa Atak Chmielu z Browaru PINTA, czyli american IPA w wersji east coast. Dziś dla porównania chciałbym zająć się wariantem rodem z Zachodniego Wybrzeża USA. I nadarzyła się ku temu świetna okazja, ponieważ otrzymałem w paczce od Browaru Gentleman jedno z ich najnowszych piw – Łobuz z Wybrzeża, które uwarzono właśnie w tym stylu. Mimo, że jest to już bodaj piąte piwo tego nowosądeckiego browaru, warzącego w Gryfie w Szczyrzycu, to z uwagi na dość słabą dostępność jego asortymentu w Szczecinie, jest to debiut tej inicjatywy na moim blogu.

Browar Gentleman to kolejna na polskim rynku inicjatywa bazująca na doświadczeniu wyniesionym z piwowarstwa domowego. Pierwszą warkę na skalę przemysłową chłopaki uwarzyli w grudniu 2015 r. w Szczyrzyckim Browarze Cystersów “Gryf”, gdzie swoje piwa warzą do dziś. Póki co w swoim portfolio mają same nowofalowe propozycje, jednak nie odcinają się również od tradycyjnych stylów.

Czym się różni IPA w wersji west coast od tej w wersji east coast? Przede wszystkim jest jaśniejsze i wytrawniejsze, jego balans jest przesunięty w stronę chmielu. Słodowość powinna uzupełniać profil aromatyczno-smakowy, powinna być raczej czysta. Karmelowość nie jest zbyt mile widziana. Brak kontry słodowej sprawia, że goryczka, przy wydawałoby się nawet średnim nachmieleniu jak na IPA rzędu 45-60 IBU, jest wyraźnie zaznaczona, wręcz silna. Piwowarzy, którzy postanawiają zmierzyć się z tym stylem, muszą więc uważać, aby piwa nie przechmielić. Jak możemy przeczytać na etykiecie, w przypadku piwa Łobuz z Wybrzeza użyto trzech amerykańskich odmian chmielu: Columbus, Mosaic i Citra – powinno więc być cytrusowo, z nutą białych owoców lub nafty.

Jeśli chodzi o etykietę piwa Łobuz z Wybrzeża, jakkolwiek sam projekt bardzo mi się podoba, to do trzech rzeczy muszę się przyczepić. Po pierwsze – nie wiem, jak Wam, ale mi dość ciężko czyta się tekst w całości pisany “z wciśniętym caps lockiem”. Nie muszę chyba przypominać, że przynajmniej w Internecie przyjęło się, że tak sformatowany tekst oznacza krzyk. Dlatego jakoś tak mnie to gryzie przy lekturze tekstu znajdującego się na etykiecie. Po drugie – w podanym składzie przeoczono literówkę: jest “słód pilzeński” zamiast “słód pilzneński”. Trzecią kwestią jest używanie formy “browar rzemieślniczy”, a pamiętajmy, że Browar Gentlemen jest kontraktowcem. Podobną sytuację opisywałem już w przypadku Arcybrowaru. Jakkolwiek jest to drobiag, tak dla mnie jest to delikatne wprowadzanie konsumenta w błąd, szczególnie jeśli tekst “browar rzemieślniczy” rzuca się w oczy bardziej od informacji o rzeczywistym miejscu produkcji (a tego na szczęście na etykiecie nie zabrakło).

Stylame­ri­can IPA
Ekstrakt: 14%
Alk. obj.: 6,5%
IBU: 55

Data przy­dat­no­ści do spo­ży­cia: 19.03.2017

Kolor: Złote, średnio zmętnione.
Piana: Piana niezbyt obfita, ale trwała. Zostawia ładny lejsing.
Zapach: Chmielowe, cytrusowe z charakterystyczną warzywną nutką słodu pilzneńskiego.
Smak: Piwo jest bardzo chmielowe – dominują słodkie cytrusy (pomarańcze, słodkie grejpfruty) z wyraźnym akcentem nafty. Do tego wraz z ogrzewaniem wychodzi delikatna marakuja. Po ogrzaniu w tle dochodzi do głosu zbożowa słodowość, w której na szczęście słód pilzneński, którego nie lubię, nie gra pierwszych skrzypiec. Goryczka wyraźna, dość mocna, ale przyjemna i tylko przez krótką chwilę obecna na podniebieniu.
Wysycenie: Ciut powyżej średniej. Odpowiednie dla piwa, które ma być orzeźwiające.

Łobuz z Wybrzeża

Biorąc do ręki to piwo, niepokoiło mnie użycie przez Browar Gentleman słodu pilzneńskiego, który często jest wyraźnie wyczuwalny w piwie. Wnosi wtedy nielubiane przeze mnie nuty roślinno-warzywne, czasami przypominające DMS, za co kiedyś zresztą oberwało się ode mnie Browarowi Ursa Maior. Na szczęście w przypadku Łobuza z Wybrzeża, słód pilzneński jest jak dla mnie obecny tylko w aromacie, w smaku już go nie wyczułem, być może dzięki intensywnemu nachmieleniu. Poza tym piwo jest jak najbardziej stylowe – wytrawne (co zapowiadał już stosunek deklarowanej wysokości ekstraktu do zawartości alkoholu), a goryczka przyjemna i na szczęście niezalegająca. Piwo mi smakowało.

Cena: otrzymane z browaru w ramach współpracy

PS.
Serdecznie dziękuję Browarowi Gentleman za przesyłkę :).