SzeryfBrowar Gościszewo przed wybuchem piwnej rewolucji obok Browaru Amber był uważany za swego rodzaju światełko w tunelu, ponieważ oferował on wtedy ciekawsze niż koncerny piwa. Dziś jest on jednym z przykładów na to, jak kontraktowe warzenie może wpłynąć na podejście ekipy zakładu, w którym warzone jest dane piwo. Podobną sytuację mamy choćby w Browarze na Jurze. I tak obecnie w portfolio producenta z Gościszewa znajdziemy m.in. rauchbiera, australian pilsa, american pale ale, czy też IPA. I właśnie recenzowany dziś Szeryf jest przedstawicielem tego ostatniego stylu.

Historia Browaru Gościszewo, położonego niedaleko Malborka, zaczyna się w 1991 r. Jest to browar rodzinny, prowadzony przez rodzinę Czarneckich. Przez pierwsze 18 lat warzono tam lagery, w tym modne wówczas niefiltrowane. dopiero w 2009 r. w ofercie pojawiło się piwo pszeniczne. Gdy w 2012 r. wprowadził się tam AleBrowar portfolio zaczęło się powoli zmieniać i wzbogacać. Dziś do sklepów trafia już szeroki wachlarz stylów, pośród których praktycznie każdy znajdzie coś dla siebie. Jak na razie Gościszewo pojawiał się u mnie na blogu głównie dzięki wspomnianemu już wyżej AleBrowarowi, indywidualnie pojawił się jedynie raz – przy okazji Surfera, czyli weizena.

Szeryf swoją premierę miał na przełomie maja i czerwca 2017 r. Już sam opis zamieszczony na etykiecie, choć nie podano pełnego składu, mówi nam, że jest to IPA w wydaniu amerykańskim. Co więcej wspomniano o rubinowym kolorze, czyli domyślam się, że nie jest to west coast, które powinno być jasne i wytrawne. Szkoda tylko, że nie zdecydowano się na wyższy ekstrakt – 14° Plato to w mojej opinii minimum, szczególnie dla tych bardziej karmelowych przedstawicieli tego stylu. Sprawdźmy więc, czy moje przypuszczenia mają pokrycie w rzeczywistości.

Styl: american IPA
Ekstrakt:
 14%
Alk. obj.:
 5,2%
IBU
b/d

Data przy­dat­no­ści: 28.02.2018

Kolor: Miedziane, wpadające w bursztyn. Opalizujące.
Piana: Niezbyt obfita, ale gęsta i drobna. Dość długo się utrzymuje i zostawia bardzo ładny lejsing, odmierzający poszczególne łyki.
Zapach: Karmel, trochę melanoidyn (biszkopt) oraz sporo cytrusów.
Smak: Główną rolę gra karmel. Zdecydowanie jest to IPA w stylu east coast. Poza tym mamy żywicę, cytrusy, trochę owoców tropikalnych – czyli jak na american IPA: standard. Na finiszu pojawia się natomiast niezbyt przyjemna, intensywna goryczka.
Wysycenie: Wysokie.

Szeryf

Tak, niewątpliwie mamy tu do czynienia z east coast IPA, które wprost nawiązuje do swojego angielskiego protoplasty. Mamy tu więc sporo karmelu i nut opiekanych, chociaż samo piwo nie należy do tych przesadnie słodkich. Najbardziej przeszkadza mi w nim niezbyt szlachetna goryczka. Tak poza tym żadnych wad nie zanotowałem, jednak fajerwerków również nie było. Ot, takie – powiedziałbym – piwo do obiadu. Jeśli taki był zamysł – to jak najbardziej udało się go osiągnąć.

Ocena: 3,8/5
Cena: nie zanotowałem