Polska porterami bałtyckimi i ich imperialnymi wersjami stoi. W zasadzie ogromną ich większość można uznać za udane. Nawet duże browary przemysłowe mają w swojej ofercie całkiem niezłe tego rodzaju piwa – przypomnę tu choćby Żywiec Porter oraz Okocim Porter. Do niedawna w tym gronie nie było Kompanii Piwowarskiej, która długo zwlekała z uwarzeniem własnej interpretacji porteru bałtyckiego. Zmieniło się to w kwietniu tego roku, gdy do sklepów trafiło Książęce Porter.

Portery bałtyckie można podzielić zasadniczo wg ekstraktu początkowego na trzy grupy. Pierwszą z nich są piwa o ekstrakcie 18-20° Plato, w drugiej: 20,1-22° Plato, w trzeciej natomiast te, których ekstrakt przekracza 22° Plato. Książęce Porter należy właśnie do tej pierwszej grupy. Wielu beer geeków to rozczarowało, ponieważ portery wagi lekkiej uważane są zwykle za wybrakowane, a nawet za “wykastrowane”. Faktycznie, im większy ekstrakt tym piwo może więcej oferować, ale nie jest to regułą. W przypadku Książęcego Porteru cudów się nie spodziewam, ale być może dlatego zostanę pozytywnie zaskoczony ;).

Sprawdźmy, co na temat tego piwa możemy wyczytać z etykiety. Wg producenta w Książęcym Porterze należy spodziewać się nut karmelu, kawy, gorzkiej czekolady, orzechów, a także wiśni i porzeczek.  Wraz z upływem czasu mogą pojawić akcenty przypominające wino i suszone owoce. Wszystko więc się zgadza, a sam opis brzmi naprawdę smakowicie. Na plus zaliczam też zamieszczoną na butelce sugestię serwowania tego trunku w tzw. koniakówce, jednak podana temperatura degustacji jest jak dla mnie nieco za niska. Sugerowałbym nie 10-12 a 12-16 stopni ;). Co do wskazówek foodpairingu, to na ich temat się nie wypowiem, ponieważ staram się nie łączyć piwa z jedzeniem. Nie mogło też zabraknąć opowieści o tym, jak Napoleon rzekomo przyczynił się do wynalezienia w Europie Wschodniej porteru bałtyckiego :).

O dziwo, na krawatce butelki mamy podane miejsce produkcji, ale też i cały skład, w którym wymieniono poszczególne użyte słody (jest ich cztery), ale też i odmiany chmielu. Są to Lubelski oraz Marynka, czyli bez udziwnień. 

Styl: porter bałtycki
Ekstrakt:
 20° Plato
Alk. obj.:
 8%
IBU:
 30

Data przy­dat­no­ści: 04.04.2020

Kolor: Ciemnobrązowe, w kieliszku czarne nieprzejrzyste. Przy cieńszej warstwie widać, że trunek jest w miarę klarowny.
Piana: Beżowa, ładna, drobna, ale niestety dość głośno syczy i szybko opada do obrączki.
Zapach: Czekoladowy, kakaowy, 
Smak: Piwo jest przede wszystkim czekoladowe, z delikatnym muśnięciem kukułek, karmelu i kawy. Gdzieś w tle pojawiają się suszone owoce. Niewiele się tu dzieje. Piwo jest wodniste. Na podniebieniu pozostawia długi posmak gorzkiej czekolady. Goryczki brak. 
Wysycenie: Niskie, w kierunku umiarkowanego. 

Nie jest źle, choć niewiele się tu dzieje. Spodziewałem się jednak czegoś gorszego. Książęce Porter jak na swój styl jest piwem lekkim. Jest wodniste i brakuje mu ciała. Jednocześnie nie ma w nim wad, a i pojawiają się już wyraźne oznaki utlenienia (te przyjemne). Podsumowując: jest nieźle, ale mogłoby być lepiej ;). Porteru z Żywca, czy z Okocimia niestety Kompania Piwowarska nie pobiła.

Cena: nie pamiętam, ale chyba około 4 zł