Ghetto GospelOstatnio na polskim rynku wyjątkowo szczodrze wysypało piwami w stylu west coast IPA – głównie dlatego, że ta odmiana amerykańskiego wariantu IPA świetnie pasuje do letniej aury. Dzięki swojej wytrawności i intensywnemu chmieleniu tego typu trunki świetnie orzeźwiają. Dziś, póki mamy jeszcze lato, zaprezentuję Wam Ghetto Gospel, uwarzone przez Browar Hopkins w tym właśnie stylu. Będzie to trzecie piwo z tego browaru opisane przeze mnie na blogu.

Nazwa Ghetto Gospel, jak sądzę po etykiecie (tak na marginesie – bardzo ładnej), nawiązuje do tytułu piosenki autorstwa Tupaca Shakura, która w Wikipedii przypisana do West Coast hip-hopu. Choć 2Pac zginął tragicznie w 1996 r. to utwór ten nie został upubliczniony aż do 2004 r., kiedy to Eminem zajął się wydaniem pośmiertnego albumu Tupaca. Przy wydawaniu albumu z tą piosenkę nagrany został także teledysk, o którym tak czytamy w Wikipedii:

Przedstawia on ostatni dzień życia człowieka w getcie. Od czasu do czasu przewijają się w nim fragmenty nawiązujące do 2Paca. Podczas kłótni rodziny w telewizorze leci teledysk Brenda’s Got a Baby. Pod koniec teledysku główny bohater zostaje zastrzelony z czarnego Cadillaca (co nawiązuje do śmierci 2Paca). Na zakończenie pojawiają się słynne słowa Afeni Shakur „Remember to keep yourself alive, there’s nothing more important than that.” (Pamiętaj, że najważniejsze jest aby utrzymać się przy życiu).

O samym stylu za wiele pisać już nie będę, ponieważ wspominałem o tym już kilkukrotnie. Przypomnę jedynie, że jest to jaśniejsza i wytrawniejsza wersja american IPA.

Biorąc pod uwagę skład podany na etykiecie widać, że ekipa z Gdyni sięgnęła po klasyczną interpretację west coast IPA, bowiem nie ma w nim żadnych niestandardowych dodatków. Nachmielenie, choć nowofalowe, również można określić jako klasyczne, jeśli chodzi o ten styl – bowiem użyto czterech odmian chmielu rodem z USA: Cascade, Chinook, Citra oraz Tomahawk.

Stylwest coast IPA
Ekstrakt: 14,3%
Alk. obj.: 5,8%
IBU: 55

Data przy­dat­no­ści do spo­ży­cia: 24.10.2016

Kolor: Jasnopomarańczowe, zmętnione.
Piana: Piana obfita, sztywna, gęsta i trwała.
Zapach: Chmielowy, z jakąś dziwną, nieprzyjemną nutą, której nie potrafię nazwać.
Smak: Piwo jest wytrawne o zdecydowanym, chmielowym profilu, chociaż smukła warstwa słodowa przebija się nieśmiało. Na finiszu jest jakaś nieprzyjemna chemiczno-roślinna (warzywna) nuta, której nie potrafię zidentyfikować. Być może jest to związek chemiczny o nazwie merkaptan, o którym niedawno wspominał ktoś na facebookowej grupie “Jak będzie w piwie” odnosząc się do tego właśnie piwa.
Wysycenie: Wysokie, szczypie w gardło.

Ghetto Gospel

Nie wyszło to piwo chłopakom z Hopkinsa. Całość zepsuta jest bardzo nieprzyjemny, dziwnym finiszem, z którym do tej pory nigdy się nie spotkałem. Niestety nie mogę powiedzieć, abym wypił to piwo z przyjemnością. Nie polecam, chyba że kolejne warki będą poprawione.

Cena: 9,70 zł za 0,5 l w sta­cjo­nar­nym skle­pie spe­cja­li­stycz­nym