Łódź i Młyn Sherry BACoraz częściej zdarza się, że polskie browary, decydując się na leżakowanie w beczkach mocnych, na rynek wypuszczają je w kilku wersjach. Tak było m.in. z Bubą Extreme z Browaru Szałpiw, a z nowszych piw warto wspomnieć choćby Risfactor z Browaru PINTA, czy też Going Dark z Browaru Rockmill (już wkrótce na blogu!). W listopadzie od Browaru Piwoteka otrzymałem w przesyłce dwie leżakowane w beczce wersje Łodzi i Młyna – imperialnego stoutu z jarzębiną, uwarzonego w kooperacji z holenderskim De Molenem. Wariant podstawowy oraz ten z beczki po whisky Bowmore jest już na blogu, zatem teraz przyszła kolej na Łódź i Młyn Sherry BA.

De Molen słynie z szerokiej palety piw mocnych – imperial IPA, barley wine’ów, a także imperial stoutów. Spora część z nich była całkiem nieźle dostępna w Polsce, zanim nasze rodzime browary na dobre zabrały się za warzenie mocarzy. Nie jestem pewien, ale mój pierwszy (a przynajmniej jeden z pierwszych) wypity ris był chyba właśnie z De Molena. Wydaje mi się, że był to Mout & Mocca (ris z kawą). Do tego holenderskiego browaru mam więc sentyment :).

Z Łodzią i Młynem Bowmore Whisky BA miałem o tyle łatwiej, że miałem już wcześniej okazję próbować kilku torfowych whisky, w tym tytułowe Bowmore. Z sherry tak dobrze już nie mam, ponieważ nigdy w życiu go nie piłem. Jak podpowiada Wikipedia, jest to pochodzące z Hiszpanii wino, wzmocnione poprzez dolanie do niego brandy. Niektóre rodzaje sherry (jak np. oloroso) dojrzewają przy dostępie powietrza, dzięki czemu charakterystycznie się utleniają, wzbogacając swój profil o nuty owocowe, znane nam z długo leżakowanych mocnych ciemnych piw.

Gdy piłem po raz pierwszy podstawową wersję Łodzi i Młyna, niedługo po jej premierze, to zarzucałem jej, że piwo to było chropowate i nieułożone. Odczucie to potęgowała dodana jarzębina, która wprowadzała cierpkość na finiszu. Do tego samego piwa wróciłem podczas Beer Geek Night w Szczecinie i wtedy moje odczucia były już inne. Alkoholowa goryczka się zredukowała, eksponując owocowe akcenty. Po wariancie leżakowanym w beczce po Bowmore było podobnie z tą różnicą, że doszły jeszcze wyraźne nuty torfowe. Tyle tytułem wstępu – czas zabrać się za Łódź i Młyn Sherry BA.

W zasypie tego piwa oprócz słodów jęczmiennych znalazł się słód pszeniczny oraz płatki owsiane. Do nachmielenia użyto amerykańską odmianę Zeus.

Styl: russian imperial stout z jarzębiną
Ekstrakt:
 29,7° Plato
Alk. obj.:
 13,8%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 18.08.2028

Kolor: W kieliszku czarne, nieprzejrzyste. Przy nalewaniu widać, że piwo jest ciemnobrązowe i dość klarowne.
Piana: Tworzy się ładna, zbita i drobna, umiarkowanie obfita. Jasnobrązowa. Opada do cieniutkiego kożuszka z obrączką większych pęcherzyków.
Zapach: Winny, owocowy, podszyty czekoladą i wanilią. Beczka zdominowała aromat. Jest też kawa.
Smak: Oj, również w smaku beczka po sherry swoje wniosła. Jest trochę nut drewnianych, jest wanilia oraz winne, czerwone owoce. Dopiero na drugim planie jest deserowa, ciemna czekolada. Po ogrzaniu na wierzch wychodzą nuty truflowe. Łódź i Młyn Bowmore Sherry BA początkowo sprawia wrażenie słodkiego, na finiszu pojawia się jednak kawowo-chmielowa goryczka i to całkiem intensywna. Jest też cierpka nuta, którą przypisuję jarzębinie. Piwo jest treściwe, pozostawia długi posmak. Alkohol świetnie ułożony, schowany.
Wysycenie: Niskie, w kierunku umiarkowanego.

Łódź i Młyn Sherry BA

Łódź i Młyn Sherry BA to świetny przykład na to, co do piwa może wnieść drewniana beczka. Co ważne, czuć w tym piwie nie tylko owocowe sherry, ale także wanilinę z drewna oraz charakterystyczne dębowe taniny. Bardzo przyjemne piwo, w którym prawie 14% alkoholu wcale mi nie przeszkadzało. Nie zawiodłem się :).

A teraz coś, czego dotąd na moim blogu nie było (a co zamierzam praktykować w przypadku piw wypuszczanych w różnych wersjach):

Porównanie
z podstawową wersją oraz leżakowaną w beczce po whisky Bowmore:

Jak już wyżej wspomniałem, obie wersje barrel aged okazały się być znacznie lepiej ułożone niż wariant podstawowy, degustowany niedługo po premierze. W obu barrel ejdżach trunki, po których były poszczególne beczki, były wyraźnie wyczuwalne. W wariancie sherry natomiast istotnym elementem profilu smakowego okazała się dębowe wanilina oraz taniny, których z Łodzi i Młyna Bowmore Whisky BA nie zapamiętałem. Która wersja jest lepsza? Zabijcie mnie, ale nie potrafię powiedzieć – pewnie dlatego, że uwielbiam torf w piwie ;).

Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem Piwoteka