EndemitZ Browarem Świdnica nie miałem dotąd styczności. Prawdę mówiąc, to w sumie nawet niewiele o nim słyszałem aż do czasu, gdy pochwalił się na Facebooku uwarzeniem jopejskiego o ekstrakcie początkowym sięgającym aż 50° Plato. Dość dużym dla mnie zaskoczeniem była obecność tego dolnośląskiego browaru na szczecińskim Pikniku nad Odrą, gdzie miałem okazję poznać jego piwowara – Rafała Harchalę. Właśnie od niego otrzymałem piwo, którym dziś się zajmę. Będzie nim sour ale o nazwie Endemit, które na imprezie było dostępne w wersji lanej z brzoskwiniami.

Piwa kwaśne i dzikie już na dobre zadomowiły się w polskim krafcie. Za tę pożądaną kwaśność piwa odpowiadają z reguły bakterie, które w ramach fermentacji produkują kwas mlekowy. Zwykle są to bakterie z rodzaju Lactobacillus, ale spotyka się także Pediococcus. Mieszanka tych szczepów, razem z dzikimi drożdżami, jest nieodzownym składnikiem słynnego blendu mikrobów Roeselare Blend. W odróżnieniu od “lacto” Pediococcus nie posiadają zdolności redukcji produkowanego podczas fermentacji diacetylu, co w rezultacie daje maślany, mleczny posmak piwa. I właśnie tego rodzaju bakteriami, wyizolowanymi z browaru, został zaszczepiony Endemit. Co ciekawe, jak można dowiedzieć się z opisu piwa na Ratebeer.com, samo piwo zostało nachmielone dwoma amerykańskimi odmianami Citra oraz Amarillo.

Browar Świdnica wystartował w lipcu 2015 r., czyli już niedługo będzie obchodził trzecie urodziny. Jak już wspomniałem, jego założycielem i piwowarem jest Rafał Harchala. Browar jest prawdziwie rzemieślniczy, bo sprzęt albo został wykonany własnoręcznie, albo został przerobiony z innego rodzaju urządzeń. Swoje piwa sprzedaje głównie wokół komina (np. pils jest wysyłany do restauracji), co jest bezpośrednią przyczyną tego, że jak dotąd nie miałem z nimi styczności.

Dobra, czas więc sprawdzić, jak Browar Świdnica poradził sobie z tym nie do końca przecież stylem, jakim jest sour ale. Chociaż tak po prawdzie, to miałem okazję spróbować jego niewielką próbkę na Pikniku nad Odrą i bardzo dobrze mi ono wtedy podeszło.

Styl: fruit sour red ale
Ekstrakt:
 13° Plato
Alk. obj.:
 4,9%
IBU:
 niskie (zaznaczone na piktogramie liniowym)

Kolor: Bursztynowe, mocno opalizujące.
Piana: Początkowo dość ładna, obfita i drobna. Niestety syczy i szybko opada do obrączki i dużej wyspy na powierzchni piwa.
Zapach: Dziki, winny, owocowy. Bardzo przyjemny. Od razu widać, że mamy do czynienia z piwem dzikim.
Smak: Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z piwem kwaśnym, choć nazwałbym je raczej dzikim. Kwaśność przypomina mi tę znaną z flanders red ale. Jest też delikatny ocet winny, co w tego rodzaju piwach nie uważam za wadę. Zaraz za kwasowością, czy też dzikością (jak zwał tak zwał) jest wyraźny karmel, kojarzący się z takimi twardymi karmelkami. Po ogrzaniu wyraźna staje się owocowość, kojarząca się faktycznie z brzoskwinią. Na szczęście Endemit nie jest piwem słodkim, słodyczy jest tu niewiele. Goryczka niezbyt intensywna, dobrze wkomponowana w profil piwa.
Wysycenie: Niskie, w kierunku umiarkowanego.

Endemit

Smaczne piwo, choć wersja butelkowa wydaje mi się bardziej dzika niż to, co próbowałem na Pikniku nad Odrą. Tak jak już wyżej wspomniałem, skojarzyło mi się trochę z flandersem, co jest jak najbardziej miłym skojarzeniem. Nie jestem pewien, czy jest to ta sama wersja, co piwo dostępne z kranu w Szczecinie – jeśli nie, to tłumaczyłoby to, że inaczej je zapamiętałem. Amerykańskie chmielenie, o ile faktycznie nadal jest ono aktualne, skutecznie zostały przykryte przez inne aromaty. Niemniej piwo okazało się w sumie miłym zaskoczeniem :).

Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem Świdnica