Oude Geuze Boon VAT 110 Mono Blend

Kupiony przeze mnie w lipcu zestaw lambików niestety już się kończy. Na koniec zostawiłem sobie piwo, które było najdroższe i potencjalnie może okazać się największym sztosem. Jest bowiem ono pod kilkoma względami wyjątkowe. Zazwyczaj duże “lambikarnie” kupażują piwo leżakujące w różnych foederach, z różnych roczników – tak, aby dany lambik za każdym razem smakował dość podobnie. W przypadku Oude Geuze Boon VAT 110 Mono Blend z Browaru Boon – a to właśnie tym piwem się dziś zajmę – jest inaczej. Jest to bowiem geuze pochodzące wyłącznie z jednego foedera – z tego o numerze 110 właśnie. Nie jest to więc kwestia marzeń ministra finansów, który chciałby ustalić VAT na poziomie 110% ;).

Foedery to charakterystyczne dla belgijskiego piwowarstwa wielkie drewniane beczki, a raczej kadzie fermentacyjne, w których po wielu latach używania powstaje charakterystyczna i niepowtarzalna flora mikrobiologiczna – mieszanka dzikich drożdży i bakterii. Piwo z poszczególnych foederów może się więc znacznie różnić. Podkreśla to Browar Boon na swoich piwach z serii VAT. Na etykiecie Geuze Boon VAT 110 Mono Blend czytamy, że piwa z foedera 110 charakteryzują się bogactwem aromatów wynikających z działalności dzikich drożdży obecnych w kadzi. Piwo jest lekko wytrawne, ale sprawia wrażenie pełnego dzięki nutom wanilii i suszonych owoców. Co ciekawe na butelce znalazła też data warzenia tej konkretnej partii oraz jej butelkowania.

Reklama

Geuze, szczególnie w niedosłodzonym wariancie zwanym “oude”, należy do moich ulubionych stylów piwa. Kompletnie nie przypomina ono tego, co statystycznemu konsumentowi kojarzy się z piwem. W smaku i aromacie znacznie bliżej lambikom jest do wina niż do eurolagera. Ponadto w piwach fermentacji spontanicznej, a z takim mamy dziś do czynienia, czasem mamy do czynienia z dość specyficznymi doznaniami zapachowymi, ponieważ w lambikach zdarza się odnaleźć nuty… spoconego konia, końskiej derki, stajni, czy też końskiego gnoju. Te ostatnie oczywiście nie są pożądane, ale znawcy lambików mówią, że w tego rodzaju piwach nie powinno być końskich aromatów. Ja jednak je lubię, o ile nie są one w jakichś absurdalnych stężeniach. Cechą charakterystyczną “dzikusów” jest wyraźna kwasowość, jednak nie powinna być ona na poziomie kwasu z akumulatura, czy berliner weisse.

Wspomniałem wyżej o fermentacji spontanicznej – warto tu jej poświęcić kilka słów. Belgowie przy produkcji swoich lambików wykorzystują drożdże i bakterie unoszące się w powietrzu oraz te, które kolonizują browar, czy foedery. Brzeczka chłodzona jest na specjalnych tacach chłodniczych, a w czasie tego procesu otwiera się w browarze okna (np. dzięki przystosowanym do tego żaluzją), pozwalając na dostęp świeżego, chłodnego powietrza przynoszącego różnego rodzaju mikroby. Mówi się, że najlepsze ku temu warunki są w dolinie rzeki Zenne, która przepływa przez Brukselę. Tamtejszy specyficzny klimat ma wpływać pozytywnie na zawieszoną w powietrzu mikroflorę, która później bierze udział w fermentacji “piw lambicznych”.

Oude Geuze Boon VAT 110 Mono Blend zostało opakowane w bardzo ładną butelkę, która sprawia wrażenie czegoś ekskluzywnego. Piwo trafiło do zielonej, szampańskiej butelki zamkniętej korkiem. Grube, zielone szkło nie jest tu niczym złym, ponieważ lambiki nie należą do mocno nachmielonych piw. Ba, używa się w nich… zleżałego chmielu. Wszystko przez to, że chmiel jako taki ma działanie hamujące rozwój bakterii. A tego w przypadku fermentacji spontanicznej i późniejszej refermentacji w butelkach nie chcemy. Na uwagę zwraca również bardzo długi termin przydatności tego piwa – do jego końca zostało jeszcze niemalże 16 lat!

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Skład Oude Geuze Boon VAT 110 Mono Blend:

woda, słód jęczmienny, pszenica, chmiel

Piwo niepasteryzowane, niefiltrowane.

Parametry Oude Geuze Boon VAT 110 Mono Blend:

Styl: geuze
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 8%
IBU:
 b/d
Hop rate: b/d

Data przydatności: 15.12.2036

Wygląd: Głęboko złociste, wpadające w pomarańcz, opalizujące.
Piana: Ładna, drobna, śnieżnobiała. Dość obfita, ale niestety niezbyt trwała. Głośno syczy i praktycznie całkowicie znika.
Aromat: Wyraźnie funky, dziki. Są nuty skórzane, pojawia się takie trochę przybrudzone już siano ze stajni. Ale końskiego gnoju nie czuję, nie ma też takiego typowego spoconego konia. Jest nieco nut octowych, owocowość raczej schowana.
Smak: Oude Geuze Boon VAT 110 Mono Blend to trunek pełny, treściwy. Kwasowość jest wyraźna, ale jest dobrze zrównoważona przez słodowo-owocową słodycz. Po pierwszym kwaśnym odczuciu na wierzch wychodzi przyjemny, dojrzały banan i brzoskwinia. Nuty skórzane obecne są również w smaku. Zostawia długi “lambiczny” (ciężko to jakoś inaczej opisać :P) posmak na podniebieniu. Alkohol świetnie ukryty, wcale go nie czuć.
Wysycenie: Umiarkowane, w kierunku wysokiego.

Oude Geuze Boon VAT 110 Mono Blend

Świetne piwo, które jak najbardziej zasługuje na miano sztosa, choć w przypadku piany trochę brakuje do ideału. Niemniej zdecydowanie jest ono warte swojej niemałej przecież ceny. Oude Geuze Boon VAT 110 Mono Blend oferuje nam wszystko to, co bardzo dobry lambik oferować powinien. Jest więc kwasowość, są nuty funky, dużo owoców i świetne ułożenie się alkoholu, którego jest tu przecież całkiem sporo. To pierwsze piwo z serii VAT z Browaru Boon, które mam okazję degustować, zatem póki co nie wiem, jak bardzo one się między sobą różnią :). Być może niedługo sięgnę po kolejne, aby to zweryfkować. Na ten moment Geuze Boon VAT 110 Mono Blend w pełni mnie usatysfakcjonowało :).

Cena: 48 złotych za 375 ml w sklepie internetowym

Reklama