Imieniny to dobry czas, żeby wyciągnąć coś dobrego. Zawczasu zaopatrzyłem się w kilka (dokładnie pięć) butelek dobrze znanych i cenionych trunków typu lambik. Tak, wiem – zaraz ktoś się przyczepi, że lambik to jedynie półproduktem. To prawda, ja jednak tym terminem ja osobiście określam całą gamę stylów (od geuze przez faro, aż po owocowe krieki i framboise), które powstają na bazie tradycyjnego, często wieloletniego piwa fermentacji spontanicznej produkowanego w dolinie rzeki Zenne. Zacznę od klasyki z brukselskiego browaru Boon, a mianowicie od Oude Geuze Boon.

Lubię belgijskie piwa fermentacji spontanicznej. Niestety, gdy jestem w sklepie specjalistycznym szkoda mi miejsca w plecaku i ograniczonego mojego udźwigu. W rezultacie nie decyduję się na zakup dużych butelek z lambikiem. I potem żałuję. No, ale – może w przypływie jakiegoś szaleństwa? ostatnio postanowiłem sprawdzić jakość usług sklepu internetowego Smak Piwa. Firma ta jest polskim dystrybutorem wielu zagranicznych belgijskich klasyków, w tym właśnie lambików. Pomimo, że w Polsce w teorii handel alkoholem na odległość jest nielegalny, to jednak całość byłą kompletnie bezproblemowa, a wysyłka – błyskawiczna. Całość przyszła w stanie nienaruszonym – chociaż w paczce były butelki o różnych pojemnościach :).

Oude Geuze Boon to piwo w stylu geuze (czasem spotyka się pisownię gueuze). Jest to mieszanka starego (głęboko odfermentowanego, wytrawnego i nienagazowanego) lambika. Jest to piwo kwaśne, dzikie w aromacie i smaku – pojawiają się nuty owocowe, winne, ale też często bananowe, brzoskwiniowe. Czasem dzikość przejawia się akcentami mniej oczywistymi – jak stajnia, końska derka spocony koń.

W przypadku recenzowanego dziś piwa browar użył 3-, 2-letniego i 1-rocznego w chwili butelkowania lambika – każdy z nich leżakował w dębowych beczkach. Według krawatki piwo zostało chyba zabutelkowane w sezonie 2014/2015 (jeśli się mylę, to niech mnie ktoś poprawi, czego dotyczą podane na krawatce daty). Oude Geuze Boon jest piwem niedosładzanym, niefiltrowanym i niepasteryzowanym oraz refermentowanym w butelce. Dzięki temu piwo jest bardzo trwałe – warka, którą mam w swoich zapasach ma ma jeszcze ponad… 15 lat terminu przydatności do spożycia. Robi to wrażenie, prawda? :). Oude Geuze Boon zostało zamknięte w dużą, grubą butelkę z korkiem niczym dobrej jakości wino musujące.

O browarze:
Browar Boon, który na Chmielniku Jakubowym pojawił się przy okazji kooperacji z Fortuną, tj. recenzji piwa Wild Sour Pigwa) od 1975 r. należy do rodziny Boon, choć początku tradycji browarniczych sięgają tam XVII wieku. W 2014 r. połowa udziałów została sprzedana koncernowi PALM. Boon specjalizuje się w różnego rodzaju lambikach – z których, oprócz geuze chyba najbardziej znanym i najłatwiej dostępnym jest kriek, czyli piwo z dodatkiem wiśni. Co ciekawe, przy okazji wywiadu z Tomkiem Kopyrą, Frank Boon wspomniał, że owoce te sprowadza… z Polski :).

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Skład piwa Oude Geuze Boon:

woda, słód jęczmienny, pszenica, chmiel.

Parametry piwa Oude Geuze Boon:

Styl: oude geuze
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 7%
IBU:
 b/d

Data przydatności: 25.03.2036

Kolor: Pomarańczowe, opalizujące.
Piana: Drobna, gęsta. Obfita. Trochę syczy, szybko się dziurawi i opada.
Zapach: Dziki, winny, owocowy. Trochę kleju w sztyfcie. Po ogrzaniu pojawia się aromat kojarzący się z wyrobami skórzanymi.
Smak: Na pierwszym planie klej w sztyfcie. Po chwili pojawiają się owoce – banan, brzoskwinia, może dojrzałe jabłko, gruszka. Może nieco cytrusów. Kwasowość jest wyraźna, ale nie jakaś wykręcająca mordkę niczym kwas z akumulatora. Piłem kwaśniejsze lambiki. Goryczki brak.
Wysycenie: Wysokie.

Dobre gueuze. W Oude Geuze Boon początkowo przeszkadzał mi nieco aromat kleju w sztyfcie. Jednak szybko on zniknął (a może przyzwyczaiłem się do niego?). Po chwili pojawiły się więc typowe dla piw dzikich akcenty, które jak najbardziej mnie usatysfakcjonowały, choć osobiście spodziewałem się wyższej kwasowości i obecności aromatu skóry, ewentualnie stajni (choć ten ostatni ponoć nie jest pożądany przez lambikarnie). Kolejne gueuze z moich zapasów powinny być jeszcze bardziej ciekawe :).

Cena: 29,87 zł za 0,75 litra w sklepie internetowym