Gueuze Cuvée RenéDziś mija miesiąc, odkąd zmieniłem pracę. Postanowiłem więc sięgnąć po specjalnego. Będąc ostatnio w sklepie specjalistycznym, stwierdziłem, że mam ochotę na jakiegoś niesłodzonego lambika. Wybór wówczas padł dwa dość powszechnie znane niesłodzone gueuze (geuze) – Oude Gueuze Cuvée René z Lindemansa oraz  Gueuze 100% Lambic Bio. Oba są warzone w belgijskich browarach z dość długą tradycją, które słyną z produkcji lambików. Współcześnie obaj producenci obrali sobie jednak całkowicie różne ścieżki rozwoju, o czym więcej napiszę w innym miejscu. Dziś zajmę się teoretycznie łatwiejszym z tych wymienionych wyżej piw – a mianowicie Oude Gueuze Cuvée René z Browaru Lindemans.

Browar Lindemans został założony w I połowie XIX wieku w Vlezenbeek przez flamandzką rodzinę Lindemanów i w ich rękach pozostaje po dziś dzień, od bodaj 8 pokoleń. Obecnie, tj. po rozbudowie, a raczej dobudowie do starego, historycznego obiektu nowego browaru, Lindemans może poszczycić się całkiem sporą produkcją sięgającą 85 tys. hektolitrów rocznie. Dzięki dużej podaży oraz prężnie działającej firmy Smak Piwa, która jest importerem piw tego browaru do Polski, w naszym kraju są one raczej łatwo dostępne.  W ofercie tego producenta obok trunków mogących zadowolić tzw. piwnych świrów są też takie, które spokojnie posmakują osobom niezaznajomionym z efektami pracy drożdży fermentacji spontanicznej. A to dlatego, że spora część lambików Lindemansa to piwa dosładzane – są to głównie wersje owocowe. Sam, jako że jestem miłośnikiem malin, jeszcze przed rozpoczęciem blogowania kilkukrotnie piłem właśnie takiego dosładzanego Framboise z tego browaru i muszę przyznać, że za każdym razem naprawdę mi smakował – może dlatego, że nie próbowałem jeszcze malinowego kwacha w wersji wytrawnej (muszę to koniecznie nadrobić 😉 ).

W portfolio tego jednego z najsłynniejszych producentów kwaśnych piw na świecie znajdziemy również bardziej wymagające lambiki, które określane są jako “oude”. Są one często produkowane w bardziej tradycyjny sposób, a efekt końcowy jest znacznie mniej przystępny niż w przypadku kwasów z dodatkiem słodzików. Choć lambiki Lindemansa leżakują w drewnianych, dużych beczkach, to jednak drewno jest w nich już na tyle mocno eksploatowane, że nie wnoszą one nut charakterystycznych dla piw barrel aged. Ich głównym zadaniem jest zaszczepienie piwa dodatkową florą mikrobioologiczną, która sprawia, że są one niepowtarzalne.

Czym w ogóle jest gueuze? Tak jak już wspomniałem – jest to jedna z odmian lambików, a raczej ich blend, polegający na zmieszaniu długo leżakowanego lambika z młodym. Przetrzymywane przez dłuższy czas w beczce piwo nabiera bogactwa smaku, młody zaś wnosi cukry resztkowe potrzebne do refermentacji, dzięki czemu możliwe jest nagazowanie gotowego produktu. Kwaśność oraz inne charakterystyczne dla tego rodzaju piw nuty (jak np. stajnia, końska derka, czy siano) są osiągane dzięki zaszczepieniu brzeczki (często z powietrza, przy wykorzystaniu tzw. otwartej fermentacji) mieszanką drożdży ze szczepu Sacharomyces oraz Brettanomyces, a także bakteriami kwasu mlekowego, które często kolonizują beczki wykorzystywane do leżakowania piw czy też win. Kolejną ciekawostką, jaka wiąże się z lambikami jest kwestia chmielenia – jako że aromatu chmielowego w tych piwach być nie powinno, to stosuje się… stary, zleżały chmiel, który nie wpływa znacząco na smak i zapach, jednak jego właściwości biostatyczne w piwie są wciąż zachowane.

Na Oude Gueuze Cuvée René z Lindemansa ostrzyłem sobie zęby już od jakiegoś czasu, ale byłem jakoś do tej pory przekonany, że jest ono droższe niż było w rzeczywistości. Jego dość przystępna cena całkiem miło mnie zaskoczyła :). Ciekawe, czy podobnie będzie z jego smakiem. Ciekawostką jest opakowanie – recenzowane dziś piwo sprzedawane jest m.in. w dużej butelce (przypominającej te od wina lub szampana) zamkniętej zarówno korkiem, jak i szerszym niż zwykle kapslem. Jeśli ktoś byłby na to nieprzygotowany, mógłby się dość mocno zdziwić ;).

Styl: gueuze
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 5,5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 22.04.2021 r.

Data zabutelkowania: 22.04.2015 r.

Kolor: Pomarańczowe, lekko zmętnione.
Piana: Bardzo obfita, wypełnia prawie cały półlitrowy snifter. Od razu dość głośno syczy, strzępi się i dziurawi.
Zapach: Kwaśny, lekko skórzany. Gdzieś w tle pojawia się trochę siana i stajni, ale są to aromaty bardzo schowane. Do tego pojawiają się też kwaśne żółte, albo białe owoce.
Smak: Pierwszy plan to cierpkość i stosunkowo umiarkowana. Potem dochodzi smak rozgryzionej tabletki witaminy C. W tle są bardzo przyjemne morele, trochę kwaśnych brzoskwini. Gdzieś przebija się też skóra z siodła. Goryczki brak.
Wysycenie: Nagazowanie wysokie, szczypie w gardło.

Oude Gueuze Cuvée René

Oude Gueuze Cuvée René

Oude Gueuze Cuvée René to smaczne piwo, choć spodziewałem się bardziej ekstremalnych doznań, liczyłem szczególnie na więcej “końskich” aromatów. Pod tym względem recenzowane przeze mnie na facebookowym mikroblogu Oude Geuze z browaru 3 Fontainen było znacznie ciekawsze. Niemniej dzięki niedosładzaniu piwo to jest smaczne, choć nie pogardziłbym ciut większą kwaśnością. Ogólnie oceniam je jak najbardziej na plus – smakowało mi.

Cena: 21,76 zł za 0,75 l w stacjonarnym skle­pie spe­cja­li­stycz­nym w Szczecinie