Mini MAXI mango

Ukrop – spokojnie można tak nazwać dzisiejszą aurę w Szczecinie. No, żar leje się z nieba. Oczywiście upał przyszedł do nas z dnia na dzień – spodziewać się też za kilka dni raptownego ochłodzenia. Tak to już u nas jest. Korzystając jednak z upalnej pogody warto sięgnąć po piwo, które świetnie pasuje do takich właśnie warunków. A ciężko o cokolwiek lepszego niż owocowe piwo bezalkoholowe. Dziś zapraszam Was do lektury recenzji piwa Mini MAXI mango z Browaru PINTA.

To właśnie od bezalkoholowej serii Mini MAXI PINTA rozpoczęła warzenie w swoim nowiutkim browarze w Wieprzu. Jako pierwsze pod tym szyldem wypuszczone zostało session IPA, a niedługo później recenzowane dziś przeze mnie fruit ale z mango. Obie pozycje szybko okazały się sprzedażowym hitem (Mini Maxi IPA otrzymało zresztą brązowy medal na Konkursie Piw Rzemieślniczych), dlatego też niedawno do oferty PINTY dołączyło Mini MAXI Red z dodatkiem czerwonych owoców. Pokazuje to, jak silnym obecnie trendem są w Polsce piwa bezalkoholowe, również te kraftowe – a jest ich już naprawdę spory wybór! Z tego też względu postanowiłem utworzyć na stronie głównej portalu osobny dział pt. “Strefa bez alkoholu”.

Samo mango bardzo lubię (w postaci świeżego owocu) i obok marakui jest to chyba z moich ulubionych owoców tropikalnych. I oba trafiły do Mini MAXI mango! :). Co do tego połączenia mam więc naprawdę duże oczekiwania. Jako że oba owoce są intensywnie aromatyczne, to są też bardzo wdzięcznym dodatkiem do piwa. Różnego rodzaju fruit ale’e i fruit lagery wciąż są na topie. Tyle, że Browar PINTA chyba zapomniał wspomnieć dodatek mango w podanym na etykiecie składzie :P.

Sporym minusem wielu piw bezalkoholowych, czyli takich, w których zawartość alkoholu nie przekracza 0,5% objętościowo, jest duża ilość cukrów. Krótko mówiąc piwa bezalkoholowe mogą być tuczące, a przynajmniej bardziej niż takie zwykły, mocno odfermentowany trunek. Trzeba niestety o tym pamiętać.

Sprawdźmy więc, czy Mini MAXI mango zasłużenie wypracowało sobie pozycję bezalkoholowego sztosa :).

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Skład piwa Mini MAXI mango:

woda, słód jęczmienny: pilzneński, słód pszeniczny jasny, chmiele: Lubelski, Spalt Select, drożdże SafAle LA-01

Parametry piwa Mini MAXI mango:

Styl: bezalkoholowe fruit ale
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 <0.5%
IBU:
 b/d

Data przydatności: 13.10.2020

Kolor: Jasnożółte, mętne.
Piana: Niska, drobna, ale nietrwała. Szybko praktycznie całkowicie zanika – jest to zapewne spowodowane dużą ilością użytych przecierów z owoców.
Zapach: Mega owocowy. Mini MAXI mango pachnie jak świeżo wyciśnięty sok z mango. Piękny aromat.
Smak: Świetne piwo :). Co prawda jest ono zdominowane praktycznie wyłącznie przez mango, ale przy tym w żadnym razie nie sprawia wrażenia zamulającego, ciężkiego. Jest za to rześkie i orzeźwiające. Nie mam przy tym częstego w przypadku piw bezalkoholowych wrażenia pustki. Jest pełne niczym dobrze przygotowany 100-procentowy sok owocowy.
Wysycenie: Średnie.

Mini MAXI mango

Potwierdzam, Mini MAXI jest kapitalnym bezalkoholowym piwem. Co prawda, ciężko je porównać do Miłosławia Bezalkoholowego IPA – bo to dwa diametralnie różne piwa – ale w końcu hitowa ipa z Fortuny ma jakąś konkurencję :). Oby piwa z serii Mini MAXI były jak najszerzej dostępne ;).

Cena: piwo otrzymane w prezencie