Tzw. single hopy, czyli piwa chmielone wyłącznie jedną odmianą chmielu, swego czasu były naprawdę popularne. Mówiło się, że są one świetnym sposobem na porównywanie poszczególnych chmieli. Pomagać miały całe serie tego rodzaju piw, które charakteryzowały się podobnym zasypem, ale różnym chmieleniem. Coś takiego w swojej ofercie miał choćby Doctor Brew. Obecnie single hopy nie są już tak częste. Jeden z nich – chmielone Galaxy Koala In My Bed – trafił do portfolio Browaru Hoppy Beaver.

Australijski chmiel Galaxy ostatnio został jakby nieco zapomniany. Poprzednio piwo nim chmielone piłem w… kwietniu i było to Britke ze słowackiego Browaru BERHET. Trochę mnie to dziwi, ponieważ Galaxy uważam za jedną z ciekawszych odmian. Daje ona bowiem naprawdę dużo aromatów owocowych – głównie cytrusów i owoców tropikalnych, jednocześnie nie wnosząc nieprzyjemnej goryczki. 

Koala In My Bed to piwo w stylu pale ale. Producent tak opisuje je na etykiecie

Lekkie piwo z umiarkowaną goryczką, pełne tropikalnych aromatów. Oparte wyłącznie na australijskim chmielu Galaxy.

etykieta piwa Koala In My Bed

Poza tym w zasypie recenzowanego dziś piwa znajdziemy tylko słody jęczmienne: oprócz Pale Ale’a, również pilzneński oraz Carapils. Ciekaw jestem, czy ten ostatni przypadkiem nie wniesie zbyt wiele karmelu do tego piwa. Mam nadzieję, że nie. 

Browar Hoppy Beaver to jeden z najciekawszych tegorocznych debiutów. Wystartował w pierwszym kwartale tego roku i do dziś na blogu zrecenzowałem aż siedem jego piw: Scotland YardStart Me Up!Dark AngelDon’t Stop MeLight My Fire, Some Like It Hoppy oraz Blondyn Wieczorową Porą.

Styl: american/australian pale ale
Ekstrakt:
 12° Plato
Alk. obj.:
 5,5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 15.04.2019

Kolor: pomarańczowe, równomiernie zmętnione. 
Piana: niska, drobna i nietrwała. Zostawia za to niezły lejsing. 
Aromat: Dużo cytrusów, rześki, pojawia się nieco twardego karmelu od słodu Carapils. 
Smak: Piwo jest wytrawne, ale nie wodniste. Sporo się tu dzieje – są cytrusy, jest kwiatowość, nieco białych owoców. W tle pojawia się zwiewny karmelek od słodu, który jednak nie sprawia, że piwo jest ciężkie w odczuciu. Wraz z ogrzewaniem piwo wydaje się być słodsze. Na finiszu obecna jest wyraźnie zaznaczona, ale niezbyt intensywna goryczka, która przez chwilę pozostaje na podniebieniu. Bardzo sesyjne piwo. 
Wysycenie: Umiarkowane

Koala In My Bed

Bardzo dobre piwo. Chmiel Galaxy jest zdecydowanie na pierwszym planie i dał naprawdę super efekt. Jakbym miał się czegoś na siłę przyczepić, to byłby tu ten niepotrzebny karmel, chociaż intensywności chmielowości nie wpływa on negatywnie na smak piwa. Koala In My Bed jest piwem bardzo sesyjnym, bardzo szybko znikającym ze szkła. W mojej ocenie jest to najlepsze piwo Hoppy Beavera spośród tych, które próbowałem.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy z Browarem Hoppy Beaver