This War of Mine Gra Planszowa

Wraz z początkiem roku zacząłem się poważnie zastanawiać nad nowymi kierunkami rozwoju Chmielnika Jakubowego. Już wcześniej na portalu pojawiały się wpisy na tematy pozapiwne. Były recenzje cydru, miodu pitnego i whiskey. Było też zestawienie moich ulubionych herbat (już mocno nieaktualny ;)). Kilka dni temu wpadłem na kolejny pomysł, że zajmę się… grami planszowymi. Pierwszym wpisem tego nowego cyklu, którego roboczo nazwałem Sekcją planszówkową, będzie recenzja This War of Mine Gry Planszowej od wydawnictwa Galakta. To właśnie dzięki tej pozycji zacząłem coraz bardziej zgłębiać temat gier bez prądu.

Ci, którzy obserwują rynek gier komputerowych, tytuł This War of Mine na pewno kojarzą. Jest to bowiem sztandarowy produkt jednego z polskich studiów deweloperskich – 11 bit Studios. This War of Mine na komputery (z systemami Windows, macOS oraz Linux) ukazało się ładnych parę lat temu, bo w listopadzie 2014 r. Osiem miesięcy później gra trafiła również na telefony komórkowe.

This War of Mine Gra Planszowa

O This War of Mine szybko stało się głośno, a to ze względu na nietypową tematykę, jaką twórcy w tej grze poruszyli. Otóż opowiada ona o wojnie, ale nie z perspektywy żołnierzy, wojska, ale z perspektywy cywili, którzy muszą przeżyć w oblężonym fikcyjnym mieście Pogoren leżącym w Graznavii. Realia te zostały pokazane w bardzo realistyczny, a tym samym brutalny sposób, stawiający przed graczem wiele wyzwań i trudnych, działających na psychikę moralnych wyborów. Musimy zdobywać jedzenie i wodę, a także surowce potrzebne do wytwarzania sprzętów i przedmiotów, które mogą ułatwić przeżycie w trudnych warunkach. W trakcie rozgrywki generowane są również wydarzenia zewnętrzne stawiające przed grającym dylematy typu udzielenie pomocy sąsiadom kosztem swoich zasobów, obrona innych postaci przed żołnierzami itp.

To wszystko w 2018 r. za sprawą wydawnictwa Galakta zostało przeniesione na planszę. I tak powstała This War of Mine Gra Planszowa. W 2016 r. projekt został ufundowany na Kickstarterze, gdzie udało się zebrać łącznie ponad 600 tys. funtów. Dwa lata później gra w nieco okrojonej formie trafiła do regularnej sprzedaży. Aktualnie w sprzedaży jest już jeden dodatek (Opowieści ze Zniszczonego Miasta) zawierający część treści, która dostępna była dotąd wyłącznie w wersji kickstarterowej. Na pierwszy kwartał tego roku zapowiedziany został drugi dodatek pt. Czas oblężenia.

Podstawkę kupiłem rok temu na urodziny mojego kumpla Jarka i od tamtej pory gra nas wciągnęła. Na koncie mamy już ponad 10 rozgrywek. W mojej opinii jest to wystarczająca liczba, aby móc wyciągnąć pewne wnioski i tytuł ocenić.

Zawartość pudełka This War of Mine Gra Planszowa:

dziennik (instrukcja), księga skryptów, 2 scenariusze, broszura zapisu, plansza, 4 plastikowe podstawki, 12 plastikowych figurek, 4 plastikowe kości, 200 kart (63×88 mm), 186 żetonów w wypraskach, 33 plastikowe znaczniki

Szczegóły gry This War of Mine:

Autor: Michał Oracz i Jakub Wiśniewski
Wydawca:
 Galakta
Grafika:
 Paweł Niziołek i Michał Oracz
Gatunek:
 przygodowa kooperacyjna
Kategoria wiekowa: 18+
Liczba graczy: 1-6 (wg mnie 1-3)
Czas gry: 45-120 min (a wg mnie 90 min+)

Data premiery w Polsce: 18 grudnia 2017 r.

Wykonanie

This War of Mine Gra Planszowa

This War of Mine Gra Planszowa została zapakowana w spore, dobrze wykonane, trwałe pudełko. Na okładce mamy klimatyczną grafikę, która od razu wprowadza nas w ciężki, nostalgiczny i brutalny klimat tej gry. Projekt przedstawia osobę poruszającą się po zniszczonym wojną mieście. Bardzo mi się to podoba.

Zastrzeżenia mam za to do umieszczonych na pudełku informacji na temat liczby graczy oraz czasu rozgrywki. Szczerze mówiąc, ciężko mi sobie wyobrazić grę w This War of Mine w więcej niż trzech graczy. Podobnie jest z czasem gry – jeśli przedwcześnie nie zginiemy, to doczekanie do rozejmu zajmie nam zazwyczaj około 3-4 godzin (a nie jak napisano na pudełku 45-12 min).

This War of Mine Gra Planszowa

W środku pudełko jest wypełnione całkiem sporą zawartością, którą wymieniłem już wyżej. Mamy więc sporą ilość figurek, kart, znaczników i żetonów, na które przygotowano niezłą wypraskę, w której można posegregować sobie poszczególne elementy. Figurki są dla mnie ok, choć ponoć mogłyby być lepszej jakości – mnie one odpowiadają, chociaż w ogrywanym przeze mnie egzemplarzu jednej postaci brakuje, a druga się powtarza. No, ale da się to przeżyć.

This War of Mine Gra Planszowa

Do kart nie mam żadnych zastrzeżeń – są czytelne, zrozumiale opisane. Po tych ponad 10 rozgrywkach nie widać jeszcze na nich śladów użytkowania. Podobnie jest z żetonami, które zrobione są z wysokiej jakości, twardej tektury.

Na dużą pochwałę zasługują naprawdę fajne znaczniki symbolizujące zasoby – szczególnie podoba mi się woda (przezroczyste szklane krople) oraz komponenty w kształcie zębatki zrobionej ze stylizowanego na metal tworzywa. Więcej zastrzeżeń mam do drewna, które na pierwszy rzut oka wygląda jak zwój miedzianego drutu.

Cały zestaw uzupełniają kostki – jedna standardowa k10 (o 10 ścianach) oraz trzy k6 o customizowanych symbolach na ściankach. Kostki są dobrej jakości, dobrze się toczą, co jest istotne o tyle, że w trakcie rozgrywki często się po nie sięga.

This War of Mine Gra Planszowa
This War of Mine Gra Planszowa

Zanim płynnie przejdę do mechaniki zatrzymam się jeszcze na kilka chwil nad planszą. Ta jest sporej wielkości i jest dwustronna. Jedna strona od drugiej – oprócz nadruku – różni się poziomem trudności (trudniejsza strona zmienia nieco zasady gry, ma też mniej slotów na budowę sprzętów, a niektóre z nich są obarczone ryzykiem ostrzału przez snajpera. Na planszy mamy duży dom, w którym ukrywają się nasze postaci. Sam projekt jest utrzymany w ciemnych, mrocznych barwach – początkowo może wydawać się nie do końca czytelna, jednak po dwóch, czy trzech rozgrywkach przestaje to przeszkadzać.

Pomimo obecności w pudełku wypraski ostatnio zacząłem testować insert od polskiej firmy e-Raptor. Jest on naprawdę porządnie wykonany, chociaż nie zdążyłem go jeszcze przetestować na tyle, aby móc go ocenić.

Rozgrywka

This War of Mine Gra Planszowa

Rozgrywka w This War of Mine jest podzielona na dni, a te z kolei na kilka faz – fazę poranka, dnia, wieczoru, nocy oraz świtu. Najbardziej rozbudowane są dwie spośród nich – dzień, w czasie którego “zaopatrujemy” nasze postaci i eksplorujemy oraz rozbudowujemy schronienie) oraz noc, kiedy to wychodzimy na miasto w poszukiwaniu cennych przedmiotów, surowców, przeżywając tym samym różnego rodzaju przygody.

This War of Mine Gra Planszowa

No właśnie, przygody. Są one najmocniejszą stroną This War of Mine Gry Planszowej. A wszystko dzięki kapitalnie zaprojektowanej Księdze Skryptów, zawierającej coś koło 1900 paragrafów. Podczas rozgrywki losując odpowiednie karty (tzw. Zderzenie z rzeczywistością) znajdujemy odesłania do konkretnych skryptów, które w klimatycznym stylu opisują to, co akurat się dzieje i często dają możliwość dokonania moralnego wyboru, mające mniejsze lub większe konsekwencje na postaci gracza. Skryptów tych jest na tyle dużo, że naprawdę ciężko o powtarzalność rozgrywki. Część z nich – te, które są oznaczane na czerwono i czarno – przynoszą szczególnie mocne, “ryzające mózg” sytuacje. Wszystkie są napisane naprawdę kapitalnie, świetnie budują klimat gry. Opisy są na tyle sugestywne, że czasem podczas odczytywania skryptu ciężko powstrzymać się przed wzruszeniem i łamiącym się głosem. Czapki z głów przed ich autorem! :).

Co ciekawe, za każdym razem, gdy rozstawiałem TWoM, trafiałem na diametralnie różne historie – miałem różne postaci, karty (lokacje, wydarzenia), a co najważniejsze – również i skrypty. Sprawia to, że gra ma naprawdę bardzo dużą regrywalność.

This War of Mine Gra Planszowa

Z Księgą Skryptów bezpośrednio wiąże się tzw. Dziennik, będący czymś w rodzaju instrukcji. This War of Mine Gra Planszowa jest przez twórców opisywana jako gra “rozłóż i graj”. W Dzienniku opisane są po kolei poszczególne fazy dnia, jak również najczęściej stosowane podczas gry mechaniki – jak np. otwieranie zamków, starcia itp. Niestety część z zasad z niewiadomych dla mnie przyczyn nie zmieściła się do Dziennika i została umieszczona w losowych miejscach jako paragrafy Księgi Skryptów, przez co czasem ciężko jest je szybko znaleźć. Na szczęście Galakta poszła po rozum do głowy i wydała w formie PDFa FAQ z zebranymi w jednym miejscu zasadami i najczęściej zadawanymi pytaniami. Sporo to ułatwia :). Jeśli chodzi o kwestię zasady “rozłóż i graj”, to działa ona połowicznie. Fakt, da się zagrać na bieżąco czytając instrukcję, jednak jest prawie pewnym, że podczas pierwszej partii popełni się milion błędów, co zapewne skończy się szybko śmiercią bohaterów. Gra rozwija skrzydła dopiero po mniej więcej trzeciej rozgrywce. Zamysł dziennika jest taki, aby po każdej fazie dnia był on przekazywany kolejnemu graczowi, który ma decydujący głos w decyzjach dotyczących wszystkich obecnych na planszy postaci. Nie ma więc tu przypisania konkretnych figurek do obecnej przy stole danej osoby.

W This War of Mine grałem dotychczas wyłącznie w dwie osoby. I myślę, że w tym wypadku jest to optymalna liczba graczy. Naprawdę ciężko jest mi sobie wyobrazić rozgrywkę 6-osobową, o której mowa jest choćby na pudełku. Specyficzna mechanika, wg której każdy z graczy w odpowiednim momencie podejmuje decyzje za wszystkie postaci, sprawia, że

This War of Mine Gra Planszowa

Celem gry, jak już wyżej wspomniałem, jest przeżycie do momentu zawarcia rozejmu w Pogoren. Nie jest to proste – do tej pory sztuka ta udała mi się jedynie dwa razy. W praktyce polega to na stałym neutralizowaniu szykowanych nam przez grę przeciwności losu. A los jest w TWoM okrutny i ma się z nim do czynienia praktycznie przez cały czas. Spora część mechaniki oparta jest na losowaniu kart i rzucaniu kostką. Sprawia to, że ciężko sobie cokolwiek zaplanować na więcej niż jeden dzień do przodu. Nie ma więc mowy o bardziej zaawansowanej strategii, po za tym, że trzeba reagować na konkretne kryzysy.

This War of Mine Gra Planszowa

Poza tym bardzo podoba mi się to, w jaki sposób sposób rozwiązano kwestię stanów postaci. A jest ich pięć rodzajów: głód, choroba, zmęczenie, depresja oraz rany. Każdy z nich ma cztery stopnie, które warunkują, ile dana postać może wykonać akcji dziennych. Bardzo szybko stany te potrafią rosnąć i czasem nie ma żadnej możliwości, aby je zredukować. Wszystko to sprawia, że każda rozgrywka jest pełna emocji. Bardzo fajnie działa również mechanizm hałasu – na planszy umieszczono 8-stopniowy tor, a test polega na wyrzuceniu większej liczy oczek niż aktualny poziom hałasu. W przeciwnym razie dochodzi do spotkania z mieszkańcami, które wcale nie muszą skończyć się pozytywnie.

To by było chyba na tyle, jeśli chodzi o mechanikę rozgrywki. O najważniejszych kwestiach napisałem – jeśli coś istotnego pominąłem dajcie znać.

Podsumowanie

Choć nie mam zbyt dużego doświadczenia w bardziej zaawansowanych planszówkach, to jednak This War of Mine jest wg mnie najlepszą grą planszową, w jaką miałem okazję do tej pory zagrać. W końcu ktoś postarał się pokazać wojnę taką, jaką jest naprawdę. Bez patosu, patriotycznego zadęcia, gloryfikowania wojska. W tym miejscu na myśl nasuwa mi się umieszczony w komputerowym odpowiedniku recenzowanej dziś cytat z Hemingweya – „We współczesnej wojnie… giniesz jak pies, bez szczególnego powodu”. W planszowej wersji czuć to na każdym kroku i podczas kolejnych rozgrywek trzeba się niejednokrotnie mierzyć ze śmiercią – często tragiczną, ale też i przypadkową. Cała ta gra została zaprojektowana w bardzo przemyślany sposób. Wiele osób narzeka na zbyt dużą losowość – mi jednak tak duże znaczenie kart i rzutów kostką jak najbardziej pasuje, ponieważ uzmysławia graczowi beznadzieję położenia, w jakim znajdują się cywile podczas wojny. Każdy, kto uważa, że wojna jest czymś fajnym, powinien zagrać w ten tytuł.

Ostrzegam jednak, że klimat TWoM jest bardzo gęsty, wręcz depresyjny, co też niektórym z Was zapewne nie będzie odpowiadać. Mimo wszystko za każdym razem świetnie się przy tej grze bawiłem.

W niedługim czasie chciałbym sięgnąć po dodatki – wiem, że wnoszą one dodatkowe mechaniki, które jeszcze bardziej urozmaicają rozgrywkę. A ta póki co wcale mi się nie znudziła. Oby więcej takich gier na polskim rynku!


PS. To pierwszy wpis z nowej serii pt. Sekcja planszówkowa. Aktualnie mam jeszcze trzy kolejne gry do zrecenzowania. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o moim nowym pomyśle i czy chcecie, aby ta tematyka na stałe zagościła na łamy Chmielnika Jakubowego.

PRZEGLĄD RECENZJI
Ogólne wrażenie:
90 %
Wykonanie:
100 %
Klimat:
85 %
Mechanika:
90 %
Regrywalność
88 %
Poprzedni artykuł3 ciekawe nowości z Maryensztadtu
Następny artykuł#760: Błonie/NOOK – Zaraz Wracam Marakuja
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.