KoźlakDzisiejszy wpis to dla mnie mała podróż sentymentalna, ponieważ zajmę się jednym z tych piw, od których zaczęła się moja przygoda z ciekawszym piwnym światem. Były to czasy, gdy w Polsce o piwie rzemieślniczym mało kto słyszał, a szczytem ekstrawagancji były portery bałtyckie, weizeny oraz koźlaki. Z tych ostatnich za najlepszy uważany był Koźlak z Browaru Amber. Ponoć dalej trzyma poziom i dziś postanowiłem to osobiście sprawdzić :).

Koźlaki, jak większość niemieckiej klasyki, w oczach wielu beer geeków nie są piwami spektakularnymi. No, może poza rauchbockami i koźlakami lodowymi, które jednak potrafią „urywać dupę”. No, ale w gruncie rzeczy nie taka ich rola, bowiem w wersji podstawowej jest to ciemny, mocno słodowy lager, który w smaku zdominowany jest przez związki zwane melanoidyny, które w skrócie opisać można jako nuty opiekane, tostowe, przypominające spieczoną skórkę od ciasta lub chleba. Chmiel gra w tym stylu drugo-, a nawet trzeciorzędną rolę, przez co nawet goryczki w tego rodzaju piwach za bardzo nie uświadczymy. Mimo słodowego charakteru dobre koźlaki nie powinny być jednak mdłe. Choć nut palonych być nie powinno, to jednak finisz powinien być raczej wytrawny. Cechą charakterystyczną koźlaków są pojawiające się wraz z utlenianiem się nuty owocowe, przypominające rodzynki, suszone śliwki i wiśnie.

Reklama

Amber to warzący około 200 hl piwa rocznie browar z Bielkówka koło Gdańska. Ruszył on w 1994 r. Do 2015 r. warzono tam praktycznie wyłącznie lagery – wyjątkiem był Pszeniczniak, czyli hefeweizen, który na rynku pojawił się w 2012 r. W 2015 roku do oferty Amber wprowadził całą serię piw Po Godzinach, z których część wyraźnie czerpała z piwnej rewolucji, choć też nie brakuje w niej stylów klasycznych, w tym właśnie recenzowany dziś Koźlak, warzony w Amberze od 2003 r. Wielu z Was zapewne pamięta wygląd butelki tego piwa sprzed rebrandingu z 2016 r. A była ona bardzo charakterystyczna, nie posiadająca tradycyjnej etykiety, malowana butelka. Do dziś ubolewam, że zdecydowano się na tę zmianę :(.

Co do samego piwa, to ani na etykiecie, ani na stronie internetowej nie znajdziemy szczegółów, oprócz wysokości ekstraktu początkowego i wymaganej przez polskie prawo zawartości alkoholu.

Styl: koźlak (bock)
Ekstrakt:
 15,1° Plato
Alk. obj.:
 6,5%
IBU:
 b/d

Data przydatności do spożycia: 05.10.2018

Kolor: Czerwone, wpadający w rubinowy i wiśniowy. Klarowne.
Piana: Ładna, drobna, gęsta i sztywna. Beżowa. Umiarkowanie obfita i trwała.
Zapach: Karmel, czerwone owoce (wiśnie, śliwki, rodzynki), sporo melanoidyn. Trochę słodu i jakby nutka DMS-u.
Smak: Piwo jest słodkie – słodowe, melanoidynowo-karmelowe. Pojawia się trochę paloności i czekolady. Piwo zdominowane jest przez nuty owocowe – tak jak w aromacie królują czerwone owoce. Zostawia długi posmak na języku. Goryczka niska, w kierunku umiarkowanej.
Wysycenie: Umiarkowane.

Koźlak

Zgadzam się – Koźlak z Browaru Amber wciąż jest jednym z najlepszych przedstawicieli tego stylu w Polsce. Ba, z powodzeniem może wciągnąć nosem wiele niemieckich bocków. Piwo jest smaczne, stylowe i w zasadzie bez wad. Jedynym, do czego mógłbym się przyczepić, jest przypominający warzywa delikatny posmak, który może pochodzić od DMS-u, choć tego do końca nie jestem pewien. Jeśli jesteś miłośnikiem piw klasycznych, to Koźlak z Ambera to coś dla Ciebie :).

Cena: niestety nie pamiętam

Reklama
PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
86 %
Poprzedni artykułWieści mijającego tygodnia #116
Następny artykuł#444: Bytów – Bursztynowe
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.
443-amber-kozlakZgadzam się - Koźlak z Browaru Amber wciąż jest jednym z najlepszych przedstawicieli tego stylu w Polsce. Ba, z powodzeniem może wciągnąć nosem wiele niemieckich bocków.