Jutro zaczyna się Wielki Tydzień – tradycyjnie jak co roku w tym czasie zrobię sobie całkowitą przerwę od piwa. Co prawda mam w zapasie do opublikowania trzy recenzje, ale nie wiem, czy znajdę czas, aby je opublikować. Dlatego nie zdziwcie się, że na portalu chwilowo będzie trochę więcej ciszy niż zwykle. Jako, że wiosna chyba już na dobre do nas zawitała (w przyszłym tygodniu temperatury mają oscylować w okolicy 20 stopni), to dziś postanowiłem zrecenzować piwo lekkie, pasujące do panującej pory roku. Wybrałem więc Tea Dog z AleBrowaru :).

Herbata to jedno z moich zainteresowań, które ostatnio jednak traktuję trochę po macoszemu. Dawno już nie zaparzałem jakiegoś ciekawszego herbacianego suszu – po świętach chyba muszę zrobić jakieś zakupy :). Przede wszystkim lubię herbaty zielone oraz oolongi. Najrzadziej natomiast sięgam po herbatę czarną. Ucieszyłem się więc, że do piwa Tea Dog trafił earl grey, ale nie taki zwykły – tylko na bazie zielonej herbaty sencha. Jakoś wolę go od tego najpopularniejszego earl greya, którego bazą jest herbata czarna :). Oprócz niej AleBrowar zdecydował się użyć w Tea Dogu również samej bergamotki, która w połączeniu z amerykańskimi odmianami chmielu powinna dać całą feerię cytrusowych aromatów. A przynajmniej na to liczę :).

Na etykiecie Tea Dogu znalazła się stojąca w dużej misce pełnej spienionego płynu dwunożna postać z głową kreskówkowego psa, ubrana w a’la XIX-wieczny angielski strój. Herbaciane american pale ale od AleBrowaru jest piwem zaskakująco płytko odfermentowanym. Z 12° Plato uzyskano jedynie 4% alkoholu – i to bez dodatku laktozy, czy innych trudniej fermentowalnych surowców. Oznacza to, że powinno w nim zostać sporo słodowej słodyczy. Mam nadzieję, że nie da to nielubianego przeze mnie efektu “ciężkiej apy”. Jestem mega ciekaw tego piwa :).

Skład piwa Tea Dog:

woda, słód jęczmienny, chmiel: Chinook, Centennial, drożdże: California Ale, sencha earl grey, bergamotka.

Parametry piwa Tea Dog:

Styl: tea american pale ale
Ekstrakt:
 12° Plato
Alk. obj.:
 4,1%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 26.07.2020

Kolor: Złociste, delikatnie opalizujące, prawie klarowne.
Piana: Oj, piwo jest lekko przegazowane. Początkowo praktycznie cała szklanka jest wypełniona piwem.
Zapach: Cytrusowy, herbaciany, faktycznie kojarzący się z earl greyem. Przyjemny i intensywny :).
Smak: Tea Dog jest piwem intensywnie herbacianym, jednak udało się tu uniknąć charakterystycznej taniczności, która jest spotykana w piwach, w których przesadzi się z dodatkiem herbaty. No, dobra – po chwili Tea Dog lekko ściąga i wysusza śluzówki, ale nie jest to upierdliwe. Jest sporo cytrusów, głównie od bergamotki z earl greya. Trunek jest wytrawny, lekki. Nie ma jakichś niepożądanych nut z wad. Goryczka zaznaczona, poniżej średniej.
Wysycenie: Po mocnym spienieniu się piwa, poniżej średniej.

Lekkie przegazowanie to nie jest coś, czego spodziewałem się w piwie, które ma “gwarancję” do końca lipca, czyli jeszcze kilka ładnych miesięcy. Na szczęście piwo nie wylatało z butelki, a jedynie mocno pieniło się w szklance. Po spienieniu nasycenie już jakoś szczególnie nie przeszkadzało, było w normie. W smaku jest za to bardzo dobrze – herbata jest wyraźnie wyczuwalna, bergamotka też. Chmiele natomiast już mniej, no ale to było do przewidzenia. O dziwo, Tea Dog nie jest piwem słodkim. Ba, nawet powiedziałbym, że jest trunkiem wytrawnym. Nie tego się spodziewałem :P. Ale to akurat dobrze – lubię takie miłe zaskoczenie :).

Cena: 8,95 zł za 0,5 litra w sklepie specjalistycznym Chmiel – Świat Piwa w Szczecinie

PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd:
68 %
Aromat:
90 %
Smak:
77 %
Poprzedni artykułWieści Tygodnia #200
Następny artykułPięć polskich browarów połączyło siły
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.