noteckie-na-miodzie-lipowym2Czas prawdziwego boomu na piwa miodowe już za nami, choć na napitki dosładzane miodem wciąż w naszym kraju jest popyt. Obecnie chyba każdy browar regionalny ma tego typu piwo w swojej ofercie. Nie inaczej jest w przypadku Browaru Czarnków, który jakiś czas temu został przejęty przez podmiot gospodarczy o nazwie Browar Gontyniec, który obecnie jest właścicielem 3 marek: Noteckie, Gniewosz i Konstancin. W tym wpisie chciałbym skupić się na tej pierwszej, ponieważ wpadło mi dziś w ręce piwo Noteckie na Miodzie Lipowym i zapraszam do lektury opisu moich wrażeń z degustacji. 

Marka Noteckie znana jest z pewnością wszystkim tym, którzy swoją przygodę z piwem zaczęli jeszcze przed piwną rewolucją. Wówczas ciemne i słodkawe Noteckie Eire było uważane za jedno z najciekawszych piw na polskim rynku – choć zapewne w myśl zasady “na bezrybiu i rak rybą” ;). Niestety wraz ze zmianami właścicielskimi poziom piw z Czarnkowa systematycznie pogarszał się. Decydenci z Czarnkowa i Gontyńca póki co nie mają za bardzo pomysłu na rozwój swojego portfolio i w sumie do piwnej rewolucji podchodzą trochę tak jak do jeża. Jest jednak szansa na to, że wkrótce się to zmieni, ponieważ od niedawna w Browarze Gontyniec warzą kontraktowcy – w tym znany wszystkim Doctor Brew. Przykład Browaru na Jurze i Browaru PINTA pokazuje, że wynajmujący moce browar może wiele zyskać na takiej współpracy :).

Do klasyki piwnego internetu przeszło już zdjęcie (bądź co bądź ładnej) 2-litrowej butelki KonstanciN IPA, z zamknięciem patentowym, kosztującej w markecie powyżej 50 zł ;). Noteckie na Miodzie Lipowym, nalewane do krachli o pojemności 0,75 litra, również tanie nie jest, bo w hipermarkecie trzeba za nie zapłacić około 15 zł. Niemniej muszę przyznać, że butelka ta z etykietą w stylu retro prezentuje się naprawdę całkiem fajnie i już od dawna kusiło mnie, aby zakupić to piwo. Ciekawostką jest to, że na etykiecie producent chwali się długim leżakowaniem tego piwa oraz tym, że jest ono “niskopasteryzowane”, cokolwiek ma to znaczyć.

Wbrew pozorom dobre piwo miodowe nie jest łatwo zrobić – miód dodany podczas fermentacji praktycznie w 100% zostanie przetworzony przez drożdże do alkoholu, dlatego dodatek ten trafia do piwa z reguły przed rozlewem. Łatwo jest przy tym przesadzić i piwo po prostu przesłodzić – wówczas, jeśli nie ma odpowiedniej kontry ze strony goryczki, miodowe staje się zwyczajnym słodkim ulepkiem. Póki co na blogu pojawiło się tylko jedno piwo miodowe – Miodne z Kormorana, które wówczas wypadło naprawdę nieźle. Czy Noteckie dorówna Kormoranowi?

Styl: miodowe
Ekstrakt:
 14,1%
Alk. obj.:
 5,6%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 28.08.2016 r.

Kolor: Bursztynowe, przejrzyste.
Piana: Umiarkowanie wysoka, sycząca tak jak na coli, momentalnie znika.
Zapach: Karmelowo-miodowe, jakby z domieszką kawy zbożowej, pachnie trochę podpiwkiem.
Smak: Landrynkowe, lekko karmelowe, miód na drugim planie, sprawia wrażenie sztucznego. Piwo sprawia wrażenie wodnistego, cienkiego. Goryczki brak.
Wysycenie: Wysycenie początkowo wydaje się wysokie i szczypiące w gardło, jednak piwo momentalnie odgazowuje się.

noteckie-na-miodzie-lipowym3

Niestety, ale choćbym chciał, to nie mogę napisać, że Noteckie na Miodzie Lipowym jest piwem udanym. Kompozycja zastosowanego zasypu i miodu (czy też aromatu miodu) zaowocowała mało przyjemną landrynką. Poza tym piwo nie oferuje niczego interesującego, jest kompletnie puste i wodniste. Nie polecam – na polskim rynku są dostępne dużo lepsze piwa miodowe.

Ocena: 3,3/5
Cena: otrzy­mane w pre­zen­cie

PS.
Siadając do pisania niniejszego wpisu byłem pewien, że będzie jednym z najkrótszych na moim blogu, a wyszło wręcz odwrotnie, co mnie dość mocno zdziwiło :P.

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
44 %
Poprzedni artykuł#94: Zarzecze/Birbant – Jamarillo
Następny artykułWieści mijającego tygodnia #20
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.