Triple BlondTak zwane browary regionalne na moim blogu pojawiają się dość rzadko. Jest to spowodowane przede wszystkim tym, że dość rzadko wypuszczają nowości, a większość z dłużej dostępnych piw piłem już po kilka razy. Ale czasami trzeba się przełamać i kontrolnie spróbować coś od większych producentów ;). Jako, że jakiś czas temu miałem ochotę na coś w stylu belgijskim, typ padł na Triple Blond z Browaru Sulimar z Piotrkowa Trybunalskiego, który obecnie chyba funkcjonuje oficjalnie pod nazwą Cornelius, a Sulimar to jedynie nazwa spółki zarządzającej browarem. Recenzja ta przeleżała już sporo czasu w szkicach mojego bloga (stąd też trochę inne niż normalnie zdjęcie), ale w końcu trzeba było ją skończyć i opublikować ;).

Producent ten znany jest obecnie przede wszystkim z warzenia piw z serii Cornelius (należą do niej klasyczne style takie jak np. porter bałtycki, czy też weizen, ale także piwa aromatyzowane, jak np. Cornelius Bananowy). Poza warzeniem piwa produkuje się tam też tanie wina owocowe, ale wybaczcie, że nie będę się nad tym zbytnio rozwodził ;).

Wracając do piwa to, jak sama nazwa wskazuje, jest to piwo w stylu belgian tripel. Ma on rodowód klasztorny – bowiem początkowo to właśnie trapiści (zakonnicy z jednego z odłamów zakonu cystersów) warzyli je w swoich klasztorach. Jest to mocne (7.5-9.5% alkoholu), jasne piwo górnej fermentacji – fermentowane belgijskimi szczepami drożdży, które wnoszą do piwa bardzo charakterystyczne nuty – fenolową przyprawowość (goździki, pieprz) oraz estry (brzoskwinia, cytrusy). Styl ten generalnie nie należy do tych, które charakteryzują się mocnym nachmieleniem – nuty chmielowe powinny być niskie do umiarkowanych. Natomiast goryczka może być wzmocniona przez wspomniane wyżej fenole. Tradycyjnie do tripli nie dodawano przypraw, ani innych dodatków, obecnie jednak coraz więcej się w tej kwestii eksperymentuje. Przyjmuje się jednak, że dodatki nie powinny wybijać się na pierwszy plan, a jedynie uzupełniać cechy stylu. Jednym z najbardziej znanych przykładów belgian tripla jest Westmalle Tripel, który uznawany jest także za coś w rodzaju wzorca dla tego typu piw.

W składzie piwa Triple Blond , poza standardowymi dla piwa surowcami, znajdziemy skórkę pomarańczy oraz kolendrę. Do nachmielenia użyto trzech odmian – 2 polskie (Marynka i Lubelski) oraz jedną o rodowodzie amerykańskim – Cascade, który coraz częściej uprawiany jest już w Europie.

Styl: belgian tripel 
Ekstrakt:
 18,1%
Alk. obj.:
 8%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 05.09.2016 r.

Kolor: Ciemnozłota, podchodząca pod pomarańczową. Przejrzyste.
Piana: Średnio obfita, gęsta, jedynie na samej powierzchni utworzyło się kilka większych pęcherzyków.
Zapach: Słodowe z nutą brzoskwiniową.
Smak: Słodowe, lekko fenolowe i estrowe. W smaku delikatne przyprawy i całkiem wyraźna brzoskwinia – nuty znane z piw belgijskich. Na finiszu pojawia się goździk. Goryczka niska. Piwo pod koniec butelki jest trochę mdlące. Chmielu Cascade nie czuję.
Wysycenie: Wysycenie średnie w kierunku wysokiego.

Triple Blond

Triple Blond, tak jak się spodziewałem, nie jest najlepszym przedstawicielem stylu, biorąc pod uwagę choćby te, które dotąd miałem okazję pić. W porównaniu do uznawanych często za klasykę belgijskich koncerniaków (jak np. Duvel), niestety wypada dość blado – głównie dlatego, że piwo spod marki Cornelius jest za bardzo mdłe. Słodycz jest nieskutecznie kontrowana lekkimi fenolami, ale, jak się okazuje, to nie wystarcza. Jest to zapewne zasługa niskiej goryczki, być może gdyby sypnięto więcej chmielu, piwo nabrałoby charaktery i nie byłoby mulące. Na plus na pewno zaliczam jego wygląd, a także bardzo dobrze ukryty alkohol. Nie sposób wspomnieć także o cenie, a ta wypada naprawdę nieźle, bowiem, jeśli dobrze pamiętam, można to piwo kupić w polskich dyskontach w cenie około 3-4 zł za butelkę 0,33 litra, co sprawia, że jest to całkiem ciekawa propozycja nawet pomimo tego, że w kategorii stylu najlepsze nie jest.

Cena: piwo otrzymane w prezencie