12 lutego 2016 r., czyli dokładnie dwa lata temu, uruchomiłem Chmielnik Jakubowy w wersji www. Wcześniej, dla próby własnych sił, przez około dwa miesiące prowadziłem mikrobloga na Facebooku – opublikowałem wówczas blisko 50 tekstów. Dziś Chmielnik Jakubowy to prawie 850 artykułów, co daje imponującą średnią na poziomie 400 na rok :).

Wiele wskazuje też, że w najbliższym czasie przekroczę 1000 lajków na Facebooku – w chwili pisania tego tekstu do tej wartości brakuje mi tylko jednego fana (edit: tysięcznym fanem został Jacek Gibas). Będzie to dla mnie ogromnie ważny kamień milowy – jeszcze rok temu na Facebooku miałem 444 fanów. Zanotowałem więc wzrost na poziomie ponad 100%! Super! Na Instagramie mam obecnie ponad 800 obserwujących (rok temu było ich 453). Na Twitterze obserwuje mnie obecnie 178 osób (przed rokiem chwaliłem się jedynie 86 followersami). Dziękuję!

Warto w tym miejscu wspomnieć, że ostatnio na Facebooku uruchomiłem dwie grupy: Szczecin – gdzie na piwo? oraz Wieści z kraftu – feat. Chmielnik Jakubowy. Serdecznie Was do nich zapraszam.

Progres jest więc ogromny i to nie tylko w mediach społecznościowych, ale też w odwiedzinach mojej strony. Obecnie miesięcznie Chmielnik Jakubowy odwiedza około 5500 osób, generując ponad 10 000 sesji i 15 000 odsłon. Zresztą szczegółowymi danymi dzielę się z Wami co miesiąc, dlatego zachęcam Was do obserwowania podstrony “Statystyki”.

Na koniec chciałbym podziękować tym wszystkim, z którymi miałem okazję dotąd współpracować. Przede wszystkim dziękuję szczecińskiemu sklepowi specjalistycznemu Chmiel Świat Piwa, z którym współpracę nawiązałem już prawie 1,5 roku temu. To dzięki Piotrowi Wysockiemu i jego sklepowi mogliście przeczytać na moim blogu o wielu ciekawych piwach :). Dziękuję również wszystkim browarom, które wysłały przez ten czas do mnie swoje piwa – ich listę znajdziecie >>tutaj<< (mam nadzieję, że nikogo tam nie pominąłem 😉 ).

A tymczasem jeszcze dziś na blogu pojawi się recenzja Gryfa Pomorskiego – wyjątkowego piwa z Browaru Bytów. Jak zdążę to również dziś pojawi się jeszcze tekst na temat kultowego belgijskiego flanders red ale – Rodenbach Grand Cru.