PszeniczneJak zapewne wiecie, w żelaznym kanonie piw serwowanych w browarach restauracyjnych zwykle znajdują się trzy gatunki piwa: jasne, ciemne i pszeniczne. Nie mogło ich również zabraknąć w odwiedzonym przeze mnie podczas krótkiego urlopu na Podhalu Browaru Zadyma w Szaflarach. Kupiłem tam cztery piwa i z uwagi na to, że wszystkie są niepasteryzowane, muszę dość szybko je wypić, dlatego poszczególne recenzje będą pojawiać się w dość krótkich odstępach czasu. W ubiegłym tygodniu recenzowałem Ciemne, dziś natomiast przyszła kolej na Pszeniczne, czyli klasyczny hefeweizen.

Hefeweizeny w browarach restauracyjnych warzone są z reguły na drożdżach WB-06, których cechą charakterystyczną, oprócz nut bananów i goździków, jest wysokie odfermentowanie. Sprawia to, że pszeniczniaki, do których fermentacji użyto tego szczepu, bywają mocno wytrawne, a wręcz puste i papierowe. Browary restauracyjne, dzięki krótkiemu okresowi od fermentacji do wyszynku, mogą sobie pozwolić na lekkie niedofermentowanie piwa, przez co jest słodsze i pełniejsze w smaku, bez zagrożenia przegazowaniem. Dlatego z reguły weizeny z mikrobrowarów są naprawdę solidne. Ciekawe, czy będzie tak w przypadku Pszenicznego z Zadymy. Od momentu zakupienia przeze mnie tego piwa, stało ono praktycznie cały czas w lodówce, więc pomimo zbliżającego się terminu przydatności do spożycia, nie powinno mu się nic stać.

Jak już pisałem przy okazji recenzji Ciemnego, Zadyma to karczma znajdująca się przy samej zakopiance, między Nowym Targiem a Zakopanem. Jest to ładny drewniany budynek, mieszczący oprócz lokalu gastronomicznego z browarem również kręgielnię. Browar dysponuje niewielką warzelnią firmy Kaspar Schulz, widoczną zza kontuaru baru.

Jako że o samym piwie wiemy niewiele – zarówno na etykiecie (jeszcze bardziej nijakiej jak w przypadku Ciemnego), jak i na stronie internetowej, brakuje szczegółowych informacji, przypomnę trochę teorii na temat hefeweizena, który niestety dość rzadko pojawia się na łamach mojego bloga. Jest to jasne, mętne piwo górnej fermentacji, w którym spory procent zasypu stanowi słód pszeniczny. Jednak nie w zasypie tkwi jego tajemnica, ale w drożdżach, dzięki którym w piwie powstają charakterystyczne dla weizena związki dające smak oraz zapach goździka i banana. Kompozycja ta sprawia, że piwo choć wytrawne i kwaskowe wydaje się być jednak pełnym i słodkim. Wysokie wysycenie sprawia, że piwo tego rodzaju jest świetne na lato, ponieważ bardzo dobrze orzeźwia w gorące dni.

Styl: hefeweizen
Ekstrakt:
 11,8%
Alk. obj.:
 4,7%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 20.03.2017 r. (piwo degustowałem 14 marca)

Kolor: Złote, umiarkowanie zmętnione. Jak na weizena trochę mało osadu ;).
Piana: Tworzy się trochę niemrawo. Ta, którą udaje się zbudować, jest biała, drobna i gęsta. Niestety niezbyt trwała. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Zbożowy, chlebowy.
Smak: Dominują te same nuty co w zapachu – zbożowe i chlebowe, trochę mokrego kartonu. Nie ma ani grama gumy balonowej, która bardzo często pojawia się w piwach pszenicznych typu bawarskiego. Dopiero gdzieś na finiszu pojawia się ledwie wyczuwalny akcent goździka. Bananów praktycznie wcale nie ma. Pszeniczne ma dość czysty jak na weizena profil.
Wysycenie: Umiarkowane, w kierunku wysokiego.

Przeciętny weizen – przede wszystkim dominują w nim posmaki zbożowe i chlebowe. Tak pożądanych przez miłośników piw pszenicznych bananów i goździków jest w nim niewiele. Również piana nie spełnia w pełni wymogów stawianych przed tym stylem. Jestem trochę zawiedziony. Spodziewałem się czegoś lepszego, a wyszło bardzo średnio – recenzowane niedawno przeze mnie Ciemne znacznie bardziej mi smakowało.

Cena: 8 zł za 0,5 litra w bro­wa­rze