American IPA

Aż trudno uwierzyć, że jeszcze do niedawna Browar Amber z Bielkówka na Pomorzu nie miał w swojej ofercie zwyczajnej “ipy”, która to jest symbolem piwnej rewolucji. Jakiś czas temu do portfolio trafiły dwa chmielone po amerykańsku piwa – APA oraz Bezalkoholowe IPA. Regularnego wariantu “ipki” długo jednak nie wypuszczano. Aż do przełomu lipca i sierpnia tego roku, gdy na rynku pojawiło się American IPA. I tym też piwem postanowiłem się dziś zająć.

– IPA jest naszym najmłodszym piwem. Wypuszczamy je w wygodnej, rewolucyjnej puszce, która idealnie chroni przed światłem, aby każdy mógł cieszyć się nim w jego najświeższej postaci. Dzięki temu, po przelaniu do szklanki, smak piwa pozostaje praktycznie taki sam, jak zaraz po jego uwarzeniu – pisze o swoim najnowszym piwie Browar Amber.

Reklama

Mnie osobiście cieszy docenienie puszki, bo do tej pory do tego rodzaju opakowania trafiały – o ile mnie pamięć nie myli – tylko nieliczne piwa z Browaru Amber. Warto zauważyć, że puszka nie ma naklejonej etykiety, ale jest w całości pomalowana. Naniesiony na nią projekt – można powiedzieć – jest połączeniem nowoczesnych motywów graficznych z tradycyjnymi. Nie mogło więc zabraknąć metalizowanych, pozłacanych wstawek. Wszystko to jest naniesione na jaskrawoczerwone tło, przez co American IPA z Browaru Amber od razu rzuciło mi się w oczy na marketowej półce.

Jeszcze ciekawiej niż opakowanie prezentuje się skład najnowszego amberowskiego piwa, a dokładniej chmielenie. W przypadku zasypu słodowego nie ma bowiem niespodzianek, jednak użyta (również na zimno) kompozycja amerykańskich odmian może zaskakiwać. Obok tych dobrze nam znanych – Cascade oraz Chinook – Amber użył również chmielu Strata, którego aromat charakteryzuje się zarówno nutami cytrusowymi, jak również melonowymi, jagodowymi, czy truskakowymi.

Skład piwa American IPA:

woda z własnych ujęć głębinowych, słody: Pale Ale oraz jasny typu pilzneńskiego; chmiele: Cascade, Chinook, Strata; drożdże górnej fermentacji z własnej stacji propagacji.

Piwo pasteryzowane, niefiltrowane

Parametry piwa American IPA:

Styl: american IPA
Ekstrakt:
 14,5° Plato
Alk. obj.:
 5,8%
IBU:
 b/d
Hop rate: b/d

Data przydatności do spożycia: 11.12.2021

Kolor: Złociste, pod ostrym światłem staje się jaskrawo żółte. Zamglone.
Piana: Ładna, drobna i gęsta. Trwała. Śnieżnobiała. Zostawia ładny lejsing.
Aromat: Dziwny aromat. Początkowo mało intensywny – lekko cytrusowy, z nutką trawiastą oraz wyraźną słodowością. Wraz z ogrzewaniem pojawia się nieco czerwonych owoców.
Smak: W pierwszym łyku czujemy trochę słodyczy słodowej oraz… coś, co kojarzy mi się z truskawką. Słodowość sprawia wrażenie gładkiej, aksamitnej, jakby śliskiej na podniebieniu. Są nuty herbatnikowe, ciasteczkowe, które są uzupełniane przez grejpfrutowo-truskawkową chmielowość. Całość szybko ustępuje intensywnej, długiej, a wręcz zalegającej i niezbyt przyjemnej goryczy, która – mam wrażenie jest dodatkowo potęgowana przez lekką alkoholowość na finiszu.
Wysycenie: Niskie.

American IPA

Użycie chmielu Strata jest faktycznie wyczuwalne i dało całkiem interesujący efekt. Aromat wyraźnie skojarzył mi się z truskawką i myślę, że nie było to kwestią “wmówienia” sobie tego, co powinienem czuć. Niestety, całość psuje nieprzyjemna, zalegająca goryczka, która na dłużej pozostaje na podniebieniu. Podczas degustacji miałem też nieodparte wrażenie nut alkoholowych, które dodatkowo gardło. Szkoda, bo początkowo American IPA zapowiadało się naprawdę fajnie. Obecnie trunek ten wymaga jeszcze dopracowania.

Cena: 6,99 zł za 0,5 litra w markecie

Reklama
PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd:
85 %
Aromat:
74 %
Smak:
64 %
Poprzedni artykułBrowar Stargard wspiera remont stargardzkiej kolegiaty
Następny artykułCzwarte zwycięskie piwo w konkursie PINTY i Lidla trafia na półki
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.