Amerykański SenBrowar Fuzja to jeden z najnowszych polskich browarów kontraktowych – nic więc dziwnego, że w internecie póki co nie znajdziecie o nim zbyt wielu informacji. Jego twórcy – Mateusz Bernat, Mateusz Tupaj i Michał Patyna – swoją inicjatywę określają jako “Podkarpacki Browar Rzemieślniczy”, a to dlatego, że chłopaki pochodzą z okolic Rzeszowa, a dokładnie z Górna leżącego w pobliżu trasy łączącej Rzeszów ze Stalową Wolą. Dostałem od nich ich cztery debiutanckie piwa. Jako, że przebyły do mnie długą drogę (wszak Podkarpacie to dla mnie drugi koniec Polski!), doszedłem do wniosku, że postaram się nimi w miarę szybko zająć i dziś sięgnąłem po Amerykański Sen, czyli american pale ale.

Swego czasu american pale ale było najczęściej pojawiającym się na moim blogu stylem. Piw tego rodzaju opisałem już aż 21. Uznałem, że pośród czterech piw, które otrzymałem od Browaru Fuzja, właśnie Amerykański Sen – (przynajmniej w teorii) z uwagi na intensywne chmielenie – najgorzej będzie znosił upływ czasu. Spodziewajcie się więc w najbliższym czasie kolejnych recenzji od tego kontraktowca.

Patrząc na parametry recenzowanego dziś piwa, widać, że powinno być dość klasycznie, oczywiście jak na ten nowofalowy styl. Nie mamy tu żadnych udziwnień, a parametry (13° Plato ekstraktu i 5,7% alkoholu) sugerują umiarkowane odfermentowanie. Jest więc na szczęście szansa, że słodko nie będzie ;). Potwierdzają to zamieszczone na etykiecie “diagramiki” – goryczkę oznaczono jako trzy szyszki na pięć, słodycz – 2/5, a siłę, zaś moc na 3/5. Zapowiada się więc nieźle – dla mnie american pale ale powinno być piwem lekkim w odbiorze, dobrze gaszącym pragnienie i niezamulającym. Czy kryteria te zostaną spełnione w przypadku Amerykańskiego Snu? Za chwilę się przekonamy ;).

Choć na etykiecie zbyt wielu konkretów na temat składu nie ma, to jednak Mateusz Bernat zdradził mi, jakich odmian chmielu użyto. A były to: Mosaic, Simcoe, Cascade, Centennial oraz polska Iunga na goryczkę. Zestaw ten wygląda nieźle, choć dość standardowo ;). Jeśli już jesteśmy przy etykiecie, to muszę się przyczepić do dwóch rzeczy – po pierwsze główny motyw jest ciut za ciemny, po drugie zaś krój czcionki użyty przy podawaniu szczegółowych parametrów jest bardzo nieczytelny i trzeba wytężać wzrok, żeby cokolwiek rozczytać. No, ale dość już tej pisaniny – przejdźmy więc do degustacji :).

Styl: american pale ale
Ekstrakt:
 13%
Alk. obj.:
 5,7%
IBU
b/d

Data przy­dat­no­ści: 05.02.2018

Kolor: Ciemnozłote, wpadające w pomarańcz, albo bursztyn. Opalizujące.
Piana: Piana obfita, gęsta i drobna. Konsystencją przypomina dobrze ubite białko jajka. Zostawia ładny lejsing. Jest wręcz betonowa – gruba warstwa zostaje do końca szklanki.
Zapach: Cytrusy i to takie z tych słodszych. Pojawia się też akcent żywiczny. Po zamieszaniu w zapachu pojawia się coś, co mi przeszkadza – chyba jakaś siarka, ale może to być też kwestia którejś z partii chmielu. Pijąc ostatnio double IPA z Browaru Absztyfikant również coś podobnego czułem.
Smak: Twardy karmel i chmiel – to połączenie dominuje. Chmielowość jest w typie słodkich cytrusów pomieszanych z cukierkami o smaku leśnym. Amerykański Sen to piwo zdecydowanie wytrawne, z wyraźnie zaznaczoną, trochę długą goryczką.
Wysycenie: Wysokie, jak dla mnie zbyt wysokie.

Amerykański Sen

Spoko piwo, które co prawda niczego mi nie urwało, to jednak nie takie było jego zadanie. Choć jest kilka rzeczy do poprawy, to jest to naprawdę solidny debiut. Piwo to powinno posmakować przede wszystkim tym, którzy lubią wytrawne, nieco karmelowe piwa. Miłośnicy goryczki nie powinni zwracać na to, że goryczka w Amerykańskim Śnie została oceniona jedynie na 3/5. Ja osobiście dałbym jej oczko wyżej – być może dzięki niezbyt wysokiemu ekstraktowi.

Ocena: 4,0/5
Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem Fuzja