Szlacheckie na Miodzie

Piwa miodowe kojarzą mi się z samym początkiem mojej przygody z poszukiwaniem coraz to ciekawszych piw. Był to mniej więcej rok 2010-2011. Pamiętam, jak wracając z uczelni zajeżdżałem po drodze do marketu Piotr i Paweł, gdzie można było znaleźć bardziej niszowe piwa – polskie i zagraniczne. Wśród nich były m.in. miodowe lagery. Dziś, z perspektywy czasu, tego rodzaju trunki kompletnie nie wpisują się w moje gusta, głównie przez to, że zazwyczaj są przesłodzonymi ulepami. Nie zawsze jednak tak jest – piłem kiedyś czeskie piwo miodowe, w którym miód był dodany do fermentacji. I jakież było moje zdziwienie, że słodyczy było tam naprawdę niewiele. Czymś podobnym jawi się piwo, którym się dziś zajmę – tj. Szlacheckie na Miodzie z Browaru Mentzen.

Szlacheckie na Miodzie to najnowsze piwo w portfolio Browaru Mentzen, który oficjalnie wystartował na przełomie listopada i grudnia tego roku. Jego założycielami są dwaj bracia – obok Sławomira Mentzena działa również Tomasz. Premierowo zadebiutowały recenzowane już na Chmielniku Jakubowym Piwo Wielozbożowe oraz Piwo Pszeniczne oraz Piwo Wolnościowe, czyli witbier. Recenzji tegoż ostatniego spodziewajcie się już niedługo :).

Reklama

Dostępność piw Browaru Mentzen stale się poszerza. Aktualnie można je kupić stacjonarnie w Toruniu, Warszawie, Łodzi, Słomnikach, Gdańsku, Wrocławiu, Bochni, Liszkach, Bogatyni, Opolu, Olsztynie, Częstochowie oraz w firmowym sklepie internetowym. Pełna lista punktów z piwami Browaru Mentzen jest dostępna na jego stronie internetowej.

Gdy usłyszałem o najnowszym piwie Mentzenów, pomyślałem sobie: „eee, lipa – już nudniej być chyba nie mogło”. Moje podejście zaczęło się zmieniać z każą chwilą poświęconą na lekturę informacji umieszczonych na etykiecie Szlacheckiego na Miodzie. Przede wszystkim jest to jasne piwo… górnej fermentacji. Co więcej ejl ten został nachmielony dość oryginalnym zestawem chmieli: polską Marynką, brytyjskim East Kent Golding (EKG) oraz amerykańskimi Sabro oraz Cascade. Szczególnie te dwie ostatnie są mocno nietypowe, jeśli chodzi o piwa miodowe. No, ale trzecim argumentem na to, że wcale nie mamy tu do czynienia z piwem typowym, jest to, że miód w tym przypadku został dodany podczas fermentacji. A zatem drożdże powinny zjeść lwią część wniesionych w ten sposób cukrów. Napisałem „powinny zjeść”, ponieważ patrząc na parametry można stwierdzić, że jest to piwo dość płytko odfermentowane, a zatem coś nie coś z tej słodyczy zapewne zostało w finalnym produkcie. Autorem receptury jest oczywiście Łukasz Rudnik. Więcej szczegółów na temat współpracy zawiązanej między Sławomirem Mentzenem oraz Łukaszem Rudnikiem ujawniono w opublikowanym kilka dni temu filmie:

Z tego filmu można się dowiedzieć m.in. tego, że Łukasz Rudnik jest domowym miodosytnikiem. I właśnie stąd wziął się pomysł na uwarzenie Szlacheckiego na Miodzie.

Tak jak w przypadku pozostałych piw z Browaru Mentzen, tak i tu szata graficzna mi się podoba. Pomarańczowy motyw tła pasuje do charakteru Szlacheckiego na Miodzie. Projekt jest czytelny i udało się upchnąć całkiem sporo ilość informacji, takich jak np. pełny skład, parametry, czy też adnotacje o sugerowanej temperaturze serwowania, czy uwaga, aby unikać nasłonecznienia piwa. Pod tym względem jest prawilnie. Czepić się muszę natomiast nazwy – jak dotąd każde z wypuszczonych czterech piw ma nazwę jakby „z innej parafii”. Nie pasują one do siebie. Małe wyjaśnienie, skąd wziął się pomysł na nazwanie piwa miodowego Szlacheckim na Miodzie, znalazło się na etykiecie. Otóż jest to nawiązanie do popularności miodowych trunków w „czasach polskiej złotej wolności”. Mi się to kojarzy z Rzeczpospolitą Szlachecką, ale chyba tego okresu nie nazwałbym – z różnych względów, które doprowadziły jednak do zaborów – czasem złotej wolności. No, ale czepiam się – pewnie Sławomir Mentzen by ze mną polemizował :).

Czas zająć się tym co najważniejsze, czyli zawartością butelki!

Skład piwa Szlacheckie na Miodzie:

woda, słody: pale ale, monachijski, Carahell, Carapils; miody nektarowe, chmiele (Marynka, East Kent Golding, Sabro, Centennial), drożdże US-05.

Piwo pasteryzowane, niefiltrowane.

Parametry piwa Szlacheckie na Miodzie:

Styl: miodowe pale ale
Ekstrakt:
 15° Plato
Alk. obj.:
 6,5%
IBU:
 średnie
Hop rate: b/d

Data przydatności: 15.12.2021

Wygląd: Złociste, opalizujące.
Piana: Ładna, obfita, drobna i gęsta. Śnieżnobiała. Trwała – zostawia niezły lejsing.
Aromat: Słodowy, zbożowy, lekko estrowy, kwiatowy. Po zamieszaniu pojawia się lekki cytrus.
Smak: Faktycznie – zdecydowanie nie jest to jedno z tych piw miodowych, które są przesłodzone. Czuć, że miód został dodany do fermentacji. Trunek jest dość płytko odfermentowany, lekko słodkawy. Piwo jest pełne, lekko owocowe, przyjemnie kwiatowe. Jest też goryczka! Niezbyt intensywna, średnia, ale przyjemna. Dodaje Szlacheckiemu na Miodzie nieco pazura.
Wysycenie: Niskie, w kierunku umiarkowanego.

Szlacheckie na Miodzie
Szlacheckie na Miodzie

Nie powiem, zaskoczyło mnie to piwo pozytywnie. Spodziewałem się słodkiej nudy, a dostałem całkiem interesującą kompozycję. Krótko mówiąc, jest to lekko słodkawe piwo z przyjemnymi nutami kwiatowymi, przełamanymi lekkim cytrusikiem. Całość kontruje lekka, ale zaznaczona goryczka. Pewnie mi nie uwierzycie, ale, o dziwo, jest to jak na razie najlepsze piwo z oferty Browaru Mentzen.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy komercyjnej z Browarem Mentzen

Reklama