Mantra

Browar Kingpin słynął niegdyś z umieszczanej na etykietach charakterystycznej świni w różnych kreacjach. Tamte projekty miały dość interesującą, jakby turpistyczną kreskę. Mogło się to podobać, choć pewnie nie wszystkim. Dziś tę „uczłowieczoną” świnię zastąpiły projekty artystów sztuki nowoczesnej, które – choć mniej charakterystyczne – również bardzo fajnie prezentują na puszkach. Właśnie to sprawiło, że będąc ostatnio w szczecińskim sklepie Chmiel – Świat Piwa skupiłem swoją uwagę na piwie Mantra, uwarzonym w stylu hazy IPA.

Mantra wyróżnia się różową etykietą, przedstawiającą jakby futurystycznego trójokiego słonia z założoną na trąbę i dolną część „twarzy” metalową maską. Autorem tej grafiki jest Patryk Hardziej – założyciel Hardziej Studio i wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. I muszę przyznać, że – jak na sztukę nowoczesną, której nie jestem miłośnikiem – wygląda to całkiem przyzwoicie ;). Nie mam też uwag do czytelności zamieszczonych na etykiecie informacji – są one szczegółowe i zaprezentowane w czytelny sposób.

Reklama

Na puszce piwa Mantra znajdziemy pełny skład, z którego dowiadujemy się, że Browar Kingpin oprócz słodu jęczmiennego użył dwóch rodzajów płatków – owsianych oraz jęczmiennych. Piwo zostało nachmielone dwoma odmianami chmielu – amerykańską Citrą i nowozelandzką Motueką. Obie wnoszą do piwa cytrusy i owoce tropikalne :). Całość została przefermentowana drożdżami LalBrew Verdant IPA, z którymi chyba pierwszy raz się spotykam. Szczep ten został wyselekcjonowany we współpracy z Verdant Brewing Co. Z założenia ma on świetnie komponować się z nowofalowym chmieleniem, ponieważ drożdże te dają w aromacie i smaku nuty moreli, ale też takie kojarzące się z owocami tropikalnymi.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia naszego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Skład piwa Mantra:

woda, słód jęczmienny, płatki owsiane, płatki pszenne, chmiel: Citra, Motueka, drożdże: LalBrew Verdant IPA.

Piwo pasteryzowane, niefiltrowane

Parametry piwa Mantra:

Styl: hazy IPA
Ekstrakt:
 15,5° Plato
Alk. obj.:
 7%
IBU:
 b/d
Hop rate: b/d

Data przydatności do spożycia: 09.08.2022

Kolor: Żółte, mocno zmętnione.
Piana: Ładna, gęsta, drobniusieńka i bardzo trwała. Została naprawdę ładny lejsing.
Aromat: Słodki, owocowy – kojarzy mi się z jakimś tropikalnym napojem. Bodajże kiedyś jeden z wariantów Fanty pachniał podobnie. Po ogrzaniu bardziej zaczyna przypominać sok multiwitaminę.
Smak: Pełny, Mantra to piwo gładkie, bardzo treściwe. Soczyste. Dominuje mango z dodatkiem limonki. Gdzieś w tle mamy też cytrynę, a raczej głównie jej skórkę. Finisz słodkawy z zaznaczoną goryczką. Lekki hopburn.
Wysycenie: Niskie.

Mantra
Mantra

Mantra to bardzo fajna „hejzi ipka”. W jej aromacie i smaku znajdziemy intensywną owocowość, która początkowo kojarzyła mi się z jakimś napojem gazowanym, a następnie z typowym sokiem z owoców tropikalnych. Piwo to zostało na tyle intensywnie nachmielone na zimno, że odnotowałem lekkie pieczenie w gardle od chmielu, czyli tzw. hopburn. Całość jest jednak jak najbardziej na plus. Smakowało mi.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy barterowej ze sklepem specjalistycznym Chmiel – Świat Piwa ze Szczecina

Reklama
PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd:
90 %
Aromat:
90 %
Smak:
80 %
Poprzedni artykułBrowar Markowy wydał oświadczenie ws. swojego najnowszego piwa [aktualizacja]
Następny artykułSzczecińska Liga Piwowarów powraca
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.
1032-zarzecze-kingpin-mantraMantra to bardzo fajna "hejzi ipka". W jej aromacie i smaku znajdziemy intensywną owocowość, która początkowo kojarzyła mi się z jakimś napojem gazowanym, a następnie z typowym sokiem z owoców tropikalnych. Piwo to zostało na tyle intensywnie nachmielone na zimno, że odnotowałem lekkie pieczenie w gardle od chmielu, czyli tzw. hopburn. Całość jest jednak jak najbardziej na plus. Smakowało mi.