Cream Stout150 recenzja na moim blogu to dobry moment po sięgnięcie po coś ciekawszego. Piwa zagraniczne pojawiają się u mnie stosunkowo rzadko, chociaż i tak zmieniło się to trochę za sprawą piwnych pamiątek przywiezionych przeze mnie z urlopu. Tak się jakoś złożyło, że wciąż nie zrecenzowałem żadnego piwa z państw będących piwnymi potęgami – jak np. USA, czy Czechy. Wielka Brytania, która przecież słynie z piw górnej fermentacji, również póki co jest traktowana przeze mnie po macoszemu. No, ale niestety doba z gumy nie jest. Dziś więc, przy okazji tego małego jubileuszu, postanowiłem sięgnąć po jedno z dwóch piw brytyjskich, na które przypadkiem natrafiłem w chorwackim hipermarkecie jeszcze podczas urlopu – Cream Stout z Browaru St. Peter’s

Na samej etykiecie zbyt wielu informacji o tym piwie nie znajdziemy, a i Internet za wiele nie pomaga. jego zakupu jednak zachęciła mnie wysoka ocena na Ratebeer.com – tj. na chyba najbardziej znanym piwnym portalu świata. Ocena w kategorii stylu to aż 96/100, podobnie w przypadku oceny ogólnej: 94/100. Tak więc wygląda to całkiem imponująco. Cream Stout z Browaru St. Peter’s był też nagradzany na międzynarodowych konkursach, szczególnie dobra passa trwa w tym roku – zdobył on bowiem m.in. srebrny medal na The International Beer Challenge 2016, piwo to zdobyło również tytuł ‘Country Winner’ na World Beer Awards 2016 oraz złoto na Global Beer Masters – The Drinks Business 2016! Tym bardziej więc ostrzę sobie na nie zęby :).

Niemniej przeglądając Internet, tak jak już wyżej wspomniałem, dowiemy się niewiele – Browar St. Peter’s raczej dość oszczędnie cedzi informacje na temat swoich produktów. Zatrzymam się więc przy teorii dot. stylu, którego przedstawicielem jest recenzowane dziś piwo. Cream stout, nazywany też czasami sweet stoutem, to w brytyjskiej nomenklaturze synonim milk stoutu – nazwy tej jednak w Wielkiej Brytanii używać nie można. Dlaczego? A no ponoć dlatego, że na przełomie XIX i XX wieku na Wyspach Brytyjskich panowało powszechne mylne mniemanie, że piwo z dodatkiem cukru mlecznego, czyli laktozy, pozytywnie wpływa na laktację (produkcję mleka) u kobiet w czasie karmienia piersią. Twierdzenie to na tyle mocno zakorzeniło się w społeczeństwie, że brytyjski ustawodawca postanowił prawnie unormować tę kwestię i zakazać używania określenia milk stout, które miałoby wg niego zachęcać do picia piwa w okresie karmienia. W ten sposób narodził się ładny bajzel w nazewnictwie stylów – szczególnie że sweet stoutem określane są też często stouty zacierane na słodko, nisko odfermentowane, czasami z dodatkiem np. kakao.

Browar St. Peter’s powstał w 1996 r. w zabytkowej zabudowie niewielkiego miasteczka Bungay w hrabstwie Suffolk we Wschodniej Anglii. Warzy tylko i wyłącznie piwa w tradycyjnych stylach takich jak np. india pale ale, golden ale, czy bitter. Co ciekawe w swojej ofercie ma też dwa piwa bezglutenowe.

Jedynymi szczegółami dot. tego piwa, jakie możemy odczytać ze strony internetowej browaru, są informacje na temat użytych odmian chmielu – a są to brytyjskie: Challenger, Progress oraz Fuggles.

Styl: cream stout/milk stout
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 6,5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: b/d (nie znalazłem daty na butelce)

Kolor: Bardzo ciemnobrązowe
Piana: Bardzo obfita, gęsta i obfita. W umiarkowanym tempie redukuje się do cienkiej warstwy.
Zapach: Czekoladowy, sprawia wrażenie idącego trochę w stronę porteru bałtyckiego – kawa i paloność są raczej na drugim planie.
Smak: Cream Stout to piwo bardzo treściwe, wręcz wyklejające. Czekolada, i to taka deserowa, naprawdę wyraźna. Piwo jest słodkie w odbiorze – choć browar nie zdradza szczegółów na temat jego składu to wydaje się wielce prawdopodobne, że za słodycz odpowiada dodatek laktozy. Szkoda, że goryczka w nim jest trochę za niska, bo pod koniec butelki trunek zaczyna być troszkę mdlący. Być może w przypadku tego piwa lepsza byłaby butelka 0,33 l, bo czekolada i treściwość są naprawdę fajne.
Wysycenie: Średnie w kierunku niskiego.

Cream Stout

Smaczne piwo – jego treściwość oraz świetne akcenty czekoladowe robią robotę :). Osobiście zabrakło mi jednak w nim trochę nut palonych oraz goryczki chmielowej. Jakkolwiek z początku Cream Stout piło mi się bardzo przyjemnie, to pod koniec butelki było już mi słodko. Wysokie oceny na międzynarodowych portalach mnie jednak nie dziwią, jest to naprawdę bardzo solidny przedstawiciel stylu, którego warto spróbować.

Jak już wspomniałem na wstępie tego wpisu – na moim blogu opublikowałem już 150 recenzji :). Myślę, że jest to całkiem ładny wynik – największą z nich popularnością cieszy się opis wrażeń z degustacji Imperium Prunum z Kormorana, czyli pierwsza recenzja opublikowana po uruchomieniu mojego bloga w wersji www. Serdecznie dziękuję za zainteresowanie moimi tekstami. Mam nadzieję, że Chmielnik Jakubowy wciąż będzie rozwijał się w takim tempie :).

Ocena: 4,0/5
Cena: około 18 kun chorwackich (10,30 zł) za 0,5 l w hipermarkecie w Chorwacji