Berlin-Air WeisseBerliner weisse to jedno z ciekawszych piw zaliczanych do niemieckiej klasyki. Dzięki wysokiej kwasowości oraz niskiej zawartości alkoholu jest też świetnym napojem na lato, kiedy szybko trzeba ugasić pragnienie. Jeszcze do niedawna, aby napić się tego rodzaju piwa, trzeba było jechać za naszą zachodnią granicę, gdzie wciąż wśród berliner weisse króluje Berliner Kindl Weisse. Obecnie styl ten spotykamy również i w naszym polskim krafcie, czego przykładem jest Berlin-Air Weisse z wrocławskiego browaru kontraktowego wBrew

Z Browarem wBrew po raz pierwszy miałem do czynienia trzy tygodnie temu, gdy próbowałem żytni American Lag-Air. Poza nie do końca przyjemną goryczką nie miałem wówczas do niego większych uwag, a samo piwo szybko zniknęło mi ze szklanki. Dziś przyszła pora na drugie piwo, które otrzymałem w ramach “darów losu”. Jako, że jest to kwas i to bez intensywnego chmielenia, pozwoliłem mu trochę poczekać na swoją kolej. Myślę, że nie wpłynie to na to piwo negatywnie.

Sam berliner weisse, jak sama jego nazwa wskazuje, historycznie wywodzi się ze stolicy Niemiec. Niewiele brakowało, aby gatunek ten całkiem wyginął i zniknął z piwnej mapy świata. Szczyt popularności tego trunku przypadł na XIX wiek, jednak w II połowie XX wieku piwo to warzone było już jedynie w dwóch browarach: Berliner Kindl oraz Schultheiss. Swój niepowtarzalny charakter zawdzięcza charakterystycznej mikroflorze, którą zaszczepiana jest brzeczka, a w której królują bakterie kwasu mlekowego, czyli Lactobacillus. Poza tym jest to bardzo lekkie piwo pszeniczne – jego ekstrakt oscyluje zwykle między 7 a 8° Plato, co daje około 3% alkoholu. Chmiel tradycyjnie jest w nim zwykle niewyczuwalny, a goryczka jest niska.

Tak też się zapowiada w przypadku Berlin-Air Weisse – choć użyto nowofalowej odmiany Enigma, to jednak chmielu wrzucono niewiele, a goryczkę oszacowano na około 10 IBU. Co ciekawe w interpretacji Browaru wBrew, oprócz bakterii kwasu mlekowych, do fermentacji użyto też dzikich drożdży ze szczepu Brettanomyces bruxellensis trois, które są znane przede wszystkim z tradycyjnych lambików. Aby piwo sprawiało wrażenie treściwszego niż jest w rzeczywistości w zasypie znalazły się płatki owsiane.

Tak jak w przypadku innych piw Browaru wBrew, tak i Berlin-Air Weisse otrzymało bardzo charakterystyczną etykietę, w postaci folii oklejającej praktycznie całą powierzchnie butelki. Muszę przyznać, że wygląda to naprawdę ciekawie.

Styl: berliner weisse
Ekstrakt:
 8° Plato
Alk. obj.:
 3%
IBU
ok. 10

Data przy­dat­no­ści: 01.05.2018

Kolor: Jasnożółte, mętne.
Piana: Obfita, drobna. Dość szybko się jednak strzępi i dziurawi. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Wyraźnie cytrynowy, zbożowy. Bardzo przyjemny i rześki. Berlin-Air Weisse pachnie jak domowa lemoniada.
Smak: O dziwo niezbyt kwaśne – oczywiście jak na berliner weisse. Spodziewałem się zdecydowanie większej kwasowości. Tu już zbożowość jest mniej wyraźna – króluje przede wszystkim cytryna. Finisz cierpki, świetnie gaszący pragnienie. Goryczki chmielowej brak.
Wysycenie: Umiarkowane, w kierunku niskiego.

Berlin-Air Weisse

Smaczne piwo i dość grzeczne jak na berliner weisse. Przyjemnie cytrynowe, bardzo sesyjne piwo. Aż szkoda, że mamy zimę, a nie lato ;). Z uwagi na niezbyt wysoką kwasowość Berlin-Air Weisse powinno posmakować również tym, którzy nie lubią ekstremalnych kwasów, powodujących zanikanie szkliwa na zębach. Dobra robota, Browarze wBrew!

Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem wBrew