Sweet SixteenPiwa ciemne są kojarzone często z trunkami mocnymi i słodkimi, czasami również też i z gorzkimi od nut palonyych. Mit mocnego piwa ciemnego bierze się głównie z dostępności koncernowych porterów bałtyckich, na czym trochę na pewno cierpią portery angielskie, które często mylnie podpinane są pod mocarne “polskie czarne złoto”. Oprócz brown porterów istnieje dość szeroki wachlarz lekkich i łatwych ciemnych piw, które mogą być świetnym wstępem do rozpoczęcia przygody z kraftem. Jednym z najlepszych przykładów są milk stouty, które jednak ze względu na obecność laktozy nie są dla wszystkich. Nie tak dawno tego rodzaju napitek dostępny był w sklepach z czarnym terrierem w logo i tak właśnie Sweet Sixteen z Browaru Maryensztadt trafiło do mnie. 

Laktoza jest alergenem. Nietolerancja tego cukru, spowodowana brakiem lub niedoborem enzymu laktazy, jest najczęściej spotykaną nietolerancją pokarmową. Przyjmuje się, że nawet aż 25% Polaków może cierpieć na tę przypadłość. Ja na szczęście mleko toleruję, i nie wyobrażam sobie tego, że mógłbym nie tolerować ;).

A po co dodaje się laktozę do piwa? Jak to cukier – żeby posłodzić. Rozchodzi się o to, że laktoza nie jest fermentowalna przez drożdże, a co za tym idzie przechodzi do gotowego piwa, wprowadzając charakterystyczną słodycz, bez podbijania odczucia treściwości trunku. Bardzo często więc milk stouty sprawiają wrażenie cienkich, wodnistych, ale słodkich. Stąd często w zasypie tego rodzaju piw znaleźć można płatki owsiane, które mają dodać “ciała”. Tak też jest i w przypadku Sweet Sixteen. Laktoza w połączeniu z nutami palonymi daje efekt przypominający posłodzoną, lekko zabieloną mlekiem kawę.

O samym piwie wiemy niewiele. Domyślam się, że laktozy poszło do piwa całkiem sporo, bo z 16° Plato uzyskano jedynie 6% alkoholu. Taką moc osiąga się bez problemu z 13-tki, a nawet i z 12-tki ;). Co do nachmielenia, browar nie udostępnia żadnych informacji. Niemniej w milk stoutach nie gra to praktycznie żadnej roli.

Styl: milk stout
Ekstrakt:
 16° Plato
Alk. obj.:
 6%
IBU
b/d

Data przy­dat­no­ści: 15.04.2018

Kolor: Czarne, nieprzejrzyste.
Piana: Przy otwarciu kapsla głośno syknęło, co zwiastowało przegazowanie. I rzeczywiście Przy nalewaniu 3/4 kieliszka wypełnia gęsta, drobna i sycząca piana.
Zapach: Mało intensywny. Trochę kawy i nic poza tym.
Smak: Kawowy, lekko słodkawy. Piwo sprawia wrażenie dość cienkiego. Jednocześnie wydaje się być śliskie na podniebieniu. Finisz goryczkowy – goryczka jakaś dziwna, tępa, trochę apteczna.
Wysycenie: Wysokie, szczypie w gardło.

Sweet Sixteen

Sweet Sixteen

Zbyt wysokie nasycenie kompletnie zepsuło przyjemność z degustacji tego piwa. Nie bez przyczyny mówi się, że zbyt duża zawartość dwutlenku węgla jest z jedną większych wad w stoutach, które powinny być przede wszystkim gładkie i sesyjne. Na dodatek coś nieprzyjemnego zadziało się w tym piwie na finiszu, jakby gdzieś tam rozwijało się zakażenie – do czego i przegazowanie by pasowało. Sweet Sixteen to niestety dla mnie zawód.

Cena: około 8 zł za 0,5 litra w markecie