Piaseczyńskie Jasny PilsW środowisku beer geeków często słyszy się twierdzenie, że takim papierkiem lakmusowym umiejętności piwowara jest pilsner. Nie dość, że jest to lager, który wymaga starannej kontroli temperatury podczas fermentacji i leżakowania, to jeszcze nie ma w nim niczego, co mogłoby przykryć ewentualne techniczne niedoróbki oraz wady. Dziś będę miał okazję, aby sprawdzić, jak z tym tematem poradził sobie Browar BeerLab, który jakiś czas temu przysłał mi paczkę z pięcioma piwami z linii Piwa Piaseczyńskie. Wśród nich znalazły się dwa lagery, w tym właśnie Piaseczyńskie Jasny Pils.

Przez długi czas dobrego pilsa w Polsce było ze świecą szukać. Najłatwiej było o nie za granicą – w Niemczech, albo w Czechach. Te, które można było u nas kupić, bardzo często okazywały się zwykłymi międzynarodowymi lagerami. Jako, że jest to styl trudny i mało spektakularny, to polskie browary zdecydowanie bardziej wolały eksplorować temat nowofalowych piw górnofermentacyjnych. Zmieniło się to w ubiegłym roku, kiedy polski kraft zaczął sięgać coraz odważniej po lagery. W centrum lagerowego zainteresowania browarów kraftowych były (i są nadal) portery bałtyckie oraz ich wersje imperialne, ale także pilsy. A beer geecy, po zachłyśnięciu się amerykańskimi odmianami chmielu, risami i innymi barrel ejdżami, zaczęli doceniać starannie uwarzoną klasykę. Również i ja coraz częściej lubię sięgnąć po piwo, które z założenia ma niczego nie urywać i będzie odskocznią od typowej nowej fali.

Jeśli chodzi o recenzowane dziś Piaseczyńskie Jasny Pils, to razi mnie trochę nazwa tego piwa. Chodzi mi oczywiście o sformułowanie „Jasny Pils”. Jest to, jak mawiał klasyk, „oczywista oczywistość”, bo przecież pils z natury jest jasny ;). No, ale przyznaję – czepiam się. Poza tym etykieta – tak jak w przypadku innych piw z linii Piaseczyńskiej, które różnią się kolorami – podoba mi się. Tym, co warto podkreślić, jest podanie na niej pełnego składu, co jak najbardziej się chwali. Chociaż akurat w przypadku Piaseczyńskiego Jasnego Pilsa nie jest on jakoś przesadnie rozbudowany. W zasypie znalazły się jedynie dwa słody jęczmienne, zaś do nachmielenia użyto polskiej Marynki oraz niemieckiego Hallertau Herbrucker.

Browar BeerLab wystartował w Łoziskach w połowie 2016 r. Trochę po cichu stworzył całą paletę piw spod marki Piwa Piaseczyńskiego. Jej nazwa wzięła się od podwarszawskiego Piaseczna, w pobliżu którego zlokalizowany jest BeerLab. Logo serii zaś nawiązuje do herbu Piaseczna – srebrnego barana ze złotymi rogami. Znajdziemy w niej siedem różnych piw, głównie klasycznych. Są to: pils, ciemny lager, leśny lager z sokiem z rokitnika i aromatem jałowca, american pale ale, weizen, roggenbier oraz fruit ale z sokiem malinowym.

Styl: pilsner
Ekstrakt:
 12° Plato
Alk. obj.:
 5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 13.01.2019

Kolor: Złote, opalizujące.
Piana: Umiarkowanie obfita. Drobno- i średniopęcherzykowa. Opada do równomiernego cienkiego kożuszka.
Zapach: Czysty, słodowy, z akcentami zbożowymi.
Smak: Słodkie od słodowości. Słodycz wpada niestety w taką trochę cukrową, nie do końca przyjemną. Finisz delikatnie goryczkowy. Przyjemna ziołowa i lekko mineralna goryczka sprawia, że Piaseczyńskie Jasny Pils nie jest mdłe. Nie pogniewałbym się, gdyby była ciut wyższa.
Wysycenie: Umiarkowane, w kierunku wysokiego.

Piaseczyńskie Jasny Pils

Piaseczyńskie Jasny Pils

Gdy jakiś miesiąc temu piłem pierwszy raz to piwo, miałem wrażenie, że wyczuwam diacetyl. Nie wiem, skąd go wówczas wytrzasnąłem, jednak obecnie już go się nie doszukałem. Jest za to niestety niezbyt przyjemna cukrowa słodowa słodycz. Zdecydowanie na plus zaliczam natomiast goryczkę, która jednak mogłaby być ciut wyższa. Jest to niezłe piwo z potencjałem, które trzeba jednak jeszcze trochę doszlifować.

PS.
Mam informację, że receptura została już poprawiona i w maju ukaże się ulepszona wersja Piaseczyńskiego Jasnego Pilsa ze słodem żytnim w zasypie w miejsce jęczmiennego karmelowego :).

Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem BeerLab