Nordik Porter

Piwa wymrażane to coś, co w Polsce jest jeszcze rzadkością. Powodów takiego stanu jest wiele. Od trudności procesu produkcyjnego do nieprzewidywalności interpretacji podatkowych. Jakie było moje zaskoczenie, gdy całą serię tego rodzaju piw spotkałem w niemieckim “getrenku” w jednej z przygranicznych miejscowości Meklemburgii Pomorza Przedniego. Na półce stało kilka piw z serii “Eisbock” z Browaru Störtebeker Braumanufaktur ze Stralsundu. Były drogie, więc wybrałem z nich tylko jedno – padło na Nordik Porter.

Z piwem tym miałem pewną zagwozdkę. Otóż kupując je byłem pewien, że mam do czynienia z porterem bałtyckim. Jak zacząłem się wczytywać jednak w treść etykiety, naszły mnie jednak wątpliwości. W jednym miejscu bowiem pojawia się określenie “Eisbock”, czyli koźlak lodowy. Z oficjalnej strony browar wynika jednak, jakby ta nazwa odnosiła się jednak do całej serii wymrażanych piw. Pomieszanie z poplątaniem ;). 

A tak w ogóle, na czym polega to całe wymrażanie piwa? Otóż chodzi tu o oddzielenie części wody, a tym samym zatężanie przefermentowanego już piwa, wykorzystując niższą temperaturę zamarzania alkoholu. W praktyce wygląda to tak, że piwo poddawane jest temperaturze poniżej 0 stopni – woda zaczyna zamarzać, natomiast alkohol zostaje w niezmienionej postaci. Wystarczy wybrać potem kryształki lodu powstałego z monotlenku diwodoru – tym samym objętościowo zwiększa nam się zawartość alkoholu. Jako że zmniejsza się “rozcieńczenie” piwa, to staje się ono mocniejsze, słodsze i intensywniejsze w smaku i zapachu. Głównym minusem tego procesu są jednak duże straty, bo gotowego piwa uzyskuje się dużo mniej niż fermentowało w zbiornikach. To też czasem nie podoba się organom podatkowym, które w różnicy pomiędzy wybiciem a objętością gotowego produktu wietrzą spisek. W Polsce temat piw wymrażanych najlepiej zbadał Browar Spółdzielczy, który zasłynął z serii wymrażanych, m.in. z Królowej Lodu, czy Lodołamacz.

Mimo rozbieżności w określeniu stylu na etykiecie, założę, że w przypadku piwa Nordik Porter mam do czynienia z porterem bałtyckim. Producent deklaruje, że ma ono 9,1% alkoholu – ekstrakt niestety nie jest podany.  Niemniej jednak w Polsce mamy naprawdę sporo zwyczajnych porterów bałtyckich o ekstrakcie 22° Plato, które mają woltaż na poziomie 9-9,5%. 9,1% Nordik Porteru nie robi więc chyba u nas na nikim wrażenia. Ciekaw jestem, jaki ekstrakt początkowy miało piwo bazowe – z opisu zamieszczonego na stronie browaru wynika, że bazą był inny porter bałtycki z oferty Störtebekera – Stark-Bier o mocy 7,5%. Wymrażanie więc dało dodatkowe 2 punkty procentowe zawartości alkoholu.

Störtebeker Braumanufaktur to browar założony w pierwszej połowie XIX wieku. Jego nazwa odwołuje się do nazwiska Klausa Störtebekera – słynnego bałtyckiego pirata grabiącego w XIV wieku statki należące do Związku Hanzeatyckiego (Hanzy). Po II wojnie światowej stralsundzkiemu browarowi przez kilka dekad nie szło najlepiej aż do czasu, gdy pod koniec XX wieku został sprywatyzowany. Od tamtego czasu mocno się rozwinął – został mocno unowocześniony i obecnie produkuje piwo w wielu ciekawych – jak na Niemcy – stylach.

Styl: porter bałtycki (eisbock?)
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 9,1%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 06.01.2020

Kolor: Ciemnobrunatne, prawie czarne. Pod mocnym światłem widać niewielkie czerwonawe refleksy. 
Piana: Beżowa. Drobna, gęsta i bardzo trwała. Obfita, ale w normie. Zostawia niezły lejsing. 
Aromat: Sporo czekolady, trochę kawy. Pojawiają się też akcenty opiekane, ciasta czekoladowego. 
Smak: Jest słodko i gęsto. Dominuje czekolada, a nawet powiedziałbym, że czekoladowe ciasto (murzynek). Jest też trochę kawy i karmelu. Na podniebieniu zostawia długi, przyjemny posmak. Goryczka niska. Piwo jest bardzo aksamitne, trochę wyklejające.
Wysycenie: Niskie.

Nordik Porter

Nordik Porter to niezłe piwo. Nie pamiętam, czy piłem jego słabszego brata – Stark Bier, więc nie mam porównania, co wniosło wymrażanie. Niemcy ogólnie lubują się w porterach, które są piwami słodkimi i stosunkowo lekkimi. Tu słodycz jest wysoka, ale całość sprawia przyjemne wrażenie. Chociaż pod koniec butelki o pojemności 0,33 litra wyklejanie jamy ustnej zaczyna się dawać we znaki. Uważam jednak to piwo za całkiem udane – miłe zaskoczenie pośród niemieckiej “nudy” ;). 

Cena: nie pamiętam, ale około 5 euro za 0,33 litra 

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
78 %
Poprzedni artykułOdwiedziłem cztery browary w Pradze
Następny artykułPSPD przyzna nagrody
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.