COOLAB7: The Seventh Seal

Spośród owoców tropikalnych, które są dodawane do piwa, najczęściej wykorzystywane są chyba mango i marakuja. Ta ostatnia trafiła trafiła zresztą m.in. do recenzowanego ostatnio przeze mnie fruit wheat ale’a. Dziś pozostanę w w podobnych klimatach, ponieważ jakiś czas temu trafiło do mnie owocowe piwo z serii COOLAB7: The Seventh Seal, będące efektem współpracy browarów BIRBANT i Piwne Podziemie.

Dzisiejsza propozycja to bodaj pierwsze z pięciu piw, które pojawiły się na rynku w ramach kooperacyjnej serii COOLAB7. Wśród kooperantów BIRBANTA, oprócz Piwnego Podziemia, znaleźli się również: AleBrowar, Maltgarden, Funky Fluid oraz Browar PINTA. Każde piwo z tej serii to inny styl, chociaż chyba wszystkie to trunki nowofalowe, charakteryzujące się niestandardowymi dodatkami i intensywnym chmieleniem.

Reklama

Nowofalowym piwem jest również COOLAB7: The Seventh Seal – jest to bowiem nachmielona amerykańskimi odmianami Sabro, El Dorado, BRU-1 podwójna kwaśna “ipka”, do której dodano owoce – mango, ananas oraz bergamotkę. W składzie tego piwa nie mamy jednak ani bakterii, ani samego kwasu mlekowego, co oznacza, że wbrew moim przewidywaniom zapowiadana w nazwie stylu kwasowość musi pochodzić z owoców – zapewne z limonki.

Na etykiecie recenzowanego dziś piwa mamy motyw “diabła” przedstawionego w formie gestu zaciśniętej pięści z wyprostowanymi palcami – wskazującym oraz małym. Na wysokości “nadgarstka” dodano mu “paszczę” z długim, wystawionym językiem. Poza tym w różnych miejscach dodano kolorowe ogniki. Etykieta została nadrukowana na przezroczystą folię i naklejona na niepomalowaną, srebrną puszką. I muszę przyznać, że wygląda to całkiem nieźle ;).

O Browarze:

BIRBANT został założony w 2013 r. przez dwóch zielonogórskich piwowarów: Jarka Sosnowskiego i Krzysztofa Kulę. Pierwsze piwa spod tego szyldu zostały uwarzone w Browarze Witnica. Aktualnie BIRBANT warzy w Zarzeczu.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Skład piwa COLAB7: The Seventh Seal:

woda, słód pilzneński, słód pszeniczny, płatki pszenne, płatki owsiane, słód owsiany; chmiele: Sabro, El Dorado, BRU-1; mango, ananas, bergamotka, drożdże: White Labs London.

Piwo pasteryzowane, niefiltrowane

Parametry piwa COLAB7: The Seventh Seal:

Styl: double juicy sour IPA
Ekstrakt:
 19° Plato
Alk. obj.:
 6,7%
IBU:
 b/d
Hop rate: b/d

Data przydatności do spożycia: 27.04.2022

Kolor: Złociste, wpadające w kolor żółty, trochę w pomarańcz. Zmętnione
Piana: Niska, mimo energicznego nalewania nie chce się tworzyć.
Aromat: Sporo owoców, kojarzących się z jakąś oranżadą tropikalną, lemoniadą. Wyczuwam też jakieś nuty siarkowe, które nie są do końca przyjemne.
Smak: Bardzo fajne :). Jest wyraźna kwasowość, która świetnie współgra z intensywnymi nutami owocowymi. Czuję głównie cytrusy, które są lekko uzupełniane przez ananasa. Mango za bardzo nie czuję. Słodowość dodaje trunkowi sporo słodyczy, która nieco równoważy kwasowość. Całość jest dość treściwa, ale nie zbyt ciężka. Goryczka jest niska – przynajmniej dopóki nie wleje się osadu z dna puszki. Tam – oprócz nut drożdżowych – goryczka już się pojawia i to całkiem spora.
Wysycenie: Umiarkowane.

COOLAB7: The Seventh Seal

Bardzo dobre piwo :). Już sam zapach mi się podobał – był bardzo przyjemny, rześki i intensywny. Smak został zdominowany przez cytrusowość, która wniosła sporo owocowej, niewykręcającej “mordki” kwasowości. Pomimo stosunkowo wysokiego ekstraktu i rozbudowanej słodowości, to całość jest wydaje się dość lekka i zwiewna. Nie zakleja ani nie zamula. Ciekawostką jest znacznie wyraźniejsza goryczka po dodaniu do piwa osadu – widocznie chmieliny musiały się posklejać z drożdżami. Smakowało mi :).

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy barterowej ze sklepem specjalistycznym Chmiel – Świat Piwa ze Szczecina

Reklama