TransfuzjaNie lubię hibiskusa. Właśnie kwaśno-cierpki smak jego kwiatów sprawia, że szerokim unikam wszelkie herbatki owocowe, w których najczęściej znajdziemy ten składnik. Jego intensywny smak sprawia, że owoce, które powinny grać pierwsze skrzypce w naparze są schowane. A gdybym szukał w nich hibiskusa, to nie sięgałbym np. po herbatkę malinową. Logiczne prawda? Dla producentów tego typu suszów niestety najwidoczniej tak nie jest. Dzięki Browarowi Fuzja, który niedawno zadebiutował na polskim rynku, mamy okazję sprawdzić, jak składnik ten pasuje do piwa, a dokładnie do witbiera. Owocem tego połączenia jest Transfuzja, którą dziś postaram się Wam przedstawić. 

Hibiskus, a raczej ketmia – bo tak brzmi jego poprawna polska nazwa – to krzew pochodzący z obszarów o ciepłym klimacie. Co ciekawe roślina ta kwitnie tylko przez jeden dzień, a to właśnie jego kwiaty, ze względu na swój charakterystyczny, kwaśny smak są wykorzystywane w różnego rodzaju przetwórstwie. W herbatkach owocowych mnie on zdecydowanie przeszkadza, głównie przez swoją intensywność. Jak czytamy w Wikipedii, ma kwiaty hibiskusa mają szerokie spektrum działania leczniczego:

Hibiskus (kwiat malwy sudańskiej) to wyjątkowo cenne źródło naturalnej witaminy C oraz wapnia, witamin i soli mineralnych. Przyspiesza on przemianę materii, zmniejsza wchłanianie w jelitach, działa wzmacniająco na wątrobę i oczyszcza organizm. W afrykańskiej medycynie ludowej przypisuje się mu działanie antybakteryjne i moczopędne, dzięki czemu zapobiega zastojom wody w organizmie.Wikipedia

Jak dotąd recenzowałem sześć piw w stylu witbier, w tym ikonę tego gatunku, czyli Hoegaarden Wit Blanche. Jest to jasne, pszeniczne piwo górnej fermentacji o belgijskim rodowodzie. Jego charakterystycznymi cechami są: wysoki udział niesłodowanej pszenicy w zasypie (nawet powyżej 50%, co w przeszłości miało uzasadnienie w przepisach podatkowych obowiązujących na terenach dzisiejszej Belgii) oraz dodatek kolendry (zwykle indyjskiej) i skórki gorzkiej pomarańczy curacao. Ten ostatni składnik bywa zastępowany innymi gatunkami cytrusów – jak np. słodką pomarańczą, limonką kaffir, czy też cytryną. Witbier to piwo lekkie, którego najważniejszą “funkcją” jest orzeźwienie. Jak dla mnie musi być również zbalansowane – “nieprzekolendrowane”, ale także nie za słodkie od pomarańczy. Chmiel w tym stylu oryginalnie nie gra większej roli, choć oczywiście są od tego odstępstwa. W przypadku piwa Transfuzja mamy pod tym względem klasyczne podejście – piwo zostało bardzo delikatnie nachmielone na goryczkę polską odmianą Iunga. Trochę mniej klasycznie jest pod względem zasypu – pszenica została wyszczególniona jedynie w formie płatków pszennych.

Tak jak pisałem już przy okazji recenzji piwa Amerykański Sen, za Browar Fuzja odpowiada ekipa pochodząca z podkarpackiego Górna leżącego w pobliżu trasy łączącej Rzeszów ze Stalową Wolą – Mateusz Bernat, Mateusz Tupaj i Michał Patyna. Podobnie jak w przypadku poprzedniej recenzji, jeśli chodzi o etykietę, w tym wypadku mam te same zastrzeżenia. Miejscami zastosowane kroje i kolory czcionek są bardzo nieczytelne i mam nadzieję, że przy dodruku etykiet zostanie to poprawione.

Styl: witbier z hibiskusem
Ekstrakt:
 11%
Alk. obj.:
 4,3%
IBU
b/d

Data przy­dat­no­ści: 09.03.2018

Kolor: Czerwono-pomarańczowe. Mętne.
Piana: Niska, trochę sycząca, szybko redukuje się do zera.
Zapach: Przede wszystkim kolendra. Gdzieś w tle zboże w połączeniu z kwaśnymi owocami.
Smak: Jest to bardzo wytrawny witbier, bez słodyczy. Trochę puste. Główną nutą jest kolendra. Na szczęście dopiero w tle pojawia się kwaśny, cierpki hibiskus. Skórki pomarańczy nie czuję. Goryczka chmielowa niska, praktycznie niewyczuwalna.
Wysycenie: Choć piana tego nie zapowiadała, to Transfuzja nasycona jest ciut powyżej średniej. Jak na witbiera, który ma być orzeźwiający – jest w normie.

Transfuzja

Transfuzja

Hmmm, bałem się, że będzie dużo gorzej. Moje obawy brały się przede wszystkim z moich uprzedzeń ze świata owocowych herbatek, jak również z tego, że nigdy nie piłem jeszcze piwa z hibiskusem. To czego zabrakło mi przy degustacji Transfuzji to odrobiny słodyczy (choćby pochodzącej z cytrusów), która dodałaby pełni w smaku, równoważąc kwaśność i cierpkość. Wolę witbiery, które są ciut słodsze, przez co są łagodniejsze w odbiorze, bardziej “okrągłe” w smaku. Muszę jednak przyznać, że Fuzji wyszło naprawdę oryginalne, intrygujące i ciekawe piwo.

Ocena: 3,8/5
Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem Fuzja