Imperial PorterAleż ten czas szybko leci – mija już miesiąc odkąd recenzowałem Imperial Stout z Browaru Jan Olbracht Rzemieślniczy, od którego jakiś czas temu dostałem przesyłkę. Oprócz wspomnianego risa (całkiem zresztą niezłego) browar przysłał mi Imperial Porter, czyli – jak sama nazwa wskazuje – imperialny porter bałtycki. Początkowo myślałem, że są to bliźniacze piwa, które fermentowane były różnymi drożdżami. Okazało się jednak, że różnic jest więcej, ale o nich opowiem za chwilę ;).

Imperialne portery bałtyckie popularne stały się po sukcesie Imperium Prunum z Browaru Kormoran. Widełki parametrów podstawowego wariantu stylu określa się zwykle w przedziale od 18 do 22° Plato. Wszystko co ponad kwalifikuje się już jako imperialny porter bałtycki właśnie. Tu już nie ma zbytnio limitów dla maksymalnego ekstraktu, więc co rusz polskie browary sięgają po coraz mocniejsze trunki, podobnie jak to jest w przypadku imperialnych stoutów. No, właśnie – skoro już nawiązałem do risa, to jaka jest różnica między nim a imperialnym porterem bałtyckim? Z technicznego punktu widzenia różnicą jest na pewno rodzaj fermentacji – ris jest górniakiem, zaś imperialny porter bałtycki zwykle lagerem. Choć są to style podobne, to jednak w większości przypadków da się wyróżnić pewne powtarzające się różnice.

Przede wszystkim risy są zwykle piwami dużo bardziej wyrazistymi i agresywnymi. Są bardziej palone, kawowe, intensywniej nachmielone. Imperialne portery bałtyckie są natomiast słodsze, bardziej czekoladowe, melasowe, owocowe – po prostu łagodniejsze i bardziej przystępne.

Imperial Porter z Browaru Jan Olbracht Rzemieślniczy pod względem składu nie przynosi nam rewolucji ani zaskoczenia. No, może ciekawostką jest użycie dwóch polskich odmian chmielu: Lubelskiego oraz niezbyt często spotykanej Oktawii. Podobnie jak w przypadku Imperial Stoutu opakowanie tego piwa bardzo mi się podoba – jest eleganckie i czytelne. Dobra robota!

Styl: imperialny porter bałtycki
Ekstrakt:
 24° Plato
Alk. obj.:
 9,5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 01.03.2019

Kolor: Czarne, nieprzejrzyste. Przy nalewaniu widać, że jest bardzo gęste.
Piana: Ładna, brązowa, drobna i gęsta. Trwała, zostawia ładny lejsing.
Zapach: Czekoladowy, wyraźne kukułki.
Smak: Imperial Porter to piwo bardzo treściwe, wręcz oleiste. Porter ten jest zdecydowanie po słodkiej stronie mocy. Na początku miałem wrażenie, że jest lekki aldehyd octowy, ale szybko ta niepokojąca nuta się całkowicie ulotniła. Dominuje deserowa czekolada, taka w stylu ciemnej czekolady Wedla do picia. Finisz rozgrzewający, goryczka głównie alkoholowa (może dlatego, że wcześniej piłem leciutki milk stout z Pracowni Piwa). W połowie butelki słodycz zaczyna męczyć.
Wysycenie: Umiarkowane, w kierunku niskiego.

Imperial Porter

Smaczny porter bałtycki, choć jak dla mnie ciut zbyt słodki. A może to kwestia niskiej goryczki? Jedno jest pewne, brakowało mi jakiegoś pazura, a samo piwo sączyłem pewnie dobrze ponad godzinę. No, ale takie właśnie bywają imperialne portery bałtyckie :).

Porównanie z Imperial Stoutem z Browaru Jan Olbracht Rzemieślniczy

Na pewno Imperial Porter sprawia wrażenie piwa słodszego i to wyraźnie. Goryczka chmielowa też jest jakby niższa. Co ciekawe, w wielu recenzjach pojawia się opinia, jakoby ris był bardziej alkoholowy od porteru. A ja mam właśnie odwrotne wrażenie :D. Być może zadecydowała dyspozycja dnia, ale serio w Imperial Stoucie alkohol mi nie przeszkadzał, za to w w porterze był już dla mnie wyraźnie wyczuwalny ;). Ale wcześniej piłem Dark Side of The Milk z Pracowni, więc tu może być pies pogrzebany.

Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem Jan Olbracht Rzemieślniczy