Lubię, gdy browary kreatywnie podchodzą do wymyślania nazw swoich nowych piw. Takim niedościgniętym dla mnie wzorem wśród polskich kraftowców jest Browar Harpagan. Sporą kreatywnością odznacza się również Browar Dziki Wschód, który choć stara się trzymać tematyki nawiązującej do tematyki Dzikiego Zachodu i Indian, to jednak również ich pomysły są z jajem (szczególnie w połączeniu z kapitalnymi etykietami). Tuż przed moim krótkim urlopem (na szczęście przed, a nie w trakcie 😉 ) otrzymałem od niego niespodziewaną paczkę z kilkoma piwami wprost z Dzikiego Wschodu. Jako, że znowu za oknem lato przypomniało o sobie, to postanowiłem w pierwszej kolejności sięgnąć po coś orzeźwiającego, tj. po piwo Koń z Walony.

Przyznam się, że nie od razu skumałem żart słowny w nazwie dzisiejszego piwa. Zauważyłem go dopiero wtedy, gdy wymówiłem ją na głos :P. Normalnie to piwo nosi inną nazwę, tj. Szalony Koń (premiera miała miejsce bodaj w sierpniu 2019 r.), jednak w ramach primaaprilisowego żartu zostało przechrzczone na Koń z Walony :). “Nowa” nazwa zrobiła taką furorę, że Browar Dziki Wschód postanowił wypuścić 500 puszek Konia z Walony. Jedna z nich trafiła do mnie.

Warto też wspomnieć, że w internetach krąży też całkiem fajna pasta nawiązująca do nazw piw Dzikiego Wschodu:

Jak ja kocham życie, właśnie pije sobie piwko w domu – „Koń z Walony”. Najedzony pizzą z Dziki Wschód Lublin.
Nic mi więcej nie potrzeba. Oglądam sobie rzeczy o koniach na YouTube, konik siedzi mi na kolanach. Przypominam „Koń z Walony” więc zero potrzeb, zero testosteronu, nie muszę z nikim walczyć bo nie mam o co. Mam hajsy mam jedzenie i bezpieczeństwo i „Koń z Walony”.internety.

Koń z Walony (Szalony Koń) to fruit sour ale, do którego dodany został jeden z moich ulubionych tropikalnych owoców (przynajmniej w świeżej postaci) – czyli marakuja. Gdy widzę go w składzie piwa, od razu świecą mi się oczy i węszę mega orzeźwiający, świetny na lato hit ;). Cieszy mnie to, że nie zdecydowano się zrobić z tego pastry soura (choć jeszcze żadnego w sumie nie próbowałem) i nie dodano tu laktozy. Kwaśne, niedosładzane piwa (choć w tym przypadku kwasowość zapewne pochodzi wyłącznie z owoców, nie ma w składzie bakterii kwasu mlekowego, czy też samego kwasu) są u mnie zawsze na propsie :).

Koń z Walony (Szalony Koń) ma 12° Plato i jedynie 4,5% alkoholu. Na uwagę zasługuje również puszka (ze świetną etykietą) o dość nietypowej jak na polskie warunki pojemności 440 ml.

Skład piwa Koń z Walony:

woda, słody: jęczmienne, pszeniczne; marakuja; drożdże.

Parametry piwa Koń z Walony:

Styl: fruit sour ale / catharina sour
Ekstrakt:
 12° Plato
Alk. obj.:
 4,5%
IBU:
 b/d

Data przydatności: 30.12.2020

Kolor: Żółte, wpadające w lekki pomarańcz – wygląda niczym Fanta.
Piana: Umiarkowanie wysoka, biała, drobna. Niestety szybko znika praktycznie całkowicie.
Zapach: Wyraźna marakuja, taka świeża, świeżo rozkrojona.
Smak: Koń z Walony to piwo o całkiem pokaźnej kwasowości. Nie ma wątpliwości, że jest tu marakuja, która jest naprawdę intensywna. Nadaje temu duuużo rzeskości. Trunek ten jest wprost idealny na lato. Na finiszu pojawia się nieco “myszowego” posmaku, który może się kojarzyć również z klejem w sztyfcie.
Wysycenie: Umiarkowane.

Koń z Walony

Koń z Walony (Szalony Koń) to piwo wyraźnie owocowe, przyjemnie kwasowe. W cieplejszy dzień błyskawicznie zniknęło z mojego szkła. Trochę nie pasował mi jakiś dziwny posmak na finiszu, jednak nie przeszkodziło mi to zbytnio w czerpaniu przyjemności z degustacji ;). Miłośnikom marakui trunek na pewno podpasuje :).

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy barterowej z Browarem Dziki Wschód