Sus Scrofa in Caribaeis

W miniony weekend odwiedziłem Słubice i okolice (tak jakoś mi się zrymowało 😉 ). Przy okazji, niemalże po drodze, postanowiłem zajechać do Łąkomina, a dokładnie do Pałacyku Łąkomin, czyli do hotelu i SPA, przy którym działa również dobrze Wam już znany rzemieślniczy Browar Łąkomin. Jako, że czas naglił, zajechałem tam jedynie na chwilę, aby zaopatrzyć się w tamtejsze ciekawe piwa – szczególnie interesowały mnie te leżakowane w beczce. No i kilka bardzo interesujących pozycji udało mi się kupić, w tym m.in. Sus Scrofa in Caribaeis.

Nazwę Sus Scrofa możecie już kojarzyć, ponieważ to piwo w wersji podstawowej pojawiło się na Chmielniku Jakubowym pod koniec października 2018 r. Kilka miesięcy wcześniej butelkę tego trunku przywiozłem z premiery Srogiego Niedźwiedzia leżakowanego w beczce po miodzie pitnym. Dziś z kolei zajmę się wersją leżakowaną w beczce. I to nie byle jakiej, bo w takiej, w której wcześniej leżakował rum – alkohol, z którego słyną Karaiby – stąd też nazwa dzisiejszego piwa.

A Sus Scrofa to łacińska nazwa dzika euroazjatyckiego – jest to nawiązanie do położenia Pałacyku Łąkomin, który ulokowany jest w podgorzowskich lasach pełnych dzikiej zwierzyny. Zresztą sam pałac powstał jako pałacyk myśliwski. Trochę szkoda, że na etykietach barrel ejdży zrezygnowano ze zwierzęcych motywów – przypomnę, że na butelce podstawowego wariantu mieliśmy głowę niezbyt przyjaźnie wyglądającego dzika. Fajnie to wyglądało. Etykieta beczkowej wersji jest już bardziej nijaka, chociaż rozumiem, że chciano zunifikować wygląd wszystkich barrel ejdży.

Sus Scrofa in Caribaeis to imperialny porter bałtycki. Jego “imperialność” polega na podwyższeniu ekstraktu w stosunku do regularnych parametrów stylu, przewidzianych przez klasyfikacje sędziowskie. Dla zwykłego porteru bałtyckiego przewiduje się widełki między 18 a 22° Plato. Wszystko powyżej kwalifikuje się już do kategorii imperialnego porteru.

Recenzowane dziś piwo miałem zamiar otworzyć w późniejszym czasie, ale podczas transportu rozszczelniło mi się i musiałem zająć się nim w pierwszej kolejności. No, ale nie będzie chyba czego żałować :). Przynajmniej mam taką nadzieję.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Skład piwa Sus Scrofa in Caribaeis:

woda, słody (pilzneński, monachijski I, caramunich I, caraaroma, carafa III), chmiele (Marynka, Lubelski), drożdże Saflager W34/70.

Piwo niepasteryzowane

Parametry piwa Sus Scrofa in Caribaeis:

Styl: imperialny porter bałtycki
Ekstrakt:
 25° Plato
Alk. obj.:
 11%
IBU:
 2/6 w skali własnej browaru

Kolor: Ciemnobrunatne, wpadające w czerń. Przejrzyste.
Piana: Szczątkowa – zapewne przez to, że butelka rozszczelniła mi się podczas transportu.
Zapach: Czekolada, ciasto czekoladowe, wanilia, kokos i trochę sosu sojowego
Smak: Słodziaszek :). Sus Scrofa in Caribaeis to piwo gładziutkie, aksamitne. Jest intensywnie czekoladowe. Nie ma wątpliwości, że jest to porter bałtycki, a nie imperialny stout. Charakterystycznych dla stoutu nut kawowych jest tu bardzo niewiele. Praktycznie nie ma ich wcale. Jest za to sporo akcentów beczkowych – jest wanilia, kokos. Goryczki praktycznie brak.
Wysycenie: Niskie.

Sus Scrofa in Caribaeis
Sus Scrofa in Caribaeis

Sus Scrofa in Caribaeis to bardzo dobre piwo. Bardzo ułożony smak sugeruje, że sporo czasu leżakowało – jeśli nie w beczce (choć pewnie to w niej się utleniło), to również w butelce. Na szczęście utlenienie poszło w przyjemną stronę, pomimo obecności nut kojarzących się z sosem sojowym (które mnie osobiście jakoś szczególnie nigdy nie przeszkadzają). Nie ma wątpliwości, że jest to porter bałtycki – a to nie jest obecnie takie oczywiste, bo imperialne portery bałtyckie potrafią do złudzenia przypominać risy. No i oczywiście bardzo fajny efekt dało leżakowanie w beczce – nuty rumowo-beczkowe bardzo dobrze wkomponowały się w profil trunku. Chyba wariant rum barrel aged bardziej mi smakował niż podstawka.

Cena: 20 zł za 0,33 litra w browarze