ForestMateusz Kupracz, zanim przeszedł do Browaru Nepomucen, był piwowarem w Browarze Roch, którego większość piw nosi nazwy ras koni. Jednym z piw, które zrobiło furorę na rynku, okazał się wówczas Balios, czyli black IPA filtrowane za pomocą gałęzi świerku, dzięki czemu w smaku i zapachu zyskiwało ponoć intensywne nuty leśne. Bazując na swoim doświadczeniu, Mateusz postanowił w nowym miejscu pracy, czyli w Szkaradowie, zrobić coś podobnego, ale innego ;).  I tak powstał Forest. I wcale nie chodzi tu o Foresta Gumpa (btw. polecam tę książkę!), ale o IPA z dodatkiem gałązek sosny, świerku i jodły.

Z reguły w piwowarstwie nowofalowym za akcenty leśne, czy też żywiczne, odpowiada amerykański chmiel, głównie odmiana Simcoe. Jednak kreatywność piwowarów domowych nie zna granic, więc szybko odkryli, że podobny efekt można osiągnąć w inny sposób, a mianowicie poprzez dodanie pędów, czy też gałęzi drzew iglastych. Część z Was pewnie kojarzy syrop z młodych pędów, zalecany jako naturalny lek na kaszel.  Surowiec ten ma jednak jedną zasadniczą wadę – można go zebrać jedynie przez krótki okres w roku. Okazuje się jednak, że również zwykłe gałęzie da się wykorzystać i to na skalę rzemieślniczą. Nie jest to jednak popularne i w sumie, oprócz Mateusza Kupracza, nie kojarzę nikogo innego, kogo można byłoby w Polsce nazwać specjalistą w tym temacie. Jedynym piwem, które mi od razu przychodzi na myśl, a w którym były użyte gałązki, czy też pędy sosny, jest Miłosław Warzy Śmiało: Sosnowe APA z Browaru Fortuna, którego jednak nie miałem okazji próbować.

Browar Nepomucen na moim blogu, jak na razie pojawił się dwukrotnie, w tym raz w relacji z odwiedzonego przeze mnie w tym roku Szczecin Beer Fest. Jakoś tak ostatnio rzadko sięgam po piwa z tego browaru i w sumie nie wiem dlaczego. Każde piwo, które piłem (a piłem ich trochę „poza blogiem”), było przynajmniej dobre. Mam więc ogólnie dobre wspomnienia z Nepomucenem i mam ogromną nadzieję, że po dzisiejszej degustacji nic się nie zmieni ;).

Tak jak już wspomniałem we wstępie, Forest swoją wyjątkowość zawdzięcza dodaniu gałązek sosny, świerku i jodły. Piwo to zostało nachmielone trzema odmianami: Zeus, Mosaic i Citra. Zwłaszcza użycie tego drugiego mnie cieszy, ponieważ jest to jeden z moich chmieli. Warto też wspomnieć, że w zasypie znalazły się też płatki owsiane, które – jak już wielokrotnie pisałem – mają przede wszystkim wnieść charakterystyczną gładkość znaną choćby z owsianki.

Styl: american IPA
Ekstrakt:
 15,1%
Alk. obj.:
 6%
IBU
b/d

Data przy­dat­no­ści: 08.02.2018

Kolor: złote, pod światło pomarańczowe, mętne.
Piana: całkiem ładna, gęsta, drobna, dość szybko się redukuje. Zostawia bardzo ładny lejsing.
Zapach: słodowy, cytrusowy, żywiczny, leśny, niestety też trochę miodowy. Całość daje efekt miodowych cukierków o smaku leśnym.
Smak: przede wszystkim smak syropu z pędów sosny. Są też cukierki cytrynowo-leśne. Niemniej zapowiadanej chmielowości zdecydowanie brakuje. Na drugim planie wyraźna grejpfrutowa goryczka, bardzo przyjemna, dość krótka. Wraz z ogrzewaniem staje się mocniejsza i lekko zalegająca.
Wysycenie: niskie.
Forest
Forest
Forest to całkiem smaczne piwo, chociaż do urywania czegokolwiek – na co po cichu liczyłem – jest mu daleko. Tym, co mnie najbardziej zawiodło, było to , że chmielowość – w tym Mosaic – gdzieś zaginęła, została przykryta przez aromaty iglaste. Muszę jednak przyznać, że piwo o smaku syropu z pędów sosny jest naprawdę intrygujące :). Tym, którzy lubią tego typu specyfiki, Forest na pewno posmakuje ;).
Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy ze szczecińskim sklepem specjalistycznym Chmiel – Świat Piwa