Going Dark Wild Turkey BABrowar Rockmill rozszalał się w ciemnych mocnych piwach – ostatnio zapowiedziany został Oblivion, czyli imperialny porter bałtycki o ekstrakcie 23° Plato, z dodatkiem płatków owsianych. Oprócz „podstawowej” wersji piwo będzie dostępne także w dwóch wersjach leżakowanych w beczkach. I pomyśleć, że przygoda z mocarzami zaczęła się około pół roku temu, gdy w sklepach pojawiło się Going Dark, i to w czterech wersjach. Pierwszą z nich – tzw. „podstawkę” – już recenzowałem. Dziś przyszedł czas na kolejną, a mianowicie leżakowaną w beczce po bourbonie – Going Dark Wild Turkey BA.

Leżakowanie w beczkach po Wild Turkey nie jest w Polsce zbyt popularne. Wciąż króluje Jack Daniels, ale polscy rzemieślnicy coraz chętniej sięgają także po beczki po winach, sherry, czy też po rumie. Samej whiskey Wild Turkey, destylowanej od kilkudziesięciu lat w małej miejscowości Lawrenceburg, również nie miałem okazji próbować. Same tradycje gorzelnicze w tym miejscu sięgają połowy XIX wieku. Obecnie destylarnia działa pod nazwą Boulevard Destillery, a produkowana przez niego whiskey należy do najbardziej cenionych na świecie. Od 2009 r. należy ona do włoskiego koncernu Gruppo Campari, produkującej m.in. rumy z serii Jamaica Rum. W opisach sensorycznych podstawowego wariantu Wild Turkey znajdziemy takie nuty jak wanilia, skórka pomarańczy, tytoń oraz dębinę, a także akcenty przyprawowe.

Jak już wyżej wspomniałem Going Dark do sprzedaży trafiło w trzech wersjach: podstawowej oraz w trzech leżakowanych w beczkach: po Jacku Danielsie, Heaven Hill oraz właśnie po Wild Turkey. Wariant „sauté” okazał się być trunkiem smacznym, choć nie do końca ułożonym, ponieważ wyczuwalny był w nim alkohol, co przy woltażu na poziomie 10% chyba nie jest to w sumie niczym dziwnym. Przy degustacji dzisiejszego piwa postaram się odnieść do notatek z poprzedniej recenzji i spróbuję oba trunki choćby ogólnikowo porównać.

Styl: imperial stout
Ekstrakt:
 25° Plato
Alk. obj.:
 10%
IBU:
 b/d

Data przydatności do spożycia: 20.12.2018 r.

Kolor: Czarne, w kieliszku nieprzejrzyste.
Piana: Brązowa, ale niska, rachityczna. Bardzo szybko redukuje się do cieniutkiej obrączki.
Zapach: Gdy otworzyłem butelkę w powietrzu pojawił się delikatny jabłkowy aldehyd octowy, który po przelaniu do kieliszka przestał być wyczuwalny. Jego miejsce zajęła czekolada i bardzo wyraźna wanilia.
Smak: Going Dark Wild Turkey BA to piwo gładkie, aksamitne i treściwe. Dominuje czekolada, która kojarzy mi się taką pitną z proszku rozcieńczoną z wodą, bez dodatku mleka. Czekolada podszyta jest bardzo przyjemną wanilią, a całość ma nawet trochę orzechowy sznyt. Piwo zostawia długi, czekoladowy posmak. Na finiszu delikatny alkohol, który mnie osobiście wcale nie przeszkadza. Goryczka umiarkowana, głównie palona, trochę alkoholowa.
Wysycenie: Niskie.

Smaczne piwo, choć nie bez wad. Pojawiający się przez chwilę w aromacie aldehyd octowy na szczęście szybko się ulatnia i nie przeszkadza. Podobnie jest z alkoholowością – pojawia się na finiszu, ale nie zaburza odbioru całości. Niemniej za obie te cechy muszę obniżyć nieco ocenę. Going Dark Wild Turkey BA jest intensywnie czekoladowe, z wyraźną wanilią. Beczka dała tu bardzo fajny – właśnie waniliowy – efekt.

Porównanie z podstawową wersją

W porównaniu z wersją podstawową zdecydowanie na plus jest mniejszy aldehyd. W wersji Wild Turkey BA wcale on nie przeszkadzał. Wyraźną różnicą jest też obecna w wariancie leżakowanym w beczce intensywna wanilia, której w „podstawce” oczywiście nie było. Sama baza słodowa jest natomiast tak samo treściwa, wręcz oleista. Bardzo ciekawy eksperyment :).

Ocena: otrzymane w ramach współpracy ze szczecińskim sklepem specjalistycznym Chmiel – Świat Piwa.