Wrobiony

Spośród wszystkich piw wędzonych jednymi z moich ulubionych są wędzone koźlaki, które pokochałem niegdyś za sprawą kultowego Urbocka z Browaru Schlenkerli (swoją drogą muszę w końcu to piwo kupić i zrecenzować). Rauchbocki łączą w sobie świat słodowego, melanoidynowego koźlaka z przełamującą słodycz wędzonką przypominającą zapachem palące się ognisko, bądź też wędzonką szynkę, albo ser. Okazuje się jednak, że dobrego bocka wcale nie jest tak prosto zrobić – dziś postaram się sprawdzić, czy ta sztuka udała się Browarowi Wokanda, który jakiś czas temu wypuścił na rynek piwo Wrobiony.

Piwa wędzone swój niezwykły (dla wielu osób nieakceptowalny) charakter zawdzięczają specjalnej, nawiązującej do historycznych technik metodzie przygotowywania słodu. Zanim wymyślono nowoczesne suszarki, suszące ten podstawowy surowiec browarniczy gorącym powietrzem, dokonywano tego nad rozpalonymi paleniskami, co siłą rzeczy wędziło suszony słód. Mówi się zatem, że przed rewolucją przemysłową każde piwo było mniej lub bardziej wędzone.

Mówi się, że piwa dymione (czy też inaczej: wędzone) można kochać, albo nienawidzić. Za każdym razem, gdy tego rodzaju trunek daję do spróbowania osobom nieobeznanym z ciekawszymi piwami, to zawsze wywołuje to kontrowersje. Z reguły niespodziewany w piwie smak wędzonki takie osoby odrzuca. U mnie było inaczej, ponieważ od razu piwa wędzone mi się spodobały jako coś kompletnie innego od tego, co wcześniej znałem.

Wokanda tak opisuje swojego Wrobionego:

Niebanalne, ciemne piwo dolnej fermentacji w stylu Koźlak wędzony. Smak to kompozycja łącząca akcenty zbożowe, chlebowe i karmelowe, wsparte solidnym dodatkiem słodu wędzonego dymem z drewna buku. Aromat to mieszanka dymu, chlebowej skórki, karmelu i nut drzewnych, uzupełniana delikatną ziołową nutą europejskich odmian chmielu. czytamy na etykiecie.

Z przytoczonego wyżej tekstu wyłania się całkiem prawilny opis stylu. Podobnie jest z zamieszczonym na etykiecie składzie – wymieniona w nim została cała gama słodów jęczmiennych: pilzneński, monachijski, wędzony, biscuit, melanoidynowy, Caramunich III, Caraaroma. Zapowiada się więc mocno karmelowo, melanoidynowo z wędzonym akcentem. Wrobiony nachmielony został trzema odmianami: Lubelski, Hallertauer Mittelfrüh (tu na etykiecie pojawiła się literówka 😉 ) oraz Saaz.

Styl: rauchbock
Ekstrakt:
17° Plato 
Alk. obj.:
6,5%
IBU:
1/5 w skali własnej browaru

Data przy­dat­no­ści: 23.11.2019 r.

Kolor: Herbaciany, miedziane. Zamglone.
Piana: Niska, ale drobna. Beżowa.
Zapach: Wędzony w stylu ogniskowym, sporo melanoidyn i karmelu.
Smak: Na pierwszym planie mamy wędzonkę, która jednak jest dość umiarkowana i dobrze wkomponowana w profil piwa. Poza tym mamy duuuużo dość ciężkiego słodu, takiego jakby trochę mokrego. Jest dość słodko, melanoidynowo i owocowo. Finisz jest natomiast wytrawny, delikatnie goryczkowy, jakby lekko kawowy.
Wysycenie: Niskie.

Wrobiony
Wrobiony

Jeśli ktoś lubi połączenie słodowej słodyczy i wędzonki – to piwo będzie dla niego. Piwo sprawia wrażenia nieco przyciężkiego, nieco mulącego – na szczęście słodycz jest przełamywana nutami dymnymi oraz wytrawniejszym finiszem. Jest nieźle, ale ja wolę koźlaki w nieco lżejszym wydaniu.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy z Browarem Wokanda


Przypominam, że na moim blogu trwa głosowanie na Nowość Miesiąca. W specjalnie przygotowanym formularzu można wybrać trzy najciekawsze piwa, które pojawiły się w minionym miesiącu.

Link do ankiety:
https://www.chmielnik-jakubowy.pl/glosujemy-na-nowosc-kwietnia/