Buba FestBelgia jest kolebką wielu klasycznych stylów piwa, wiele z nich ma rodowód klasztorny. Spośród nich znaczna część charakteryzuje się całkiem sporą zawartością alkoholu. Najmocniejszym współczesnym tradycyjnie belgijskim stylem jest quadrupel, czyli piwo poczwórne. Nazwa tego stylu wzięła się stąd, że było ono  mniej więcej 4 razy mocniejsze niż takie zwykłe, pospolite piwo konsumowane przez ówczesne ubogie warstwy społeczeństwa. Dubble, triple i quadruple były natomiast warzone na potrzeby opactw – te najmocniejsze powstawały tylko na specjalne okazje. Do niedawna, chcąc napić się quadrupla, trzeba było sięgnąć po piwa zagraniczne. Obecnie sytuacja uległa poprawie, czego doskonałym przykładem jest degustowane dziś piwo z Browaru SzałpiwBuba Fest.

Degustowane dziś przeze mnie piwo to mocniejsza wersja wypuszczonego przez Szałpiw na początku 2015 r. quadrupla o nazwie Buba. W gwarze poznańskiej, z której garściami czerpie ekipa Szałpiwu, buba to kiepska, nieprzyjemna, deszczowa pogoda. Podstawowa wersja nie miała jednak, jak na quadrupla, zbyt imponujących parametrów – „jedynie” 19° Plato i 8,2% alkoholu. Buba Fest prezentuje się pod tym względem już znacznie lepiej, bowiem w jego przypadku ekstrakt został podwyższony do 25° Plato, co sprawiło, że zawartość alkoholu tym samym wzrosła do 11%.

Jako, że dotychczas nie opisywałem tu na blogu żadnego quadrupla, postaram się pokrótce opisać ten styl, który występuję często pod inną nazwą: belgian strong ale. Tak jak wyżej już wspomniałem, jest to mocne piwo – zawartość alkoholu często przekracza 10%. Jeśli chodzi o barwę to jest to piwo ciemne, oscyluje bowiem od głęboko bursztynowego do głęboko miedziano-brunatnego. W smaku dominują słodowe, estrowe, fenolowe, alkoholowe, chmielowe i przyprawowe nuty, uzupełniane często akcentami karmelowymi i tostowymi. Chmielowość i goryczka w quadruplach powinny być stonowane, żeby nie napisać – nieistotne, ponieważ balans piw w tym stylu powinien być przesunięty w stronę słodową. Generalnie do piw w tym stylu nie dodaje się przypraw, jednak Szałpiw podszedł do tej kwestii dość luźno i do kotła trafiła kolendra – przyprawa znana przede wszystkim z witbierów.

Buba Fest jest piwem niepasteryzowanym i refermentowanym w butelce, do jego nachmielenia użyto jednej odmiany chmielu – polskiej Marynki.

Styl: quadrupel
Ekstrakt:
 25%
Alk. obj.:
 11%
IBU:
b/d

Data przydatności: 01.03.2017 r.

Kolor: Głęboko ciemnobrązowe, w teku nieprzejrzyste. Jedynie po przechyleniu widać czerwonawe, rubinowe przebłyski, co sugeruje że piwo jest raczej klarowne.
Piana: Średnio obfita, drobno i średniopęcherzykowa, koloru jasnobeżowego. Redukuje się w umiarkowanym tempie. Piana całkiem ładnie oblepia szkło.
Zapach: Winny, słodkawy, ciemne owoce, delikatnie alkoholowy (w przyjemny likierowy sposób, daleki od nut czysto spirytusowych).
Smak: Piwo jest słodkie, czekoladowe, na drugim planie przyjemne ciemne owoce (winogron, porzeczka). Dalej wyczuć można subtelną belgijską przyprawowość, pieprzność. Od razu czuć wysoki balling, piwo jest lekko wyklejające i bardzo treściwe. Alkohol świetnie ukryty. Goryczka nieobecna.
Wysycenie:  Wysycenie dość wysokie.

Buba Fest

Po raz kolejny chłopaki z Szałpiwu pokazali klasę, ponieważ Buba Fest jest, póki co, najlepszym z próbowanych dotychczas quadrupli, choć, tak po prawdzie, nie było ich za wiele. Mimo wysokiego woltażu, alkohol jest bardzo dobrze wkomponowany w całość piwa. Podziwiam także odwagę Wojciecha i Janka Szałów – właścicieli Szałpiwu, którzy nie bali się zdecydować na refermentację, mimo że piwo wyszło im słodkie i treściwe. Na szczęście chłopaki tę metodę utrwalania trunków najwidoczniej już opanowali, ponieważ nie zanotowałem żadnych problemów z nadmiernym przegazowaniem, czy też wylatywaniem piwa z butelki. A muszę dodać, że Buba Fest czekała już jakiś czas na swoją kolej w mojej piwnej szafce, gdzie temperatura nie należy do najniższych i oscyluje pewnie w okolicy 22-23 stopnie.

Cena: 11,20 zł za 0,5 l w internetowym sklepie specjalistycznym