Muszę przyznać, że Browar Waszczukowe ma całkiem chwytliwe nazwy swoich piw z podstawowej linii. Przypomnę tu choćby Rudą Marudę, czy też Barbarę Cwaniarę. Do tego dochodzą mocno charakterystyczne rysunki zamieszczane na etykietach. Wszystko to sprawia, że ciężko wobec nich przejść obojętnie widząc je na półce w sklepie. Tak właśnie było z Figlarną Bożeną, którą jeszcze przed moim urlopem „spotkałem” w Lidlu.

Figlarna Bożena to session IPA z dodatkiem… gruszki. Nie często trafia się piwo z takim dodatkiem – nie wiem przypadkiem, czy nie jest to mój pierwszy raz ;). Tak po prawdzie, to jestem o tyle ciekaw, jak gruszka zagra w piwie (i to w IPA!), ponieważ nie uważam tego owocu za jakoś przesadnie intensywny w smaku i zapachu. Ba, kojarzę go jako dość mdły. Co ciekawe, do Figlarnej Bożeny gruszka trafiła w postaci suszonej.

Jak już wspomniałem wyżej – mamy tu do czynienia z session IPA, czyli lekką wersją dobrze nam znanego mocno chmielonego stylu. Waszczukowa interpretacja tego gatunku parametrami nie odbiega od przyjętych dla niego wytycznych. Mamy więc niezbyt wysoki ekstrakt na poziomie 12,5° Plato, co dało 4,7% alkoholu. W zasypie znalazły się trzy rodzaje słodu: jęczmienny, pszeniczny oraz żytni. Piwo zostało nachmielone mieszanką kilku odmian chmielu: Marynką, Cascade’m, Simcoe i Mosaiciem.

Browar Waszczukowe został założony założony w 2014 r. przez Karola i Mateusza Waszczuków. Z czasem do Waszczukowej ekipy dołączyli Michał Łapiński i Tomasz Tupalski. Aż do końca 2017 r. warzył kontraktowo, a od początku ubiegłego roku działa ich nowy stacjonarny browar w Czarnej Białostockiej.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Styl: pear session IPA
Ekstrakt:
 12,5° Plato  
Alk. obj.:
 4,7%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 01.07.2020 r.

Kolor: Ciemnozłote, opalizujące.
Piana: Odpowiedniej wysokości, drobno i średniopęcherzykowa. Sprawia wrażenie puszystej.
Zapach: Słodowy, owocowy – cytrusowy, z lekką gruszkową nutą. Mam wrażenie, że pojawia się diacetyl (niezbyt intensywny).
Smak: Jak na session IPA, jest tu zaskakująco sporo słodowości. Piwo Figlarna Bożena jest jakby śliska na języku (jakkolwiek dwuznacznie to nie brzmi) – nie wiem, czy od słodu żytniego, czy też od diacetylu. Tu gruszki jest już niewiele – pojawia się jedynie na finiszu. Chmiele w smaku są również nieco stonowane – wyróżnia się jedynie wyraźna i trochę zalegająca goryczka.
Wysycenie: Niskie.

Oj, za dużo tu słodowości. Być może to właśnie gruszka dodatkowo podbiła nuty słodowe, , bo tak to za wiele to jej w smaku i zapachu tu nie ma. Podobnie jest zresztą z chmielami. Niestety, mamy tu za to dość powszechną i trudną do uniknięcia w przypadku session IPA przypadłość – a mianowicie nie do końca przyjemną, intensywną goryczkę. No i jestem praktycznie przekonany, że jest diacetyl. Wszystko to sprawia, że Figlarną Bożenę oceniam raczej średnio.

Cena: nie pamiętam